sobota, 4 lipca 2015

Nowości: Clinique, Soap & Glory, June Jacobs

Bardzo miłe memu sercu zakupy mam Wam do zaprezentowania, pojawiły się u mnie świetne kosmetyki:



Soap & Glory The Righteous Butter - masło do ciała dla suchej skóry, nasłuchała się ochów i achów na temat tej firmy więc zakupiła. Masło ma mocny, intensywny zapach, świeży, chyba czuję w nim ogórka? Jak na specyfik dedykowany bardzo suchej skórze ma dość lekką konsystencję, wchłania się u mnie błyskawicznie. Och ten zapach.... mam nadzieję, że nie mnie uczuli :/ Wmasowywanie go wieczorem jest prawdziwą przyjemnością a rano ciągle go czuję baaa, nawet po południu wyczuwam jeszcze resztki zapachu. Masło wchłania się świetnie, używam je namiętnie i z przyjemnością odkąd się u mnie pojawiło

Soap & Glory Clean On Me - żel pod prysznic ze skórką mandarynki, 1/2 litra, butelka z pompką. Swoją droga - urocze są te opakowania, przypominają trochę The Balm i Benefit. Wiele osób zachwyca się zapachami tych kosmetyków i faktycznie gdy człowiek przekona się na własnej skórze - żel pachnie fantastycznie, mocno, przyjemnie, owocowo - mandarynkowo, Butla jest duża, miękka, pompka wygodna, żel wydajny, no i ten zapach.... Prysznic z clean on mi w środku gorącego letniego dnia ( we Wro prawdziwe tropiki ;))) to niesamowita chwila wytchnienia, chłodna woda i ten zapach.... ;)

Seche restore - rozcieńczacz do odzywek i lakierów. Ostatnio wyrzuciłam resztkę mojego ulubionego lakieru - Watermelon Essie, w buteleczce było jeszcze trochę lakieru ale tak zgęstniał, że nie byłam w stanie go wydobyć. Pomyślałam, że szkoda było wyrzucać i w tym momencie przypomniałam sobie o istnieniu rozcieńczalników ( miałam kiedyś Nail Tek ale niestety wysechł na wiór, nauczka: mocno zakręać opakowanie!) padło na Seche. Od razu dodałam kilka kropelek do Seche Vite - bo gęstnieje on w tempie ekspresowym. Mam nadzieję, że produkt ten przedłuży życie wielu moim lakierów.


Clinique - dramatically diferent moisturizing cream - strzał w dziesiątkę, żel z tej serii lubię, wchłania się całkowicie do niemal suchej skóry, używałam go gdy miałam naprawdę tłustą skórę i dzięki niemu udawało mi się ją nawilżyć bez pokrycia warstwą lepkiego filmu, lotion natomiast nigdy nie chciał mi się wchłonąć, niby płynny ale jakiś tłusty. Krem jest bardzo lekki, choć dedykowany skórze suchej i mieszanej, u mnie wchłania się znakomicie, stosuję go na policzki po uprzednim nałożeniu serum, powiem Wam, że fajny jest, nawilża znakomicie. Ostatnio moja cera przestała być tak bardzo tłusta ( hmmm), tj. strefa T wciąż się świeci ale policzki potrzebują teraz trochę innej pielęgnacji.


Clinique smart serum, 30 ml - pojawiło się na żądanie mojej skóry ;) poprosiłam o próbkę w perfumerii, wystarczyła mi na 5 użyć co pozwoliło na podjęcie decyzji o zakupie. Skład chemiczny ale świetnie się wchłania, napina i wygładza, w "pewnym wieku" zależy nam na takim efekcie, choćby wizualnym ;) Oczywistym jest, że nie wierzę, iż ten cudowny specyfik odmłodzi mnie o 15 lat ;)))

I coś marki, o istnieniu której nie miałam pojęcia:


W polskim internecie nie mamy zbyt wiele o niej informacji, pochodzi z NY i nazywana jest "luksusową", nie używa parabenów i konserwantów. Mój zestaw kupiłam na truskawce w promocji dnia za niecałe 100 zł ;) przeglądając informacje w sieci widzę, że to naprawdę mała suma, kosmetyki te są o wiele droższe.


Mam tu trzy kosmetyki:

Perfect pumpkin peeling enzyme masque 90 ml - o dość ciekawym składzie, będzie następcą ( mam nadzieję, że godnym) mojego ukochanego, śmierdzącego pilingu Sampar

Peppermint hand and foot therapy - 114 ml - z olejkiem sezamowym, słonecznikowym, jojoba, z ekstraktem z mięty i wielu innych naturalnych ekstraktów

Cranberry body balm 207 ml - podobnie nasycony naturalnymi składnikami, na razie czekają na swoją kolej ( Soap & Glory na razie na topie!)


6 komentarzy:

  1. Fajne nowości:) Ja miałam żel do mycia z S&G, ale o zapachu Clean, Girls i byłam zadowolona, chociaż nieziemsko wydajny był i trochę męczyło mnie to po czasie (a nie lubię używać kilku żeli na raz, więc najpierw musiałam go wykończyć:D
    Tego masła nie miałam, ale ono się nazywa The Righteous Butter, a nie Butter Yourself Up ;) Zastanawiałam się, czy masła z tej firmy są dobre, miałam peeling, zapach bardzo przyjemny, ale dla mnie ten peeling był za mało ścierający, mam teraz jeszcze jeden peeling w zapasie od nich, zobaczymy, jak ten się sprawdzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie w tej powodzi napisów przeoczyłam ;) butter yourself to pewnie hasło a nie nazwa :D:D:D Mnie się bardzo podoba ten zapach, jest trwalszy niż niejedna mgiełka zapachowa

      Usuń
  2. czekam na recenzję szczególnie June Jacobs, skoro ciężko tak znaleźć w ogóle jakieś informacje o tych produktach na polskich stronach, to co dopiero recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie ten peeling enzymatyczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie także, to on głównie mnie zainteresował w tym zestawie

      Usuń