czwartek, 21 kwietnia 2016

Co kupiłam z okazji -40% w Sephorze i -49% w Rossmannie?


W tym roku promocja w Sephorze zachęciła mnie do wymiany starego kosmetyku ( oddałam wiekowy cień marki Laura Mercier) i mogłam otrzymać rabat 40% na kosmetyki marki Sephora, chodzi tu oczywiście o kosmetyki ale i akcesoria do makijażu. Rok temu nabyłam w ten sposób trzy pędzle, tym razem postawiłam na kolorówkę.

Z kosmetykami marki Sephora miałam do czynienia kilka lat temu, używałam lakierów do paznokci, a w prezencie urodzinowym dostałam trzy cienie. Jakość tych kosmetyków była tragiczna, lakiery odpryskiwały zaraz po aplikacji, cienie nie zawierały prawie pigmentu, nie mówiąc o fatalnej trwałości. Rozumiecie chyba, że w związku z tym stoiska z kolorówką Sephory omijałam szerokim łukiem, do tej pory.

W internecie bardzo chwalone są pudry Sephory, dlatego i ja zdecydowałam się na jeden, i jest to MicroSmooth w odcieniu moyen 25, ma 7 gram i kosztował 35,40 zł.
Jest to puder wygładzający, kryjący, widzę, że odcień jest beżowy jak też opisuje to producent, miałam jednak nadzieję na żółtawy pigment ( prosiłam o dobranie pudru z wyraźnie żółtymi tonami) więc nie jest do mnie idealnie dopasowany, krycie ma przyzwoite, mocno się pyli przy aplikacji, jak się będzie dalej sprawdzał zobaczymy.

Teraz Sephorowe odkrycie - jest nim błyszczyk, nie mam pojęcia jaka to seria, nie widzę na opakowaniu, w każdym razie mój kolor to 05 rose petal i ja osobiście jestem nim oczarowana, daje łagodną taflę delikatnego koloru, odżywia usta, jest bardzo komfortowy w noszeniu, nie klei się. Użyłam go kilka razu od momentu zakupu i lubię coraz bardziej i nie wykluczam, ze dokupię inny kolor, jego cena to 27 zł.

Szpinka Sephora Rouge Brillance - wybrałam lekką, nawilżającą pomadką ( i pomadka i błyszczyk mają srebrne zakrętki) i również jestem pozytywnie zaskoczona, pomadka faktycznie nawilża, delikatnie pachnie, nie klei się, kolor jest delikatny, wzięłam bezpieczny róż nr 14 lecz na moich ustach wypada dość zimno, aczkolwiek sama pomadka jest bardzo przyjemna. Widziałam też serię pomadek kryjących lecz nie zdecydowałam się na nie ponieważ u mnie niezmiennie króluje Golden Rose. 27zł

I ostatni kosmetyk to kredka do brwi, wodoodporna neutral gray brown 05 - świetny neutralny szary brąz, idealny dla blondynki , jest to kredka wysuwana, nie trzeba jej temperować, niestety załączony grzebyczek jest mało poręczny w moim przypadku, preferuję raczej szczoteczki. Kredka jest dość twarda ale w kosmetykach do brwi twardość mi nie przeszkadza wręcz przeciwnie bo pozwala na uzyskanie naturalnego, nieprzerysowanego efektu, lepiej dołożyć koloru jeżeli chcemy mocniej podkreślić brew. 27zł

Co mi się bardzo podoba w kolorowych kosmetykach marki Sephora?

Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, szczególnie błyszczyk, nie jestem do końca zadowolona z pudru ale w związku z kolorem.
Wszystkie są zafoliowane, mamy pewność, ze nikt przed nami w nich tam ciekawskimi paluszkami nie operował. Niestety w przeciwieństwie do Sephory,w Rossmannie kosmetyki nie są foliowane, często zdarza się, że są wielokrotnie testowane przez klientki, generalnie nie lubię tam kupować kolorówki a w czasie promocji obserwuję nasilenie tego zjawiska, klientki tłoczą się przy szafach i otwierają co popadnie by potem odłożyć to na półkę.

Zdecydowałam się jednak na jeden jedyny kosmetyk do twarzy i jest to lekki podkład Bourjois City Radiance


w odcieniu 02 vanillie, jasny, żółty ( lubię burżujka za żółte tonu w podkładach i pudrach), o dziwo, ostatnio moja cera z bardzo tłustej i łojotokowej przeobraża się w mniej tłustą i nawet suchą na policzkach, aktualnie stosowane minerały zaczynają mnie przesuszać, często wracam do domu ze ściągniętą cerą, z ulgą pozbywam się makijażu i natychmiast muszę nałożyć krem, który ukoi to wysuszenie. Szukałam jednak lekkiego podkładu w kremie o działaniu nawilżającym, proszę o próbki, testuję zastanawiam się ( na razie świetnie wyglądał na mnie Candleglow Laury Mercier ale czekam na promocję w Douglasie a może poszukam czegoś innego), odstawiłam do tej pory uwielbiany Double Wear, nie jestem w stanie go nosić, tworzy mi na twarzy maskę i niemiło się ściąga. Zatem City radiance ma mi służyć na przeczekanie aż dorwę Laurę w lepszej cenie, mam go dzisiaj na twarzy już 4 godzinę i nie czuję przesuszenia, krycie ma leciutkie, zapach miły, aplikacja bez zarzutu. Kosztował ok 30 zł.

Z dalszych zakupów w Rossmannie planuję zakupić jedynie tusz do rzęs Provoke Ireny Eris, jest sprzedawany w kartonowym pudełku i raczej nie otwierany, poza tym jest świetny, skończyłam niedawno jedno opakowanie i bardzo chcę nabyć kolejne.

edit.

Moje promocyjne zakupy się jednak nie zakończyły, upolowałam w końcu dwa tusze Ireny Eris ProVoke, jeden już sprawdzony i ulubiony wydłużający oraz pogrubiający. Bardzo polecam te tusze, na mnie zrobiły bardzo dobre wrażenie ze względu na skład oraz efekt jaki z ich pomocą uzyskuję, brak podrażnień moich hiperwrażliwych oczu.
Tak bardzo polubiłam błyszczyk marki Sephora, że poleciałam po dwa kolejne:


Ok, dalej nie wiem co to za seria ;) wybrałam uniwersalne kolory bezbrobinkowe, dają efekt mokrych, namiętnych ust, długo się utrzymują, wygładzają usta, nie kleją, mają wygodny stosunkowo niedrogie, będziemy się bliżej zaprzyjaźniać w miesiącach letnich.

5 komentarzy:

  1. jestem bardzo ciekawa tego pudru sephora :)
    ostatnio wiele osób go chwali. ale ja jakoś jestem wierna pudrom maca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, nie nie ma porównania do mineralizae skinfinish maca aczkolwiek najgorszy nie jest ;)

      Usuń
  2. Z Sephorowych produktów najbardziej lubię kredki, choć też zależy od koloru bo pomiędzy nimi są spore różnice. I mam dwóch ulubieńców do pielęgnacji ciała.
    Ciekawa jestem Twojej opinii o City Radiance. Ja z Burżuja lubię tylko ich krem CC, z podkładami nie mogę się dogadać i kolorystyka nie do końca moja :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mogę używać kredek z Sephory :( z większości firm również :(

      City Radiance jest bardzo lekki, vanilia jest żółta, jaśniutka, raczej przypomina krem BB, jest kremowy, zaraz po nałożeniu czuję nawilżenie ( które na szczęście utrzymuje się całkiem długo) pokrywam go następnie czymś bardziej kryjącym np. podkładem z Too Faced albo Studio Fix albo Mineralize Skinfinish i utrwalam pudrem fixującym, własciwie to wciskam go gąbeczką w strefę T i taki zestaw utrzymuje się ok 6-8 godzin. Sam podkład bez utrwalenia znika w szybkim tempie ( np. dzisiaj - sobota nałożyłam go ok 9 o 11.30 się gdzie niegdzie już starł). Przesuszanie cery to dla mnie dość nowe doświadczenie i widzę, że dzieci City Radiance udaje mi się je jakoś opanować, natomiast dobrze mi znane mocne świecenie w strefie T jakoś nie chce się osłabić :(

      p.s. Leci do mnie krem BB Jane Iredale ;) ma ponoć krycie, radzi sobie z sebum i ma filtr więc mam nadzieję, że będzie moim letnim podkładem.

      Usuń
    2. Przepraszam jest 10.30 czyli trwał całe półtorej godz. ;)))

      Usuń