sobota, 16 kwietnia 2016

Living Proof Resotre czyli achy i ochy

Będę się zachwycać: seria restore Living proof obok hydrate.me Kevina Murphiego to najlepsze kosmetyki do włosów jakie kiedykolwiek używałam.

Widzicie tu puste opakowania ( w instant repair jeszcze jest jeszcze trochę produktu).

Zaczęłam swą przygodę z marką Living proof właśnie od instant repait - jest to krem, który wmasowujemy w końce umytych włosów i nie spłukujemy, ma naprawiać mikrouszkodzenia. Jest to chyba pierwszy kosmetyk tego typu, który naprawdę u mnie zadziałał, do tego stopnia, że zaczęłam używać go używać coraz rzadziej a moje włosy chyba nigdy nie były w tak dobrej kondycji. Kosmetyk ten kupiłam w dziennej promocjo na truskawce za mniej więcej połowę ceny.


Następnie kliknkęłam odżywkę, również w promocyjnej cenie, do kompletu dokupiłam też szampon. Używałam całego zestawu przez ok 2,5 miesiąca, odżywka skończyła się prędzej niż szampon, który posłużył mi jeszcze na kolejne dwa tygodnie mycia.

Living Proof to marka reklamowana przez Jennifer Aniston, amerykańską aktorkę znaną z pięknych i gładkich włosów. Jest oczywiście innowacyjna i wyjątkowa ;) jak każda marka gdy mówi o sobie.

Restore shampoo charakteryzuje się super skutecznością, po prostu świetnie myje, jest wydajny, ładnie się pieni, pięknie zmywa oleje, maski nakładane przed myciem i myje delikatnie, nie podrażnia ( nie zawiera siarczanów), nie wysusza włosa i jednocześnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia. Szampon idealny?

Restore conditioner jest również bardzo wydajna, ja mam długie i gęste włosy i jakimś cudem udaje mi się je pokryć niewielką ilością odżywki, działa szybko, odbudowuje zgodnie z obietnicą producenta, ja zwykle spłukuje ją po ok 5 minutach.

Restore instant repair wmasowują we włosy po uprzednim osuszeniu ich ręcznikiem a czasem na suche włosy, nie czuć obciążenia, włosy nie zmieniają zapachu, nie łapią więcej zaniczyszczeń, są za to gładkie i lśniące.

Gdy suszę włosy suszarką zabezpieczam dodatkowo końcówki preparatem z silikonem i olejkiem ( aktualnie Kerastase) gdy pozwalam im wyschnąć naturalnie często z tego rezygnuję.

Zapach tych kosmetyków określam jako nijaki ani ładny ani brzydki, mają zwartą silnie skoncentrowaną konsystencję. Opakowania wykonane z miękkiego plastikiu pozwalają ścisnąć butelkę by wydobyć produkt, można je również odwrócić i postawić do góry nogami gdy produkt ma się ku końcowi, zakrętki są płaskie i buteleczki stoją na nich dzięki temu stabilnie. Widać, że całość jest dokładnie przemyślana.

Efekt działania kosmetyków z serii restore to po prostu piękne włosy, jestem z nich teraz niezwykle zadowolona, są miękkie, gładkie, układają się, włosy myję dwa razy w tygodniu i są świeże ( oczywiście w sytuacji gdy się nie pocę, nie uprawiam sportu itp), co ciekawe, po stosowaniu serii hydrate.me KM moje odczucia były bardzo podobne - obie marki i obie serie są fantastyczne i szczerze je polecam.

Jedyną wadą jest oczywiście cena... spora... bo bez promocji będzie to po 125 zł za buteleczkę.

2 komentarze:

  1. Słyszałam o tych produktach na zagranicznym YT ale nie wiedziałam że są dostępne na truskawce :). Chyba czas się im przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Truskawce bywają czasem w dobrych promocjach, trzeba się przyczaić i odczekać swoje ;)

      Usuń