poniedziałek, 13 czerwca 2016

Saryna Key: szampon i odżywka z serii Pure African Shea


Saryna Key to dość mało znana w Polsce marka kosmetyków do włosów, stacjonarnie kupicie się w Sephorze i on line w kilku sklepach. Marka szczyci się doborem naturalnych składników, ich produkty nie zawierają parabenów i siarczanów.

Ja wybrałam zestaw Pure African Shea: szampon i odżywka.
Co sądzę to tych kosmetykach? Mam mieszane odczucia...

 Pure African Shea Shampoo
Moi głównym zarzutem jest niestety fakt, że szampon nie myje dokładnie, ma trudności z olejem ale i z umyciem zwykłych, nawet nie stylizowanych włosów. Aby w końcu poczuć, że włosy są czyste musiałam je myć aż 3 razy!. Co oczywiście powoduje, że kosmetyk dosłownie idzie jak woda i sama czynność zajmuje o wiele więcej czasu. Pierwsze mycie - mam wrażenie, że szampon nie ma kontaktu z włosami, brudem, przy drugim zaczyna działać, trzecie - domywa. Choć miałam wrażenie czasami, że i te 3 mycia nie były wystarczające. Więc chyba zrozumiałe jest, ze nie jestem zadowolona z szampony Saryna Key. Kosztował niemało, co prawda ma dobry, delikatny skład, nie podrażnia, ładnie pachnie, w butelce z wygodną ( dużą!) pompką ale nie spełnia swojej podstawowej funkcji.

 Pure African Shea Conditioner
Odżywka również ładnie pachnie, ma wygodne opakowanie, dobrze rozprowadza się na włosach ale w moim przypadku trzeba ją trzymać na włosach naprawdę długo, min 10 minut ( najlepiej ok 20 minut). Próbowałam krócej, zresztą zgodnie z instrukcją na opakowaniu i.... nie widziałam żadnego efektu - zero, nic - otrzymałam jedynie sztywne, niezmiękczone włosostrąki. Używając tych produktów, musiałam zapomnieć o szybkim porannym myciu włosów, nie dość, że sama czynność mycia się przeciagała w nieskończoność, to wystąpiła konieczność odczekania tych 10 minut z z kosmetykiem na włosach

Jak wyglądały włosy po użyciu kompletu Saryna Key?
Zwykle bardzo ładnie, w oczy rzucała mi się gładkość, mam wrażenie że nabrały połysku, z rozczesywaniem było różnie - naprawdę byłam zadowolona z ich wyglądu ale niestety do czasu - miałam wrażenie, że kolejnego dnia zaczynają "łapać" nieświeży zapach. Nie zauważyłam niczego podobnego gdy stosowałam komplet od Living Proof ani Kevina Murphiego ( a swoją drogą - będąc niezadowolona z aktualnie używanych kosmetyków do włosów ponownie ponownie skusiłam się na zestaw Hydrate.Me od Kevina).

Podsumowując:
Używane przeze mnie kosmetyki Saryna Key okazały się być niewydajne i wymagające min. 20-30 minut mycia i aplikacji, mają świetne składy ale jak widać nie do końca odpowiadały moim włosom, które choć wyglądały pięknie, to jednak krótko, szybko stawały nie nieświeże i traciły wygląd.

4 komentarze:

  1. Miałam szampon z tej serii i u mnie spisywał się poprawnie tzn. spełniał podstawową funkcję myjącą, ale ja też mam włosy delikatne (krótkie), zaprzestałam olejowania i najważniejsze było to, by okazał się łagodny dla skóry głowy. Tutaj nie mam zarzutów (dobrze sobie radził ze zmyciem środków do stylizacji itd.). Wydajność także na plus. Jednak, to jak mocno plątał włosy i wymuszał użycie odżywki stało się dla mnie męczące. Włosy same w sobie po jego użyciu zyskiwały na witalności i dawało się to zauważyć szczególnie wtedy, gdy trzymałam szampon dłużej na włosach. Wg mnie to szampon do zadań specjalnych i dla osób mających więcej czasu rano niż do tradycyjnego stosowania. Odżywkę miałam z innej serii, lecz nie zachęciła mnie do kolejnych zakupów. Za to bardzo chętnie wracam do masła na objętość.
    Moja przygoda z Saryną Key stała się jednorazowa i nie odnotowałam tego "wow", o którym czytałam w innych miejscach. Dla mnie strzałem w 10-tkę był zakup szamponu z Shea Moisture Jamaican Black Castor Oil Replenishing Shampoo (odżywka z tej linii jest także niezła i planuję poznać jeszcze wariant z miodem Manuka) oraz powrót do L'anzy Healing Moisture.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zgadzam się całkowicie - szampon jest mega łagodny! Najmniejszych podrażnień ;) tylko w przypadku moich grubych i gęstych włosów nie spełniał funkcji myjącej. Oczywiście, że do niego nie wrócę, nie ma takiej opcji, wolę za to poszukać czegoś nowego, czegoś co uczyniło by moje włosy gładkie i śliskie ( marzenie ;)))

      Usuń
  2. Próbowali mi wcisnąć w Sephorze, więc teraz cieszę się że nie uległam XD

    OdpowiedzUsuń