czwartek, 2 października 2014

Zużycia: TBS, Athenas, Balneo, Lacibios, Lactacyd, Lavera, Seboradin, Rexona, Lady Speed Stick, Uriage


 1. Odżywka The Body Shop rainforest moisture - bez silikonów, siarczanów, parabenów  - z początku byłam zadowolona efektem zmiękczenia włosów jednak okazało się, że moje włosy wymagają użycia silikonów, szczególnie na ich końcach, jednak używałam tej przed właściwą silikonową ( czasem tak robię gdy czuję, że moje włosy wymagają specjalnego traktowania: po umyciu nakładam odżywczą maskę lub odżywkę a następnie coś silikonowego np. Nivea long repair, włosy się wtedy fajnie odbudowują ).

2. Oliwkowy, ekologiczny żel do mycia Mediterraneo Athena's - zawsze kupuję go gdy jestem we Włoszech, dość łagodny, naturalny, niedrogi.

3. Balneokosmetyki ( straszniedługanazwa) Malinowy Zdrój - żel do mycia twarzy z boxa, biosiarczkowy, z korą wierzby i borowiną z "perełkami" jojoby, dla cery tłustej i mieszanej - bardzo porządny kosmetyk, ja zmieniłabym w nim opakowanie, zbyt gruby plastik i mało poręczne zamykanie.

4. LaciBios femina specjalistyczny żel do higieny intymnej ( jak zwał tak zwał)  nie zwiera drażniących detergentów ( w większość marketowych żel ma niestety siarczany) - kupiłam go w promocji, jego regularna cena to śmiech na sali, skład ma prosty i nie usprawiedliwia jej w żaden sposób,  mała pojemność (nie mogę jej znaleźć na opakowaniu!) maksymalnie 150ml i buteleczka, która się jest niestabilna, łatwo wywraca.

5. Lactacyd plus "na podrażnienia i upławy" sprawa wygląda tak: używajcie naszego laktacydu a jak dostaniecie podrażnień to kupcie ten specjalistyczny - nie dajcie się wrobić wrednemu marketingowi, na butelce nie widzę składu ale o ile pamiętam był dla mnie do przyjęcia, butelka dość stabilna, absolutnie nie wart wysokiej ceny regularnej.

6. Lavera limetkowo ogórkowy żel pod prysznic - łagodny naturalny, lubię żele Lavery ale nie ten zapach.

7. Seboradin - maska kuracja przeciw wypadaniu włosów o bogatym składzie, stosowałam ją głównie na skórę głowy wraz z innymi kosmetykami z tej linii - efekt jest włosy się wyraźnie wzmocniły ( mam już drugą), polecam!.

a tutaj aerozole, letni towarzysze upałów:


8. Rexona invisible diamond - dezodorant jak dezodorant ;)
9. Lady Speed Stick - nie kupię jej więcej ze względu na opakowanie i trudność z naciśnięciem aplikatora
10. Rexona long lasting protection - dezodorant jak dezodorant ;)

czy widzicie różnice w działaniu dezodorantów? Jak dla mnie są one takie same ;) różnią się jedynie zapachem.

11. Woda termalna Uriage - kupiona na promocji, też nie widzę szczególnych różnic w porównaniu do innych wód ( teraz mam Vichy)

1 komentarz:

  1. ja nie lubię dezodorantów, wolę antyperspiranty w kulce lub sztyfcie. A co do wód termalnych tez nie widzę różnicy w działaniu. Aktualnie tez mam Vichy. W zasadzie mam, bo mam, ale nie uważam, żeby była mi niezbędna ;)

    OdpowiedzUsuń