środa, 2 kwietnia 2014

Nowość: balsamy do ust Organique

Moja znajomość z Organique nie zaczęła się zbyt dobrze, trafiłam na drogie buble, miałam zastrzeżenia do składu, ceny i jakości obsługi w salonach, które przez dłuższy czas omijałam szerokim łukiem. Szkoda bo firma pochodzi z mojego miasta...

Aż pędząc przez Galerię Dominikańską i beznamiętnie przeglądając mijane wystawy sklepowe poczułam impuls zakupowy, który trafił właśnie z witrynę Organique. A stało się to za sprawą moich ust, akurat przepakowałam się do innej torebki i nie wzięłam nic co mogłoby ukoić nieprzyjemne uczucie spierzchniętych warg. Właściwie to zmierzałam do pobliskiego Rossmanna by zaopatrzyć się w niedrogi sztyft Alterry ale Oragnique był pierwszy!


Oglądałam wystawione balsamy w czterech smakach - cena 29 zł za dwie sztuki ( taka promocja była do końca marca): czekoladowy, kokosowy, pomarańczowy, wiśniowy - ja wybrałam te dwa ostatnie.

musiałam rozedrzeć pudełka aby się dobrać do środka ;)

Balsam zawiera naturalne olejki roślinne: rycynowy, awokado, ze słodkich migdałów, 
oliwę z oliwek, oraz woski: carnauba i pszczeli. 
Bez konserwantów.

tak pisze o nich producent na swojej stronie

faktycznie skład jest naturalny, olej rycynowy jest wysoko w składzie, ale...


smaki nie są naturalne, moja wiśnia i pomarańcza przypominają mi lekarstwa, syropki dla dzieci, niby nie są nieprzyjemne ale jednak pozostawiają niemiłe skojarzenie i choć faktycznie dobrze odżywiają usta to do moich ulubieńców raczej nie będą należeć ( wolę balsamy The Body Shop np. które pachną naprawdę pięknie).


11 komentarzy:

  1. dla mnie zapach odgrywa dużą rolę, więc balsamy organique są skreślone, mimo dobrego nawilżenia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto samemu zajrzeć, pomacać i powąchać ;)

      Usuń
  2. muszą pachniec bosko, ale nie cierpię takich "paluchowych" balsamów do ust

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie też ... ale posiadam aktualnie gigantyczny katar, nie chciałam sobie infekować sztyftu, łatwiej w słoiczku zanurzyć czysty palec. Smaruję usta i okolicę i faktycznie olej rycynowy dobrze tu działa, szybko zalecza podrażnienia... tylko ten sztuczny zapach syropu....

      Usuń
  3. A ja bym się na tą pomarańczkę chyba skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię balsamów do ust wygrzebywanych palcem :/

    OdpowiedzUsuń
  5. może kiedyś z ciekawości spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. zazwyczaj unikam typowo owocowych zapachów i smaków w kosmetykach, rzadko trafiam na taki, który mi nie przeszkadza albo faktycznie jest zapachem/smakiem owoców, ale akurat szukam fajnego naturalnego balsamu do ust - wszędzie parafina, a powoli kończy mi się mój balsam Burt's Bees :) na pewno kupię Alterrę do kieszeni, ale Organique też korci, chętnie bym go postawiła przy łóżku... może wersja kokosowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo dobry balsam Pat&Rub tylko, że on ma stałą konsystencję, powinien być w sztyfcie a nie słoiczku, zeskrobywałam go paznokciem ale teraz gdy mam resztki to nie sposób ich wydobyć, chyba patyczkiem ale nie chce mi się w to bawić.

      Usuń
  7. Kokosek mnie zainteresował, ale mam pewne obawy, że podzieli los Twoich wersji smakowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy musi samodzielnie obczaić ;)
      Może ja jestem przewrażliwiona ;) kurcze wiśnia to ibuprom w syropie dla dzieci ( moje dziecko uwielbiało) dla mnie bleee

      Usuń