czwartek, 22 czerwca 2017

Zużycia maja i czerwca 2017: włosy i kolorówka - batiste, L'oreal, Joico, Kevin Murphy

Włosy:


Batiste dry shampoo floral& flirty blush - suchego szamponu używam miesiącami, opakowanie to towarzyszyło mi tak długo, że nie mam pojęcia ile miesięcy je zużywałam. Nie powiem, przydatna sprawa, chwilowe odświeżenie włosów, które już powinny być umyte ale zabrakło na to czasu. Na szczęście w moim przypadku taka sytuacja miała miejsce niezwykle rzadko. Kupiłam już inny dry shampoo tym razem marki L'biotica choć ten spisywał się świetnie, chciałam spróbować jednak czegoś innego ale do batiste pewnie powrócę.

L'OREAL Elnett lakier do włosów, włosy suche i zniszczone - pozytywne zaskoczenie, jak nie lubię używać lakieru do włosów tak po ten sięgałam z przyjemnością, on ma bardzo subtelny zapach, delikatne utrwalenie, bez sklejania i obciążania. Wystarczył mi na wieki, sięgałam po niego sporadycznie, na codzień nie stylizuję jakoś specjalnie włosów. Kupiłam inny lakier i nie jestem już taka zadowolona, tęsknię do mojego Elnett.

Joico K-PAK szampon naprawczy - gdyby ktoś zapytał czy kupiłabym serię K-PAK ponownie moja odpowiedź brzmiałaby "nie". Szampon tej jest bardzo agresywny, czasem swędziała mnie po nim skóra głowy, niestety ale bardzo wydajny. W połączeniu z odżywkami tej serii dawał całkiem znośny efekt ale solo mocno wysuszał, stosowałam więc do przez użyciem mocno odżywczej maski.

Czwarty z kolei szampon Pharmaceris ultra łagodna formuła micelarna dla skóry wrażliwej to co prawda kosmetyk nie używany przeze mnie tylko przez mojego mężczyznę o bardzo wrażliwej skórze głowy. Jest to jego ulubiony, ukochany szampon i jeżeli zmagacie się z wiecznymi podrażnieniami głowy to bardzo polecam, ciągle do niego wraca ( tj. prosi "kochanie czy mogłabyś tak przy okazji kupić mi ten, wiesz ten biały łagodny szampon" - oczywiście, że mogłabym ;)).


Mój ukochany Kevin Murphy seria hydrate.me szampon i odżywka, już o nim pisałam tutaj, jeden w najlepszych kosmetyków do pielęgnacji włosów z jakimi się zetknęłam w mojej kosmetycznej przeszłości, byłam zadowolona do ostatniej kropelki. Szkoda, że taki drogi, pewnie do niego ( po raz trzeci!) wrócę jeśli tylko portfel pozwoli.

Alterna seria bamboo nawilżająca maska do włosów. Miałam całą żółtą serię bamboo, tylko o niej nie napisałam ;) spisywała się bardzo poprawnie lecz moją ulubionym jej elementem była właśnie ta maska. Bardzo gęsta, niemal maślana, bogata, odżywcza, niezwykle wydajna. Jej używanie to przyjemność i doskonały efekt, puszyste  gładkie włosy. Lubiłam. Bardzo.

Kolorówka:


Urban Decay all nighter makeup setting spray - wykańczający spray do makijazu, przedłużający jego trwałość, tu widać wersję podróżną, 30 ml ale kupiłam już pełnowymiarowe opakowanie. Spray sprawdza się u mnie na ina innych osobach w 100%. Gotowy makijaż spryskujemy, czekamy aż wyschnie i mamy make up nie do zdarcia, można iśc na imprezę, ważne spotkanie itp. Pierwszy raz miałam kosmetyk tego typu i jestem pozytywnie zaskoczona efektem. Bardzo polecam.

Essie red-y-set ex - jeden z moich pierwszych lakierów, kupiłam go w sklepie internetowym Victorias Beauty, w czasach gdy essie nie były dostępne stacjonarnie. Lakier ma wąski pędzelek, bardzo precyzyjny ale w odróżnieniu od tych szerokich trzeba się jednak nieźle namachać. Przyznam, że próbowałam różnych lakierów, o bardziej przyjaznych składach ale te się moich paznokci nie chcą trzymać, najlepiej radzi sobie właśnie essie, którego uwielbiam za kolory, za łatwość aplikacji i trwałość. Red-y-set-ex to ładna, nasycona, malinowa czerwień, mimo że wiekowy lakier jeszcze można nim pomalować pazurki tylko schnie w nieskończoność dlatego uznałam, że dokonał już żywota.

Nars róż o nazwie DEEP THROAT - obok orgasmu to odcień kultowy, znajdziemy tu i czerwień i koral i złoto, odcień piękny, używałam go oszczędnie ( bo przesadzić było łatwo co dawało karykaturalny efekt) od wielu lat i sięgnęłam denka. Resztki które zostały mocno się jednak postarzały, puder zaczął się kruszyć, zrobił się bardzo suchy, stracił też przyczepność do twarzy więc żegnamy się. Róż ten kupiłam naprawdę dawno, dawno temu na Truskawce, jeszcze za czasów naprawdę dobrego kursu dolara. Pamiętam to oczekiwanie, tę radość gdy odwiązywałam fioletową wstążeczkę. Żegnaj deep throat.

ProVoke illuminating concealer, rozświetlaący korektor pod oczy, odcień nr 2. Bardzo ale to bardzo dobry kosmetyk! ProVoke sprzedaje kolorówkę naprawdę dobrej jakości i byłam niezwykle zadowolona z jego działania. Jeżeli chcę pięknie zatuszować moje niewielkie cienie pod oczami i dodać tej okolicy blasku i świetlistości stosowałam takie duo: niewielką ilość płynnego korektora Catrice wklepywałam opuszkiem palca dla kamuflażu a następnie za pomocą gąbeczki aplikowałam ten korektor. Skóra pod oczami zyskiwała delikatny blask, bardzo subtelny, odmładzający. Wydajność jego nie jest wielka, skończył się po paru miesiącach ale kupiłam i używam już kolejne opakowanie.

SEPHORA Retracable borw pencil 05 neutral gray brown - wysuwana kredka do brwi i bardzo uniwersalnym odcieniu, dla mnie idealnym, to już drugie opakowanie, kredka jest ok, dobra, ma pewne wady - jest dość twarda i sucha i trzeba się nieco napracować oraz dziwny bezużyteczny grzebyczek, jak dla mnie do brwi lepiej spisują się spiralki. Kupuję ją jeżeli jest naprawdę w dobrej cenie i tylko dla koloru.

MAC eye brows FLING - też drugie opakowanie, też kredka wysuwana, odcień jasnego, chłodnego brązu. Ta miękkość ma idealną, dobrze się rozciera, wygląda super naturalnie. Wadą jest jest wydajność bo jest bardzo mała, przy codziennym używaniu wystarcza na miesiąc, nie ma też grzebyczka. Kupiłam już kolejną w promocji -20% i jeżeli zdarzy mi się kolejny zakup to tylko i wyłącznie w promocji bo przy tak skandalicznie małej wydajności jest po prostu bardzo droga.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz