czwartek, 30 stycznia 2014

Mężczyzna chwali: Face Balm/ After Shave Organique

Mnie ostatnio nie po drodze z firmą Organique, zaliczyła u mnie dwie wielkie wtopy: pomarańczowy olejek do ciała i oliwkowy mus do mycia ( bleee) ale… znalazła się jedna perełka, kosmetyk dedykowany mężczyźnie, który okazał na tyle dobry, że został…. przez mojego osobistego POCHWALONY, głośno i wyraźnie…. balsam ochronny po goleniu z kwasem hialuronowym. 


Kosmetyk zamknięty jest w aluminiowym, zakręcanym słoiczku, który to jest jedyną wadą tego produktu, a to dlatego, że ciężko ciężko i niewygodnie się zakręca, prowadnice nakrętki szybko się zniekształciły, pokryły nalotem (to chyba normalne w typowych warunkach łazienkowych, gdzie wilgotno i ciepło, ponadto dotykane wielokrotnie tłustymi rękoma…) Myślę, że wybór plastikowego opakowania byłby bardziej odpowiedni.


Mój osobisty, domowy Towarzysz Życia, do kosmetyki podchodzi bardzo oszczędnie, żel pod prysznic, szampon, coś do golenia i coś po goleniu, dezodorant, perfumy ale uwaga! Może mieć tylko jedną flaszkę inaczej czuje się zaniepokojony bo nie wie, których użyć ;) Ja rozumiem, rozumiem, zbyt duży wybór może powodować rozdwojenie jaźni :D Ponadto kosmetyk musi mieć napis "for men" inaczej się nie nadaje do użytku...

Balsam zawiera kwas hialuronowy, masło shea, tajemniczy kompleks pozyskiwany z kiełków pszenicy o nowatorskiej nazwie iricalmin ;), alantoinę, panthenol - skład całkiem przyzwoity ( sporo sztucznych substancji zapachowych ale na szczęście mój mężczyzna do wrażliwców nie należy).
Kosmetyk ma bardzo przyjemną, aksamitną konsystencję i co ważne: świetnie się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu na skórze a mężczyzna tego nie lubi, oj nie lubi jak mu się coś na twarzy lepi. Zapach jest mocny, męski, wyrazisty - mnie się podoba.

Koszt, ok 40 zł, sklepy Organique

Myślę, że skuszę się na zakup kolejnego kosmetyku z linii męskiej, niech mężczyzna będzie zadowolonyyy dłuuużej.

środa, 22 stycznia 2014

Ostatnie, ostatnie, ostatniutkie zakupy - a potem szlaban do wiosny!

Jednak skusiłam się, nie wytrzymałam ( choć w większości nie były potrzebne), magia promocji i obniżki zadziałała.

Wasch lotion facelle to kosmetyk uniwersalny, możemy się nim umyć od stóp do głów, przy ostatnim tygodniowym wyjeździe używaliśmy go całą rodziną, wykończyliśmy wspólnie całą buteleczkę w tydzień więc przy okazji wzięłam z półki kolejne opakowanie (3,5zł).

Olejek do ciała z serii babydream fur Mama, również z Rossmana, niecałe 10 zł w promocji a tyyyle fajnych składników, z dużą zawartością olejku ze słodkich migdałów ( drugie miejsce w składzie) nie mogłam się opanować bo bardzo lubię naturalne olejki i używam ich na całe ciało i po pierwszych zastosowaniach widzę, że moje włosy właśnie tego pragnęły.


Tusz Bad Gal Benefit w kolorze śliwkowym - zawsze chciałam spróbować tuszu w tym kolorze a tu okazja cena niższa niż 50 zł w Sephorze - pierwsze testy dość ciekawe, szczotę ma wielka ;) muszę
nauczyć się jej używać, ciekawy efekt upiora uzyskuje się przy demakijażu... ;)

Tonik Herbal Garden eva natura - zobaczyłam w Rossmannie cenę na do widzenia ok 6 zł, zawsze lubiłam ten tonik, dołączył do moich zapasów.

Orzeźwiający balsam do rąk Pat& Rub - gdy zobaczyłam go w Sephorze za ok 22 zł musiałam wziąć, szkoda zmarnować taką dobrą cenę bo balsamy P&R uwielbiam i na pewno wykorzystam.

wtorek, 21 stycznia 2014

Urea, urea! Balea + Eucerin


Mocznik ma działanie zmiękczające naskórek, działa na zrogowacenia, zawarty w kosmetykach jest łagodny, zwykle nadaje się do stosowania w przypadku skór suchych, wrażliwych, alergicznych. Zima to dobry czas na sięgnięcie po urea, nasza skóra jest zmaltretowana zmianami temperatur, suchym powietrzem. Moja super wrażliwa skóra naprawdę bardzo dobrze go toleruje.

Przedstawiam Wam aktualnie używane przeze mnie dobre i tanie kosmetyki z mocznikiem, niemieckiej marki Balea ( dostępnej u nas jedynie on line) oraz niedawno przeze mnie odkrytej: Eucerin.



Balea, Urea Fußcreme (Krem do stóp z mocznikiem 10%) - jest dość lekki, przyjemnie, delikatnie  pachnie, szybko się wchłania, wręcz błyskawicznie, na pewno dobrze nawilża, gorzej z dużymi przesuszeniami i zgrubieniami - ale te to raczej zadanie dla kosmetyczki, ten krem jest bardzo tani i działa bardzo poprawnie, stosunek efektu co ceny jest bardzo wysoki, wg mnie najkorzystniejszy w tej półce cenowej ( np. jest zdecydowanie lepszy od podobnego kremu z Rossmanna). Balea, Urea Handcreme (Krem do rąk bardzo suchych z mocznikiem 5%) to brat bliźniak tego do stóp, zapach podobny tylko konsystencja lżejsza. Jego niewątpliwą zaletą jest szybka wchłanialność dzięki czemu nie tłuścimy otoczenia zaraz po aplikacji i z powodzeniem możemy go stosować w ciągu dnia, działanie wg mnie bardzo ale to bardzo dobre, świetnie i szybko nawilża. Oba kosmetyki kosztują mniej niż 2 euro, do kupienia w sieci Drogerii DM.


Eucerin - krem pod oczy dla cery suchej, mój ulubieniec ( nie uczulił!), ma dość lekką konsystencję, nie jest tłusty, świetnie się wchłania i szybko nawilża, Zużyłam już cała tubkę i jestem z niego niezwykle zadowolona. Opisywany jest jako krem przeciwzmarszczkowy ;) oczywiście zmarszczek nam nie usunie ale na pewno wygładzi te, które powstały przez niedostateczne nawilżenie okolic oczu. Kupiłam go za ok 60 zł w jakiejś promocji, używałam 2 miesiące.


Mleczko Balea z 5% urea, lżejsza wersja niż opisywana tutaj. Przyznam, że bardziej przypadła mi do gustu wersja z 15% mocznika, widziałam lepsze efekty, to mleczko, choć szybciej się wchłania ( jedyna różnica to konsystencja, jest mniej tłusta), nie daje mi uczucia zmiękczenia naskórka, krótkotrwale nawilża, nie ma zapachu. Więcej nie kupię za to mleczko z serii Balea Med wspominam bardzo dobrze i chętnie bym po nie sięgnęła ponownie. Właściwie to uważam, że to mleczko jest całkiem dobre tylko aktualnie nie odpowiada potrzebom mojej skóry.

Mamy zimę, wyjeżdżamy na narty odwiedzając (przejeżdżając przez) Niemcy, Austrię czy np. Czechy - warto zajrzeć do drogerii DM ;))))


Ciekawostka: wszystkie opisywane powyżej kosmetyki mają nadrukowany skład chemiczny bezpośrednio na tubach czy butelkach, dla mnie to niewątpliwy plus, jakby producent nie ogłaszał, że nie ma nic do ukrycia ;)

krem do rąk:

AQUA · ETHYLHEXYL STEARATE · UREA · GLYCERIN · CETEARYL ALCOHOL · DICAPRYLYL ETHER · BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER · PENTAERYTHRITYL DISTEARATE · PHENOXYETHANOL · SODIUM LACTATE · PARFUM · CAPRYLYL GLYCOL · SODIUM STEAROYL GLUTAMATE · CARBOMER · TOCOPHERYL ACETATE · LACTIC ACID · SODIUM HYDROXIDE · BENZYL ALCOHOL · COUMARIN · LINALOOL. 

krem do stóp:

AQUA · ETHYLHEXYL STEARATE · UREA · GLYCERIN · CETEARYL ALCOHOL · DICAPRYLYL ETHER · BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER · PENTAERYTHRITYL DISTEARATE · PHENOXYETHANOL · SODIUM LACTATE · PARFUM · CAPRYLYL GLYCOL · SODIUM STEAROYL GLUTAMATE · CARBOMER · TOCOPHERYL ACETATE · LACTIC ACID · SODIUM HYDROXIDE · BENZYL ALCOHOL · COUMARIN · LINALOOL. 

krem pod oczy:
Skład: Aqua, Glycerin, C12-15 Alkyl Benzoate, Butyl Methyoxydibenzoylmethane, C18-36 Acid Trigliceride, Octocrylene, Cetyl Palmitate, Behenyl Alcohol, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Glyceryl Stearate Citrate, Hydrogenated Coco-Glycerides, Methylpropanediol, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Dimethicone, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Sodium Lactate, Polymethylsilsesquioxane, Stearyl Alcohol, Urea, Sodium Hyaluronate, Glycine Soja Germ Extract, Arginine HCL, Carbomer, Silica, Trisodium EDTA, 1,2-Hexanediol, EthylhexylGlycerin, Ethylparaben, Methylparaben, Phenoxyehanol, Cl77891, Cl 77491.

mleczko do ciała:

AQUA • ETHYLHEXYL STEARATE • UREA GLYCERIN • CETEARYL ALCOHOL • BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER • DICAPRYLYL ETHER • MYRISTYL MYRISTATE • PHENOXYETHANOL • SODIUM LACTATE • TOCOPHERYL ACETATE • SODIUM STEAROYL GLUTAMATE • CAPRYLYL GLYCOL • CARBOMER • PARFUM • ALLANTOIN • XANTHAN GUM • SODIUM HYDROXIDE • LACTIC ACID • BENZYL ALCOHOL • COUMARIN.

piątek, 17 stycznia 2014

Kosmetyczne przemyślenia i podsumowanie roku 2013

Muszę jeszcze powrócić do kolorówki bo zapomniałam wspomnieć o najważniejszych bo najczęściej używanych: bibułkach matujących Clean&Clear - dzięki nim mój makijaż wygląda jako tako ;) albowiem jestem posiadaczką paskudnej, tłustej cery:

+ jedyna czarna kredka, tolerowana przez moje cholernie wrażliwe powieki….Soft eyeliner Korres


Pielęgnacja.
Nie przychodzi mi na myśl zbyt wiele kosmetyków, na pewno lubiłam krem pod oczy L'Ocitanne, na pewno balsamy do rąk i stóp od Pat&Rub oraz Balea, wciąż używałam niemieckie Alverde, które bardzo cenię za niską cenę i łagodność. Bardzo lubiłam płyn micelarny Bourjois


Dużym odkryciem był olejek z drzewa manuka:


Pod koniec roku bardzo pozytywne zaskoczenie nastąpiło przy zetknięciu się z marką Eucerin, np. krem łagodzący użyłam z prawdziwą przyjemnością do ostatniej kropelki, co dawno nie miało miejsca, większość kremów wcześniej czy później zaczynają kłócić się z moją cerą i finalnie lądują na szyi.


Dzięki promocji w Superpharm, -40% obniżki na kremy apteczne, powróciłam do marki La Roche Posay, i był to powrót udany. Mam wrażenie, ze wszelkie próby wyjścia poza zestaw kosmetyków z apteki kończą nie niepowodzeniem.

Pielęgnacja ciała bez rewelacji i zachwytów, bardzo fajny był migdałowy olejek pod prysznic L'Ocitanne ( tak ten szaleńczo drogi za 79zł)

Włosy.
Królowała fima Alverde, Pat&Rub, L'Ocitanne. Olejowanie, łagodne mycie i porządne odżywianie sprawiły, że moje włosy wyglądają naprawdę dobrze.

Paznokcie mam w dobrej formie, nic mi się nie łamie i nie rozdwaja, pod lakier zawsze kładę jako bazę warstwę Eveline 8 in 1, mam już drugą buteleczkę - jest REWELACYJNA, najczęściej używałam lakierów Essie i O.P.I - to zdecydowanie moje dwie ulubione marki.

Rok kończę wrażeniem znużenia aktualną pielęgnacją, chętnie potestowałabym czegoś nowego.

Postanowienia na rok 2014:

1. Zastanawiam się nad szczoteczką Clarisonic, może z okazji jakiś VIPów w Sephorze…?
2. Chcę zapoznać się z markami rosyjskimi!
3. Chcę wypróbować jakiś podkład z MACa
4. Chcę wypróbować puder matujący Kryolan

czwartek, 16 stycznia 2014

GlossyBox styczeń 2014

I co w nim dzisiaj znalazłam:


1. Porefessional Benefit - to najfajniejsza rzecz z całego zestawu i najbardziej to właśnie JĄ chciałabym przetestować.

2. Bioliq krem pod oczy - ok chętnie wypróbuję, za czas jakiś, poczeka sobie wraz z kremem z poprzedniego pudełka, na razie używam innych kosmetyków.

3. Lirene - balsam do ciała z drobinkami, przyznam, że firmę Lirenę omijam szerokim łukiem, widzę, że skład tego balsamu jest taaaaki sobie, dobrze, że to miniaturka ;) żelowa konsystencja, dużo drobinek, zapach przyjemny.

4. Pantene PRO-V - kolejna marka, którą omijam w sklepach - eliksir z olejkiem w sprayu, silikony i alkohol widzę, olejek na czwartym miejscu - ok, wykorzystam pewnie do końcówek, chyba, że alkohol je przesuszy...

5. Gąbka konjac - super! chętnie wypróbuję!





Pierwsze wrażenia?

Cieszę się z bąbki i bazy Benefit, resztę wypróbuję, po to zresztą subskrybuje te pudełka, chcę testować, testować, testować ;)

środa, 15 stycznia 2014

Specyfiki do brwi: MUFE, Benefit i Wibo co o nich sądzę.

Kosmetyki do stylizacji brwi to niekwestionowani liderzy ostatnich miesięcy w świecie internetu, można by powiedzieć, że wyskakują z każdego ekranu ;)

Zainteresowałam się nimi ponieważ mój dotychczasowy sposób, czyli używanie cienia do powiek, podkreślania brwi powoli przestawał mi wystarczać. Moje brwi niestety przeszły niekorzystną metamorfozę, zrobiły się KRÓTKIE, przerzedziły się, rozjaśniły ( podobnie jak i rzęsy, niestety) - jednym słowem potrzebowałam kosmetyku, który pozwoli mi je łatwo i naturalnie domalować.

Jako pierwszy pojawił się u mnie eyebrow stylist od Wibo, koszt niewielki bo ok 10 zł, który okazał się mega bublem i niewypałem. Mogę przyczepić się do wszystkiego: przede wszystkim szczoteczka - a jejku ratunku jak mam precyzyjnie podkreślić brwi taką wielką SZCZOTĄ???? Duża, nieporęczna, nie wiem kto na to wpadł???? Po drugie kolor - eyebrow to rudawy brąz z połyskiem, czy ja wiem z drobinkami??? Przecież to nieporozumienie, ten odcień będzie pasował niewielu typom urody, po co podkreślać brew połyskiem????

Wibo poszedł w odstawkę i zaczęłam szukać czegoś innego, moją uwagę przykuł powszechnie zachwalany Aqua Brow od Make Up Forever, kupiłam (oczywiście w dniach VIP w Sephorze za cenę ok 80 zł) odcień 25 i tu przyznam, że efekt jest REWELACYJNY, odcień naturalny i dobrze dobrany, farba domalowuje mi dokładnie to czego w moich brwiach brakuje, efekt jest bardzo trwały, nie ściera się, nie rozmazuje.... ale jest jedno ale.... aby brwi wyglądały pięknie ja potrzebuję troszkę czasu! Tu trzeba skupienia i precyzji, odpowiedniego narzędzia, nie ma mowy o szybkim, porannym makijażu...

Zaczęłam się rozglądać za czymś co pozwoli mi i szybko i precyzyjnie podkreślić brwi i wybór padł tym razem na Gimmie Brow Benefit, ( cena przy -25% w Sephorze to ok 86 zł) miałam nadzieję, że mała szczoteczka mi to umożliwi i faktycznie, wystarczy kilka ruchów, włoski są podkreślone i uczesane i znowu ale.... mam problem aby zamalować/ domalować ubytki ( z czym świetnie radzi sobie Aqua Brow), szczoteczka jest na to za rzadka, muszę się posiłkować pędzelkiem.
Gimmie ma najkorzystniejszy dla mnie odcień z całej trójki, jest to chłodny, szary brąz, MUFE ma troszkę cieplejsze tony.


Podsumowując: eyebrow od Wibo straszny bubel ( popatrzcie na zdjęcie powyżej - jak odbija światło, przecież to jest porażka!), Aqua Brow I Gimmie to bardzo fajne kosmetyki i godne polecenia, używam ich zamiennie, Benefit króluje rano gdy spieszę się do pracy, natomiast gdy mam chwilę zawsze sięgam po farbkę MUFE.



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Sale w Sephorze! Chyba się nieco spóźniłam.

Przyznam, że ostatnia wyprawa do CH nieco mnie rozczarowała, toż przecież to już końcówka wyprzedaży! Wszystko przebrane, ludzi tłum… Kupiłam tylko sukienkę, szal, sweterk, chciałam buty ale nic nie wpadło mi w oko i chyba na tym zakończę zakupowe "szaleństwo" ;)))

Jeszcze tylko wizyta w Sephorze, zauważyłam zestaw miniaturek marki Korres z 89 za 49 zł,


pięć małych kosmetyków, przydadzą mi się bardzo bo w najbliższym czasie czeka mnie lot tylko z bagażem podręcznym - muszę więc sprytnie skompletować kosmetyczny niezbędnik.


mamy tu:
szampon z aloesem i wyciągiem z lebiodki do włosów normalnych
żel pod prysznic o zapachu bazylii i cytryny oraz żel o zapachu guawy i odpowiadające im mleczko i masło do ciała

I jedna, jedyna rzecz, która spowodowała nieco szybsze bicie mego serca:

Bellabomba Benefit za 70 zł!


Róże Benefit są świetne, mają naprawdę przemyślane odcienie, są bardzo miękkie, uwielbiam je, chciałabym każdy choć żadnego nie potrzebuję ale ten musiałam wziąć, za tą cenę? Jak najbardziej.


Róż jest piękny, intensywny, ze złotymi drobinami, wyróżnia się wśród moich, nudnych i bezpiecznych dziennych róży MACa ( które oczywiście są świetlne i najlepsze na świecie!) i niesamowicie mnie ożywia, nadaje wyjściowo imprezowego blasku, na co dzień raczej jest zbyt intensywny, zbyt rzucający się w oczy a pracy lepiej pracować niż świecić, prawda? Co innego wieczorem…



Kupiłam też tak zachwalany specyfik do brwi od Benefit Gimmie Brow, ten z malą szczoteczką, bardzo fajny produkt!

niedziela, 12 stycznia 2014

Revitalash Advanced rozpaczliwa próba ratowania lichych rzęs

To moje cichutkie zamówienie/ pragnienie na koniec roku. Mikołaj je wychwycił i podrzucił pod choinkę - i bardzo fajnie bo to niewątpliwie kosmetyk, którego aktualnie bardzo potrzebuję. Moje rzęsy są w stanie agonalnym, podejrzewam, że w wyniku choroby, która daje mi popalić i w inny sposób.

Ja do tej pory byłam właścicielką naprawdę fajnych rzęs, może nie kruczoczarnych, ale o długości bardzo zadawalającej. Niedawno zauważyłam niepokojący objaw, część ich wypadła, a to co aktualnie okala moje powieki jest marna, licha i krótka. Wiążę spore nadzieje z tum preparatem, trzymajcie kciuki!


Pierwsze użycia mnie nie podrażniły ani nie uczuliły! Hurrra!

Dlaczego Revitalash? Tak wybrał mój darczyńca, pewnie ten preparat miał najszerszą reklamę ;)

Tutaj macie stronę producenta

sobota, 11 stycznia 2014

Końcoworoczne buble; Jadwiga, Balea, Vatika, Delia i Biochemia Urody.


1. Chusteczki do makijażu Balea (różowe) - po pierwszym użyciu nieznośne pieczenie twarzy, nawet nie czytałam składu, pozbyłam się jak najszybciej bo sporo miejsca w toaletce zajmują ;) dodam jeszcze, że podobny efekt odczułam po próbie zmycia makijażu chusteczką MAC więc szczęściem jest. że cena Balea była naprawdę niska.

2. Maseczka otrębkowa Jadwiga - jak to używać??? nie mam pojęcia, w słoiczku mamy płatki otrębów, które po połączeniu z wodą radośnie spadają z twarzy ( jak to nakładać???) na wszystkie strony, po zmyciu radośnie brudzą pół łazienki, ekwilibrystyka łazienkowa z tym kosmetykiem, nic więcej.

3. Vatika olejek ze słodkich migdałów do włosów - używałam, używałam efektu brak, wręcz przeciwnie włosy niczym sianko, ich stan się pogorszył, bardzo bardzo trudna do zmycia, no i piekące dłonie po aplikacji. Ostatni objaw był dla mnie najbardziej zagadkowy, który wyjaśnił się gdy polska naklejka tak się rozmoczyła, że odsłoniła skład produktu… na pierwszym miejscu parafina…. a ja byłam przekonana, że to naturalny produkt roślinny… nic bardziej mylnego… to produkt przemiany ropy naftowej! Nigdy więcej Vatiki!

4. Delia srebrna płukanka do włosów - coś mi się ubzdurało, że pomoże mi w pozbyciu się ciepłych refleksów z włosów. Niestety nic z tego, włosy są jakie są tylko bardziej wysuszone. Dostała się w ręce osoby (o włosach blond!!!) u której działa.

5. Żel hialuronowy z Biochemii Urody - nie wiem dlaczego ale piecze mnie po nim twarz, zrezygnowałam z używania.

piątek, 10 stycznia 2014

Ostatnie zakupy podkładowe: nieśmiertelny Double Wear EL i Perfection Lumiere Chanel.

Końcowonoworoczne zakupy kosmetyczne pochodzą właściwie z jednego sklepu, z Sephory.

Skusiłam się na dwa nowe podkłady, a podobnie jak cała rzesza innych potworów, tych z brzydką cerą, szukam i szukam tego ideału, jestem gotowa przeznaczyć na nie całkiem spore sumy, marząc o gładkiej buzi. Moja cera jest tak fatalna, że prawie nie ruszam się z domu bez podkładu, nic na to nie poradzę.

W roku 2013 poczyniłam pewien podkładowy postęp, zmianę, a właściwie to pozwoliłam sobie na stosowanie tych lekkich, naturalnych i rozświetlających. Używałam ich właściwie ze zdziwieniem bo wbrew podskórnym obawom efekt okazał się całkiem przyzwoity, baaa nawet zadawalający. Mowa tu o YSL Touch Eclat oraz Vitalumiere Aqua Chanel. Moje podejście do podkładów wyewoulowało.  Zmywam obowiązkowo makijaż zaraz po przyjściu do domu, potem od nowa nawilżanie i makijaż  Dlaczego? Bo wtedy twarz wygląda zdecydowanie lepiej niż szpachla na cały dzień, świeżej i promienniej. Po co mi mocno kryjący podkład na twarzy gdy wychodzę wieczorem na max 3-4 godziny? Co innego gdy czeka mnie cały dzień poza domem i wiem, że poprawki makijażu będą szybkie i ukradkowe. Wtedy ratunkiem jest DW.

Ale przejdźmy do zakupów. Początek grudnia to:
Przeszłam się do perfumerii właściwie bez celu, bez potrzeb, ale na pytanie ekspedientki w czym może pomóc zupełnie nieoczekiwanie (dla samej siebie) odparłam, że i owszem i tak chcę podkładu w miarę trwałego i kryjącego… i w efekcie czego wyszłam z Perfection Lumiere Chanel w odcieniu 20 beige. Jest dość jasny, ładnie stapia się z moją karnacją ( choć odcień nie jest idealny!), dobrze się rozprowadza, krycie określiłabym jako średnie (dla jednej warstwy, ale można je stopniować) ale bardzo trwały to on nie jest. Po 8 godzinach pracy mam ledwie jego szczątki na twarzy, czasem wejdzie w pory, właściwie jest ok ale pewnie po skończeniu opakowania ruszę w poszukiwaniu czegoś innego.


Drugim podkłaem jaki ostatnio pojawił się wśród moich zakupów to nieśmiertelny…. kupowany po raz nty……tadam Double Wear Estee Lauder w odcieniu Sand… czekałam na poświąteczną obniżkę ( niestety w tym roku tylko - 25%) -------> ten podkład jest po prostu niezastąpiony, najtrwalszy jaki znam. DW to podkład do zadań specjalnych. Impreza, sylwester, długi dzień w pracy gdy zależy mi na nieskazitelnej cerze… w każdej z tych sytuacji się sprawdza choć wywołuje u mnie wrażenie ciężkości i posiadania tapety…. Coż, do tej pory nie znalazłam jednak niczego, nie tyle lepszego, co porównywalnego.



czwartek, 9 stycznia 2014

Kolorówkowi ulubieńcy roku 2013

Ciężko mi wyodrębnić jednoznacznie kilka ulubionych produktów z pielęgnacji, natomiast nie mam tego problemu z kolorówką - jasno widać co najchętniej używałam:


Cienie, cienie, cienie MACa oczywiście, żadne inne! Naked Lunch, Jest, Omega, Shroom, Brule. Najczęściej używałam tych popularnych i oklepanych odcieni, nic na to nie poradzę, są najlepsze z najlepszych i nie uczulają, nie podrażniają.


Na pewno były to szminki MAC, choć uważam, że inne pomadki s ą/ bywają o niebo lepsze, Chanel np. dają mi większy komfort noszenia na ustach ale... maczki wygrywają opakowaniami, są mniejsze i bardziej poręczne, łatwiej je wsunąć do torebki. Szczególnie królowała tu Venus (kupiłam ją w tym roku i zużyłam aż połowę!), latem często nosiłam Pleasure Seeker a pod koniec roku zaprzyjaźniłam się z Hue. Najlepszym błyszczykiem okazał się różany Pat&Rub, który nadaje ustom kuszący blask i jednocześnie je genialnie i wygładza. Imprezowo wyjściową królową moich ust była przepiękna fuksjowa kredka Clinique ( ta z zestawu z różową wstążką, której jak na złość nie mogę właśnie znaleźć) - bo bardzo trwała, bo idealna do szybkich poprawek bo kolor bardzo efektowny.

Róż - MAC oczywiście, moim najbardziej uniwersalnym, w kolorze brudnego różu pasującym zawsze i do wszystkiego jest Blush All Day z serii Pro Longwear i jest najtrwalszym różem jaki posiadam.

Pędzle - najnajnaj pędzelek wszechczasów to oczywiście 217 MACa, pędzel, który mam już bardzo długo, czy ja wiem z cztery, może pięć lat??? Mimo częstego używania zachowuje idealny kształt, czego np. nie mogę powiedzieć o jego kopiach z innych firm. Jest niekwestionowanym mistrzem rozcierania, właściwie to na wyjazdy, gdy zależy mi na jak najmniejszym bagażu,  biorę czasem 217 i jakiś pędzel do pudru i to w zupełności wystarczy. I Real Techniques - dwa pędzle, które po prostu uwielbiam, niby przeznaczone do różu ale dla mnie są pędzlami do wszystkiego, różowy dobrze się spissuje w nakładaniu pudrów sypkich i prasowanych, pomarańczowy ładnie rozprowadza podkłady.



Zdecydowanie najczęściej na moich paznokciach królowała czerwień i fuksja, lubię wyraziste kolory lakierów i oczywiście używam różnych, najróżniejszych ale do intensywnej czerwieni takiej jak Vodka & Caviar od O.P.I powracam jak bumerang, tym bardziej, ze lakier ten ma genialne, żelkowe wykończenie. Essie Watermelon to piękny róż, fuksja, która cudnie ożywia, zwraca uwagę, jest również bardzo łatwy w obsłudze, dosłownie sam sunie po płytce paznokcia.

Przed każdym użyciem lakieru do paznokci stosowałam tę samą genialną odżywkę Eveline 8 in 1, stanowiła bazę i świetnie współpracowała z każym lakierem, nie wiem czy przedłużała jego żywot, na pewno nie powodowała odprysków a paznokcie mam w bardzo dobrej kondycji.


Blot MAC Powder to bezsprzecznie najczęściej używany puder, jest świetnym wykończeniem makijażu ale … jego wydajność jest załamująca… w ciągu roku zużyłam dwa opakowania i czuję już delikatne nim znużenie.

Odkryciem roku był bronzer MACa w odcieniu Golden ( po lewej), zużyłam prawie cały i jestem z niego bardzo zadowolona, jest uniwersalny, nadaje się do całorocznego użytkowania i na każdą okazję. Myślę, że kupie go ponownie a może skuszę się i na inne odcienie. Letnim odkryciem był Bahama Mama The Balm (którego nie ma w zestawieniu bo moja miłość do niego trwała jedynie chwilę ;))- nie sądziłam, że tak ciemny puder będzie tak korzystnie współpracować z moją cerą.


Odkryciem roku 2013 jest kolorówka firmy Korres - naturalna i bardzo łagodna, ich mascary i ta z ziemią wulkaniczną i ta z olejkiem abisyńskim mnie nie uczulają!!!! co najważniejsze a przy tym dają bardzo wyrazisty efekt, piękną czerń. Można je kupić w Sephorze za ok 80 zł w promocji. Ich pudry są bardzo delikatne, drobno zmielone, wydajne, oba kupiłam za truskawce za ok 70 zł każdy - za tę cenę naprawdę warto. Najważniejszym dla mnie znaleziskiem jest czarna kredka Korres Soft Eyeliner Pencil - jest naprawdę soft, używam jej od czasu do czasu i ( co za radość i szczęście!!!!!) nie płaczę wtedy ropnymi łzami, a właściwie to nic złego si nie dzieje. Jeżeli, podobnie jak ja, masz bardzo wrażliwe oczy to szczerze ją polecam!