czwartek, 22 maja 2014

ShinyBox kwiecień 2014

Jestem chyba osobą, która jako ostatnia otworzyła kwietniowe pudełko ;))) a miało to miejsce kilka dni temu. Gdy przyjechało mnie akurat nie było a potem poleżało zapomniane na półce ;)))

I co o nim myślę?


1. Clarena diamentowy krem na dzień - odstawiony na półkę, do zapasów, nie chcę zaczynać kolejnego, nawet jeżeli to miniatura, dopóki nie skończą mi się te aktualnie używane.


2. Syis ampułka antycellulitisowa z kofeiną i teofiliną - kosmetyki antycellulitisowe wzbudzają we mnie mieszane uczucia, ja nie wierzę w ich cudowne działanie, nie podoba mi się, że kobiety dały sobie wmówić, że mają jakieś defekty na nogach i koniecznie muszą kupować drogie preparaty i do upadłego walczyć z tym przebrzydłym cellulitisem! A jest to normalny wygląd naszym nóg, miały go nasze praprapra i już! Jedyne co mi się podoba to zwykle fajny efekt wygładzenia i ujędrnienia skóry. Ampułkę zużyję... kiedyś.... ale bez żywszych uczuć.


3. Lakier Beauty shine Donegal w kolorze nieokreślonym, szarobylejaki, nie podoba mi się! Sama nawet bym nie spojrzała w jego kierunku. Spróbowałam raz - jego jakość też pozostawia wiele do zyczenia...


4. Mythos żel oliwkowy plus gąbka z lufy - cały czas zapakowany, kiedyś spróbuję, na pewno ;)


5. Synchroline zestawik kremów do tworzy i ciała - powiem Wam, że nie zaciekawiły mnie te próbki, są zbyt małe by można było je rzetelnie wypróbować, spodziewałam się w pudełkach raczej miniatur, zestaw cały czas zapakowany, pewnie upchnę go gdzieś razem z innymi próbkami, których raczej nigdy nie tknę.


6. Nooo i dezodorant Rexona, który wzbudził moją wesołość bo aktualnie używam dwóch innych, dzięki temu mam już bogatą kolekcję dezodorantów ( 4 w sprayu, i 3 w sztyfcie !!!)


Podsumowując: słabe pudełko, zdecydowanie nie zachwyca!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz