środa, 4 maja 2016

Zużycia: SYlveco, SKIN79, Ziaja, John Frieda, bioIQ, Nuxe, Clarins, Vlarena, La Roche Posay

Zrezygnowałam już z podziału pustych opakowań na kategorie, miałam w domu zbyt dużo wszędzie wciskanych pustych opakować, które zagracały mi przestrzeń. Będę pisać systematycznie porządkując sobie w głowie moją opinię o zużytych kosmetykach:


Sylveco lipowy płyn micelarny 200 ml- kosmetyk, o którym mogę powiedzieć, że nie jest zły, skład ma dobry, myć mył - do demakijażu oczy potrzebowałam 4 wacików, nie podrażniał aczkolwiek zadziwia mnie jego mała wydajność, kupiłam go pod koniec stycznia a używałam w sumie jakieś półtora miesiąca ( zwykle płyny micelarne zalegają u mnie miesiącami ;)) jego następczynią jest różowa Bioderma i porównując oba płyny to ta druga jest o niebo skuteczniejsza. Aczkolwiek nie mówię, że ponownie nie kupię ( głównie ze względu na skład).

SKIN79 BB cleanser pianka do demakijażu, do zmywania kremów BB, bardzo bogata w olejki. Przyznam, że jak na 100 ml jest bardzo, bardzo wydajna i bardzo skuteczna, na pewno produkt godny polecenia. Rozpuszcza makijaż, nie wysusza skóry, dobry kosmetyk.

Ziaja liście zielonej oliwki woda tonizująca z wit C - już przeszedł mi zachwyt kosmetykami Ziaja ;) ten spray początkowo mnie zachwycił, potem zachwyt opadł, właściwie to nic on nie robił konkretnego, zwilżał i pachniał, zawiera wysoko w składzie glikol propylenowy, związek którego mam unikać ze względu na problemy z cerą, gdy tylko się zorientowałam, że jest go tak dużo starałam się jednak unikać okolic twarzy. To zdecydowanie jednorazowa przygoda.


John Frieda szampon sheer blonde - dość agresywny kosmetyk myjący, używałam go latem gdy włosy były wystawione na niesprzyjające warunki atmosferyczne, szampon wraz z odżywkami z tej serii niestety przyczynił się do ich degradacji, po wakacjach miałam prawdziwą, szorstką miotłę na głowie, kosmetykom John Frieda mówie NIE.

John Frieda odżywka sheer blonde color renew - używałam jednocześnie zestawu żółtego oraz odżywki z tej serii - ona naprawdę rozjaśnia włosy, miałam wrażenie, że działa trochę lepiej niż ta z linii hightlight, włosy po jej użyciu były bardziej miękkie. Aczkolwiek nie zamierzam powracać, myślę, że od tej pory będę omijać półki z tą marką z daleka. Używałam potem Kevina Murphiego, Living Proof i widzę ogromną różnicę między tymi kosmetykami, wręcz przepaść.

bioIQ conditioner all hair types - naturalna odzywka o dość bogatym składzie, jak się okazało nie do końca lubiła się z moimi włosami, prawda jest taka, że czy jej użyłam po myciu czy nie włosy były takie same. Aby jakoś wykorzystać ten produkt do końca mieszałam go z ulubionym olejkiem i wcierałam we włosy przed myciem, nie wiem czy dała jakiś efekt w każdym razie mam tu puste opakowanie. Dziwna sprawa z kosmetykami bioIQ - u mnie brak jakiegokolwiek działania więc w przyszłości raczej odpuszczę sobie tę markę.


Biotique bio bhringraj mieszanka olejów do włosów i jest to zdecydowanie mój ulubiony olej do włosów, w końcu widziałam jakieś efekty! Używany przed każdym myciem, czasem w parze z odzywką bioIQ potem mycie moim ulubionym restore Living Proof - efekt: po prostu piękne włosy.

Maska drożdżowa na porost włosów, niestety nie wiem co to za marka bo nie czytam cyrylicy ;) czy to Babuszka Aganifia??? bardzo bogata w odżywcze składniki i przyznam, że zużyłam ją do końca z przyjemnością, nie wiem czy spełnia obietnice producenta i włosy rosną po niej szybciej, nie w tym celu ją stosowałam, co jakiś czas nakładam na włosy fioletową maskę by ściągnąć z nich żółty pigment i wtedy na skórę głowy obficie nakładałam właśnie ten specyfik. Chciałam porządnie odżywić cebulki, nigdy maska mnie nie podrażniła, skóra nie swędziała, włosy były ładne i miękkie. Kupiłam już kolejne opakowanie.


Effaclar duo+ - kolejne opakowanie mam już w użyciu ale mówię na razie ( za radą kosmetyczki) stop, ponoć moja skóra ma dość kwasów, na razie odstawiłam, czasem wklepuję odrobinkę punktowo w wypryski.

Caviar Face Peeling Clarena - minaturka z boxa, całkiem dobry szorak lecz nie sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie.

Clarins Extra Firming Night  - miniatura 15 ml miałam ze sobą podczas miesięcznego wyjazdu i przyznam, że sprawdził się znakomicie, moja skóra dostała od niego tego czego potrzebowała, małe opakowanie było tu sporym atutem, naprawdę porządny krem i ewentualny kandydat do zakupu w przyszłości.

Nuxe youth and radiance revealing care - serum wszystko robiące, całkiem niezłe, używane przeze mnie zimą jako krem na dzień, dobrze się wchłaniało, nawilżało, wygładzało, fajne opakowanie z higieniczną pompką.



 Trochę pustych flakonów po zapachach:

Ukochana Daisy Marca Jacobsa - to jest mój zapach nr 1 na wiosnę - lato, fantastyczny, kojarzący mi się z budzącą się do życia przyrodą, bielą i morzem. Nie pamiętam ile opakowań już zużyłam ale stale jest jakieś obecne w moich zbiorach.

Le Vie Est Belle Lancome - niby tak znany i oklepany ale mnie urzekł są prostotą i słodyczą, miękką kobiecością i chętnie jesienią zakupię kolejną flaszkę

Euphoria Cavina Kleina - kolejny zapach, który znają wszyscy, ja, jak widać też mu uległam, jest prosty, dzienny, kobiecy i bezpretensjonalny, no i w ciągłej promocji, to zapach po który sięgałam gdy nie byłam pewna czym chcę pachnieć, ten się idealnie do mnie dopasowywał, układał. Jest to również kolejna buteleczka, miałam ich już kilka, niewykluczone, że nabędę kolejne.

9 komentarzy:

  1. Z BIO IQ najbardziej lubię mleczko do ciała oraz mleczko do demakijażu i płyn micelarny. To są trzy kosmetyki, do których na pewno wrócę. Nie decydowałam się na ich pielęgnację do włosów, bo jakoś u mnie wydanie eko nigdy do końca się nie sprawdzało. A co miałaś jeszcze z tej marki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam szampon ( tak beznadziejny, że od razu się go pozbyłam)oraz żel pod prysznic, bezbarwny i bezzapachowy, całkiem ok tylko cena wydała mi się zbyt wygórowana więc marka wydała mi się ogólnie nieciekawa i raczej ponownie po nią nie sięgnę.

      Usuń
    2. Dzięki :) nie będę ryzykować w takim razie i zostanę przy tym, co znam :)

      Usuń
    3. Ten szampon był naprawdę fatalny, robił z moich grubych i suchych włosów prawdziwą szorstką miotłę, którą ciężko było ujarzmić. Oddałam go męzowi - jego lekko kręcone i cienkie włosy zmieniły się w miotłę, oddałam synowi, jego ciężkie i tłuste włosy zrobiły się jednym wielkim kołtunem. Pędzle też skrzywdził więc wylądował w koszu.

      Usuń
  2. Ja właśnie kończę swojego różowego Garniera i będę brała się za ten płyn micelarny z Sylveco. Jestem ciekawa jak się u mnie sprawdzi :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie Ci służył.

      Usuń
  3. Niezły zestawik, też się muszę w taki wyposażyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do włosów znam tylko tą maskę, którą opisujesz, a po polsku masz cały opis tutaj http://kosmetykiorientu.pl/maski-do-wlosow/30-receptury-babuszki-agafii-maska-drozdzowa-pobudzajaca-wzrost-wlosow.html. Ja ją bardzo lubię, zwłaszcza po zimie, kiedy mam przesuszone włosy, które wymagają nawilżenia, rozdwajają się itp. Ta maska zdecydowanie potrafi na nie dobrze wpłynąć :) Po miesiącu stosowania wyraźnie widać wysyp baby hair, a włosy są w dużo lepszej kondycji. Lepiej się układają, są lśniące, wydają się dużo zdrowsze. Stosunek ceny do jakości jak najbardziej na plus, także uważam, że warto sięgnąć po kosmetyki zza wschodniej granicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używałam maski na porost włosów ( brak regularności) ale wiem że ogólnie działa na włosy dobroczynnie i bardzo ją lubię.

      Usuń