czwartek, 3 lipca 2014

ShinnyBox czerwiec 2014

Z małym opóźnieniem, oto co sądzę o czerwcowym Shinnyboxie:


Anniversary - taki tytuł miało pudełko, białe ze złotym napisem

Środek po otwarciu prezentował się następująco:

 1. Maseczka kolagenowa Etre Belle - marka gabinetowa i przyznam, że nie chciałabym trafić do takiego gabinetu, który oferuje swoim klientkom maskę zawierającą parafinę na drugim miejscu w składzie, na pewno skóra będzie po niej doszczętnie oblepiona....

dziękuję, nawet nie próbuję, oddałam...

2. Organique - pełnowymiarowy piling solny, bamusowy z olejem kokosowym - uwielbiam go! Używałam go już 3 razy, jest świetny, delikatny, ładnie pachnie, wygładza, nawilża, natłuszcza w bardzo udany sposób ( nie ma tej porażającej tłustości jak po scrubach Pat&Rub)

3. Syis - gąbeczka make up blender ;) czyli kopia Beauty Blendera - cóż rzec... nie daje niestety efektu oryginalnego BB, ma podobny kształt ale jest bardziej zbita i ciężka, gdy namoczymy ją wodą staje się jeszcze większa i cięższa i mam wrażenie, że mogłabym sobie podbić nią oko. Aplikacja podkładu średnia ( coś tam na twarzy zostaje) ale mam wrażenie, że okładam się czymś twardym przy czym BB jest leciutki jak piórko. Dość łatwo się czyści ale.... wypłukanie detergentu z wnętrza tej gąbki jest bardzo trudne, trzeba się ostro napracować ;) coś jak piłeczka antystresowa :D :D ;D


4. Antyperpirant Dove - troszkę mnie rozśmieszył ten produkt, dzięki subskrypcjom mam już pokaźną kolekcję dezodorantów :D



Nie narzekam, zużyję w tym czy innym życiu....

5. Mosquiterum - spray antykomarowy - nie wiem czy działa, oddałam dziecku wyjeżdżającemu nad jezioro ;)

6. Marion serum chroniące przed ciepłem - 30 ml - patrząc na skład jest to dość typowe serum silikonowe, cieszę się, że ma małą objętość ( a nie jak wielka butla silikonów Pantene, z którą nie wiem co zrobić) bo ja tego typu specyfików używam bardzo mało i nieczęsto. O! wczoraj chwyciłam za lokówkę a wcześniej zastosowałam to serum, efekt całkiem znośny, już widzę, że się przyda ( choć moim ulubieńcem jest krem Moisture Kick Schwarzkopf Professional z poprzedniego boxa).

7. Pomadka z pilingiem Sylveco
ten produkt szczególnie przypadł mi do gustu, właściwie to wcześniej nie używałam nic pilingującego do ust, nie widziałam potrzeby, i troszkę się zjeżyłam gdy zobaczyłam go w pudełku ale markę Sylveco darzę sympatią ( uwielbiam krem brzozowy!)  i użyłam pomadki ( bardzo dobry skład!) a efekt mnie oczarował - usta są idealnie(!) gładkie i odżywione, rewelacja! Cieszę się z kompletu próbek i pięknie wydanego katalogu produktów - na pewno coś z niego wybiorę!

Podsumowując: oba pilingi to dwa kosmetyczne odkrycia,koooolejny dezodorany :) kooooolejne silikony do włosów, bezużyteczna maska do twarzy, gąbka, której na razie mówię nie ( ale oczywiście po kolejnych testach mogę zmienić zdanie), spray na komary ( nie wiem co o nim myśleć ;))))

oraz rabaty -10% w salonach Dermiki i bon Bingo SPA - podejrzewam, że nie skorzystam...









2 komentarze: