piątek, 20 lutego 2015

Nowe pędzle: Glam - zakupy

Postanowiłam ostatnio przyjrzeć się moim pędzlom, odłożyłam te zużyte, zepsute i nielubiane- czas zastąpić je innymi, czas przyjąć nowe do kolekcji.

Z ciekawością i nadzieją podeszłam do produktów jednej z youtuberek - pędzle o nazwie GlamBrush. Wybrałam w jej sklepie 6 pędzli oraz fioletową gąbeczkę.

Pędzle są już u mnie od tygodnia, miałam już okazję je potestować na różne sposoby i przyznam, że nonono jestem pod wrażeniem.... pozytywnym wrażeniem


T czyli do twarzy:
T15 ( pierwszy z prawej)  - szeroki, spłaszczony pędzel do konturowania, nigdy nie miałam do czynienia z takim kształtem, włosie jest bardzo miękkie a pędzel bardzo precyzyjny

T5 (środkowy) - pędzel złożony z włosia naturalnego i sztucznego, ma dla mnie stanowić alternatywę dla białej serii Real Techniques ( której nie lubię i chyba się pozbędę) - nadaje się do pudru ale przede wszystkim do delikatnego i wielostopniowego nakładania różu o wysokiej pigmentacji. Pokochałam go od pierwszego użycia i czuję, że tego mi brakowało, nakłada róże po prostu idealnie, delikatnie i precyzyjnie a efekt możemy stopniować. Cudo!


T16 (po lewej) - pędzel nieco dziwny, przyznam, że wyobrażałam sobie iż będzie większy - bardzo mięciutkie sztuczne włosie, do precyzyjnego konturowania i faktycznie dobrze i delikatnie nałoży bronzer, korektor pod oczy, używałam go również do podkładu ale ze względu na rozmiar nakładanie trwa wieki a sam pędzel jak się wkrótce okazało jest bardzo trudny do umycia. To cieniutkie i delikatne włosie wciąga mocno płynny produkt... i trzyma.

O czyli do oczu:

postawiłam na maleństwa, które mają służyć do precyzyjnego nakładania cienia czy w załamaniu, kąciku czy też na dolnej powiece:

O10 - z niebarwionego włosia, mały, gdy do zobaczyłam po raz pierwszy wydawał mi się niechlujnie zrobiony ale wrażenie to prysnęło po użyciu - jest bardzo precyzyjny i idealny do nakładania i precyzyjnego rozcierania cienia w kąciku, bardzo go lubię



oraz syntetyczne
O12- okrągły, niezwykle mięciutki, idealny do mego załamania, bardzo mi brakowała takiego pędzla, kolejny ulubieniec od pierwszego maźnięcia, dzięki odpowiedniemu wymiarowi i miękkości nada mi pożądany kształt oka, rozetrze cień na dolnej powiece, rozświetli wewnętrzny kącik czy łuk brwiowy
O11 - już go kocham, używam go do dolnej powieki oraz tworzenia kreski ( np. za pomocą cienia) na górnej, ma do tego idealne włosie i kształt.

Wszystkie pędzelki oprócz T16 łatwo się piorą i szybko schną. Jeżeli ktoś mnie tu podczytuje to wie, że raczej krytycznie podchodzę do nowinek i łatwo w zachwyt nie wpadam ale przyznać muszę, że kolekcja GlamBrush bardzo mi się podoba - wygląda mi na świetną jakość, przemyślane produkty za niewygórowane ceny - chcę ich więcej ( mam nadzieję, że jakość faktycznie okaże się wysoka i nie rozpadną się po pół roku użytkowania ;))))

Gąbeczka GlamSponge:


 No i znowu wielki pozytyw. Gąbkę lubię od pierwszego nałożenia podkładu. Ja nie jestem fanką Beautyblendera, musiałam się do niego dłużej przekonywać, irytuje mnie sposób jego czyszczenia ( mam wrażenie, że bardziej pracochłonny niż pędzli). Gąbeczka Glam jest odpowiednikiem BB i przyznam, że mu nie ustępuje ( przynajmniej w pierwszej fazie używania), co więcej ma wygodniejszy kształt i lepiej stempluje większe powierzchnie twarzy, czyści się ją całkiem nieźle - na razie zachwyt - potem zobaczymy. Dodam jeszcze, że Glamsponge kosztuje 20 zł, BB aż 79zł

wtorek, 10 lutego 2015

Włoskie zakupy kosmetyczne: OMIA i Kiko

Słyszałam, że w Polsce otwarto pierwszy salon oraz sklep internetowy włoskiej firmy Kiko, moje zakupy pochodzą jednak z włoskiego salonu, jest to ichniejsza wersja naszego Inglota - stosunkowo niskie ceny i duży wybór produktów. Ja za Inglotem nie przepadam, co do Kiko --- nie przekonam się póki nie spróbuję. Ciekawość kosmetyczna wzięła górę, zakupy zostały zrobiony ;) Wybrałam szminkę, błyszczyk i puder.


Najbardziej jestem zadowolona ( o dziwo) z pomadki Smart Lipstick 910 Baby Pink ( jasny, chłodny, wyrazisty róż - nie byłam pewna czy będę dobrze wyglądać w takim kolorze ale pomyślałam, że fortuną nie ryzykuję ;)))), jej zapach i właściwości przypominają mi moje ukochane pomadki M.A.C, ładnie się rozprowadza, nie wysusza, przyjemnie pachnie - jest to jedna z naprawdę niewielu tańszych pomadek, która odpowiada mi pod każdym względem, a kosztowała jedynie 4 euro (w nas 19 zł).

Błyszczyk z serii Instant Volume Lipgloss (29zł) nr 206 Guava Rose zawiera mentol czyli daje wargom uczucie chłodu, aktualnie jest bezużyteczny bo efekt ten zimą jest wybitnie nieprzyjemny, muszę poczekać na cieplejszą porę roku. Na pewno jest gęsty, dość trwały i klejący, łatwy w aplikacji.


Puder Invisible jest jednym z najlepszych pudrów matujących jakie znam, daje mat absolutny, płaski i trwały, należy go aplikować ruchem stemplującym - ja używam go wyłącznie do strefy T gdy szczególnie zależy mi na macie i trwałości. Zastosowanie tego pudru na całą twarz może jednak dać nienaturalną bladość i płaski efekt.

OMIA:


Kosmetyki OMIA  nie zawierają parabenów, SLESów, PEGów, barwników syntetycznych, glikolu propylenowego, nie są testowane na zwierzętach, sprawdzana jest zawartość w nich metali takich jak nikiel kobalt czy chrom, mają certyfikat ICEA

Co przywiozłam?
Szampon Fisio z olejem makadamia, także z olejem lnianym - owszem naturalny ale mocno plącze włosy
Maska do włosów z olejem lnianym, z masłem shea i nagietkiem - maska fajna, gęsta, wydajna i odżywcza

Dwie duże butle ( po 400ml) bagno fiori - bardzo łagodne w składzie i miło pachnące irysem oraz lawendą ( z prawdziwymi ekstraktami!) -  to w nich najbardziej lubię dobry skład i jednocześnie upojny zapach

Żel do higieny intymnej z aloesem - wygodna butelka z dziubkiem, łagodny skład, zawiera również nagietek, pH 3,5.

Żel do mycia rak z olejem migdałowym

do zakupów dołączył też balsam do ciała z olejkiem migdałowym Erbiristica

Jeżeli szukacie dobrych składów, łagodności i działania to szczerze polecam te kosmetyki, zawsze przywożę je z Włoch ale w Polsce też są do dostania w sklepach internetowych w cenach niewiele wyższych ( naprawdę niewiele).

poniedziałek, 9 lutego 2015

Kilka miesięcy z ShinnyBoxem - podsumowanie: czy warto zamawiać pudełka?

Postaram się podsumować wszystkie zamówione pudełka Shinnybox, co się sprawdziło, co było odkryciem a co bublem...:

na plus:
Organique - mydło glicerynowe, cynamonowe - przyjemne, przydatne
NU Nail Care Polish Remover - to jest bardzo fajny produkt, jednak chusteczka zmywa u mnie lakier z obu rąk, nie śmierdzi, tylko pazurki są po niej bardzo tłuste ( trzeba uważać by nie utłuścić wszystkiego dookoła)
Organique - złoty peeling cukrowy z linii Eternal Gold - dosyć fajny, ładnie pachnie

Norel żel ujędrniający biust - aktualnie używam, bardzo przyjemnie się wchłania
Balneokosmetyki - miniatura biosiarczkowego żelu pilingującego oraz szamponu przeciwłupieżowego - dzięki boxom poznałam firmę, kosmetyki Balneo u mnie się znakomicie sprawdziły
Bandi krem intensywnie nawilżający - dobry krem, z przyjemnością stosowałam do ostatniej kropelki
Glazel konturówka do brwi - świetna kreda do brwi, naprawdę byłam z niej zadowolona i chętnie kupiłabym ponownie, dobrze dobrany kolor, trwałość i aplikacja

The Body Shop masło do ciała wild argan oil - polubiłam i za zapach i działania, kupiłabym kolejne opakowanie

Organique - pełnowymiarowy piling solny, bamusowy z olejem kokosowym - świetny piling!

Pomadka z pilingiem Sylveco - uwielbiam!
Mythos żel oliwkowy plus gąbka z lufy - fajny, użyłam z przyjemnością

Moisture Kick Schwarzkopf Professional  - fajny kremik, nawilżał i układał.... tylko dość szybko po nim włosy zaczynały mi śmierdzieć?
Rexona antyperspirant w sztyfcie - bardzo skuteczny, dla mnie na specjalne okazje
Delawell - zmysłowy scrub solny - lubiłam
Bioderma - Sebium Pore Refiner Krem - świetny, pięknie zwęża pory, kupiłam już pełnowymiarowe opakowanie

Balneokosmetyki Malinowy Zdrój żel do mycia twarzy biosiarczkowy - przyjemny, dość skuteczny


neutalnie:
Texturing Face Cream Pose - czeka, na razie nieużywany
Lierac - minatura płynu do demakijażu - kiedyś miałam i używałam, nic specjalnego, czeka na jakiś wyjazd ze względu na małą pojemność
APC - zestaw cieni sypkich - raz użyte, może kiedyś...
Bania Agafii - czeka, na razie nie użyłam, nie było okazji

Joko - baza pod cienie - użyłam kilka razy, nie jestem pewna czy przedłuża trwałość cieni ale na pewno jest w bardzo niewygodnym słoiczku - kto wymyśla takie opakowania??? zbyt wąskim i wysokim więc jak nabieramy produkt na palec zawsze coś znajdzie się pod paznokciem
APC 5 osobnych cieni do powiek w kuleczkach - użyte raz ;)
Paese odżywka do paznokci - czeka
chusteczki zmywające lakier z paznokci marki JELID - też jeszcze nie użyte

Yasumi clean&presh silky powder - dziwny kosmetyk, zużyłam go całkiem sporo, cały czas mam mieszane odczucia,  jedno wiem na pewno: nie do końca zmywa makijaż
Biały Jeleń hipoalergiczny pły micelarny - przeciętniak, bardzo przeciętny, jeżeli miałabym wybierać to wolę Garniera
Bioliq - balsam intensywnie nawilżający, ze skrzypem polnym - nie używany, leży w zapasach
Antyperpirant Dove - dezodorant jak dezodorant, dostępny w każdej drogerii, zużyłam i tyle

Marion serum chroniące przed ciepłem - silikony na końcówki, całkiem ok, przeciętne
dezodorant Rexona - dezodorant jak dezodorant, dostępny w każdej drogerii, zużyłam i tyle
Clarena razy dwa czyli miniatury kremu do rąk i stóp - zużyte, działanie przeciętne, 

Egyptian Magic - nic nie jestem w stanie powiedzieć po użyciu próbki, nie zachęciła mnie do kupna

Organique - biała glinka kaolinowa - odstawiona w kąt, nie używam
Original Source żel pod prysznic - nic szczególnego 



na minus:
Pasta Signal white now - oddałam, nie używam past typu Signal
Vaseline Intensive Care - balsam i wazelina - oddałam, nie używam produktów z parafiną
Mariza peeling do usta - parafinowy kosmetyk, oddany

Isadora pomadka perfect moisture lipstick - nie używam brązowym pomadek
Korektor pod czy Grashka - ze względu na dziwną konsystencję i zapach - kosmetyk wyglądał mi na zepsuty i wylądował w koszu, nie miałam sumienia puszczać go dalej
Etre Belle mascara x lash press - parafina!
Dermika serum koncentrat piękna - brak jakiegokolwiek działania
Yasumi mgiełka do stóp  - brak jakiegokolwiek działania
Yasumi ampułka pielęgnacyjna z kolagenem - brak jakiegokolwiek działania ( dziwne te kosmetyki Yasumi...)
Etre Belle pełnowymiarowy longlasting Eye Shadow Pen - ładny kolor ale podrażniła mi powiekę, oddałam
Glazel lakier winylowy do paznokci - brzydki kolor, oddałam
Bingospa chłodzący żel po opalaniu z aloesem - śmierdzący i niedziałający, oddałam
Floslek pomadka ochronna do ust w filtrem UV SPF14 - parafina!

Maseczka kolagenowa Etre Belle - parafina! kolejna dziwna firma, chyba specjalizująca się w kosmetykach z parafiną, niby gabinetowa ale dla mnie to ściema
Syis - gąbeczka make up blender - twarda, nieporęczna, niedziałająca
Mosquiterum - spray antykomarowy - nie działa podobnie jak większość specyfików tego typu
Clarena diamentowy krem na dzień - nie dla mojej cery, oddałam
Syis ampułka antycellulitisowa z kofeiną i teofiliną - brak jakiegokolwiek działania

Lakier Beauty shine Donegal  - brzydki kolor, oddałam
Synchroline zestawik kremów do tworzy i ciała - brak jakiegokolwiek działania
Miniatura 7,5 ml wody toaletowej L'Ocitanne - jedno słowo: fuj, zapach taniej tandety
Płyn micelarny Dermedic - słaaaaaby, makijaż oczy to dla niego wyzwanie
Próbka lekkiego nawilżającego kremu Clochee - nie dla mojej cery


Podsumowując:
Zamawiane pudełka miały zdecydowanie więcej minusów, wiele kosmetyków jeszcze przed spróbowaniem było dla mnie bezużytecznych, Kosmetyków, które się sprawdziły było ok 1/3 - myślę, że to trochę za mało na kupowanie kolejnych kotów w worku. Zrezygnowałam z subskrypcji i raczej do żadnej już nie powrócę. To podsumowanie skutecznie wyleczyło mnie z zakupu pudełek.