czwartek, 9 stycznia 2014

Kolorówkowi ulubieńcy roku 2013

Ciężko mi wyodrębnić jednoznacznie kilka ulubionych produktów z pielęgnacji, natomiast nie mam tego problemu z kolorówką - jasno widać co najchętniej używałam:


Cienie, cienie, cienie MACa oczywiście, żadne inne! Naked Lunch, Jest, Omega, Shroom, Brule. Najczęściej używałam tych popularnych i oklepanych odcieni, nic na to nie poradzę, są najlepsze z najlepszych i nie uczulają, nie podrażniają.


Na pewno były to szminki MAC, choć uważam, że inne pomadki s ą/ bywają o niebo lepsze, Chanel np. dają mi większy komfort noszenia na ustach ale... maczki wygrywają opakowaniami, są mniejsze i bardziej poręczne, łatwiej je wsunąć do torebki. Szczególnie królowała tu Venus (kupiłam ją w tym roku i zużyłam aż połowę!), latem często nosiłam Pleasure Seeker a pod koniec roku zaprzyjaźniłam się z Hue. Najlepszym błyszczykiem okazał się różany Pat&Rub, który nadaje ustom kuszący blask i jednocześnie je genialnie i wygładza. Imprezowo wyjściową królową moich ust była przepiękna fuksjowa kredka Clinique ( ta z zestawu z różową wstążką, której jak na złość nie mogę właśnie znaleźć) - bo bardzo trwała, bo idealna do szybkich poprawek bo kolor bardzo efektowny.

Róż - MAC oczywiście, moim najbardziej uniwersalnym, w kolorze brudnego różu pasującym zawsze i do wszystkiego jest Blush All Day z serii Pro Longwear i jest najtrwalszym różem jaki posiadam.

Pędzle - najnajnaj pędzelek wszechczasów to oczywiście 217 MACa, pędzel, który mam już bardzo długo, czy ja wiem z cztery, może pięć lat??? Mimo częstego używania zachowuje idealny kształt, czego np. nie mogę powiedzieć o jego kopiach z innych firm. Jest niekwestionowanym mistrzem rozcierania, właściwie to na wyjazdy, gdy zależy mi na jak najmniejszym bagażu,  biorę czasem 217 i jakiś pędzel do pudru i to w zupełności wystarczy. I Real Techniques - dwa pędzle, które po prostu uwielbiam, niby przeznaczone do różu ale dla mnie są pędzlami do wszystkiego, różowy dobrze się spissuje w nakładaniu pudrów sypkich i prasowanych, pomarańczowy ładnie rozprowadza podkłady.



Zdecydowanie najczęściej na moich paznokciach królowała czerwień i fuksja, lubię wyraziste kolory lakierów i oczywiście używam różnych, najróżniejszych ale do intensywnej czerwieni takiej jak Vodka & Caviar od O.P.I powracam jak bumerang, tym bardziej, ze lakier ten ma genialne, żelkowe wykończenie. Essie Watermelon to piękny róż, fuksja, która cudnie ożywia, zwraca uwagę, jest również bardzo łatwy w obsłudze, dosłownie sam sunie po płytce paznokcia.

Przed każdym użyciem lakieru do paznokci stosowałam tę samą genialną odżywkę Eveline 8 in 1, stanowiła bazę i świetnie współpracowała z każym lakierem, nie wiem czy przedłużała jego żywot, na pewno nie powodowała odprysków a paznokcie mam w bardzo dobrej kondycji.


Blot MAC Powder to bezsprzecznie najczęściej używany puder, jest świetnym wykończeniem makijażu ale … jego wydajność jest załamująca… w ciągu roku zużyłam dwa opakowania i czuję już delikatne nim znużenie.

Odkryciem roku był bronzer MACa w odcieniu Golden ( po lewej), zużyłam prawie cały i jestem z niego bardzo zadowolona, jest uniwersalny, nadaje się do całorocznego użytkowania i na każdą okazję. Myślę, że kupie go ponownie a może skuszę się i na inne odcienie. Letnim odkryciem był Bahama Mama The Balm (którego nie ma w zestawieniu bo moja miłość do niego trwała jedynie chwilę ;))- nie sądziłam, że tak ciemny puder będzie tak korzystnie współpracować z moją cerą.


Odkryciem roku 2013 jest kolorówka firmy Korres - naturalna i bardzo łagodna, ich mascary i ta z ziemią wulkaniczną i ta z olejkiem abisyńskim mnie nie uczulają!!!! co najważniejsze a przy tym dają bardzo wyrazisty efekt, piękną czerń. Można je kupić w Sephorze za ok 80 zł w promocji. Ich pudry są bardzo delikatne, drobno zmielone, wydajne, oba kupiłam za truskawce za ok 70 zł każdy - za tę cenę naprawdę warto. Najważniejszym dla mnie znaleziskiem jest czarna kredka Korres Soft Eyeliner Pencil - jest naprawdę soft, używam jej od czasu do czasu i ( co za radość i szczęście!!!!!) nie płaczę wtedy ropnymi łzami, a właściwie to nic złego si nie dzieje. Jeżeli, podobnie jak ja, masz bardzo wrażliwe oczy to szczerze ją polecam!




7 komentarzy:

  1. Pędzel do różu planuję kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 217 to też mój ulubieniec i się zastanawiam jak ja mogłam bez niego żyć... muszę dokupić drugi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czesto chodzi mi to po głowie ;) tj. ze musze dokupic drugi!

      Usuń
  3. Odżywka z Eveline to mój największy hit, u mnie sprawdza się genialnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpisy na tym blogu zawsze inspirują. Czekam na więcej i dodaję to wyjątkowe miejsce do listy moich ulubionych blogów na: http://ciekawe-blogi-o-urodzie-w-sieci.blogspot.com/. Pozdrawiam. Magda

    OdpowiedzUsuń