środa, 4 kwietnia 2018

Zużycia marca 2018: Bioline, Prada, The Body Shop, La Roche Posay, Wella


Na pierwszy ogień szklane buteleczki:

Dior Miss Dior woda perfumowana - tak bardzo chciałam mieć te perfumy, tak bardzo, zapach wydawał mi się wyjątkowy, kobiecy niezwykle, w końcu kupiłam, a wiadomo perfumy Diora do najtańszych nie należą i.... miłość jakoś się ulotniła. Strasznie ciężko było mi zużyć Miss Dior, zapach nagle wydawał się zbyt ostry, zbyt świeży, zbyt drażniący.

Prada Candy klasyczny i chyba pierwszy zapach z całej rodziny. To zapach słodyczy, cukierka, słodziutki i otulający, zapachy tego typu nazywam "swetrowymi" kojarzą się z ciepłym kocykiem albo mięciutki swetrem. Idealnie osładza zimową szarość, używam regularnie i z wielką przyjemnością.

Bioline - hydrolat melisa - jak zwykle szczerze polecam, skład 100% hydrolat, bez dodatków, delikatny, naturalny, wydajny w uroczej buteleczce. Kupujcie, warto.

Rexona invisible - dezodorant jak dezodorant, nie widzę między nimi różnicy czy to Rexona czy Nivea czy Dove, antyperspirantów używam naprawdę rzadko, tylko gdy to niezbędne, kupuje ten, który aktualnie jest w promocji, nie przywiązuję się do marki.


Trochę pielęgnacji:

The Body Shop Almond Milk & Honey lotion nawilżający - jak na lotion to formuła jest mocno odżywcza, choć jednocześnie lekka. Mleczko wchłania się błyskawicznie, zapach jest delikatny, nie drażniący, nie dominuje. Dla mnie najważniejsze było jednak działanie - bardzo ładnie i długotrwale nawilżał, tubę zużyłam do ostatniej kropelki i zakupiłam kolejne opakowanie korzystając z kolejnej promocji. Fajny - zwrócicie uwagę w sklepach TBS. Polecany do suchej skóry, używany codziennie wystarczył na miesiąc

Bioline intensive skin care day & night cream ( z witaminą E) - kolejna pochwała dla marki Bioline, której hydrolaty kupuję namiętnie, krem bardzo treściwy, dobrze nawilżał i odżywiał, stosowałam go na noc, rano twarz była nawilżona. Higieniczna pompka i ładne, minimalistyczne opakowanie, cena też całkiem ok.

La Roche Posay Effaclar H - kiedyś używałam wersję złuszczającą z serii effaclar, ten jest bardzo mocno nawilżający, kojący, u mnie zostawia tłustawy film. Używam go na dzień w związku a przeprowadzaną izotekową kuracją, sprawdził się - polecam wszystkim.

Wella oil reflections - maseczka do włosów - małe opakowanie lecz maseczka niezwykle wydajna o konsystencji niemal masła, mocno odżywcza, bardzo ją lubiłam, ładny zapach, łatwa aplikacja, działanie zadawalające. Chyba kiedyś kliknę ją jeszcze raz.