wtorek, 30 grudnia 2014

Nowe Maczki: Blot Powder, cień omega i pierwsza macowa pielęgnacja

Witajcie, powracam ze skromnymi zakupami z MACa. Jak wiecie jestem totalną macoholiczką, od dawna moja kolorówka to przede wszystkim MAC i jeszcze raz MAC, cienie, róże, szminki uwielbiam, uważam, że jakość tych produktów jest naprawdę wysoka a ceny jednak niższe niż diory czy inne szanele ;)

Nie wytrzymałam, kupiłam po raz kolejny ( chyba czwarty!!!) mój ukochany puder prasowany BLOT POWDER (medium/dark), oczywiście dalej uwielbiam jego białego prasowańca ale nie mogłam się powstrzymać :D Dalej też używam stay matte Rimmela, który ma jedną zasadniczą wadę - okropne, tandetne i nietrwałe opakowanie bez lusterka!

Nowy cień, matowa omega - kolor nijaki, szaro- brąz, założony solo na powiekę gasi nam spojrzenie czyli jest idealnym cieniem przejściowym lub podkreślającym załamanie


Na zdjęciu kolor cienia jest cieplejszy, w rzeczywistości więcej w nim szarości.

Od niedawna MAC sprzedaje miniaturki niektróych swoich produktów, ja skusiłam się na krem nawilżający do cery mieszanej Studio Moisture - bardzo przyzwoity nawilżacz pod makijaż,bardzo ładnie "trzyma" podkład, nie powoduje rolowania, dobrze się wchłania.

środa, 3 grudnia 2014

Shinybox listopad 2014

Bardzo mi się podoba zawartość tego pudełka ;)
Towar pierwsza klasa... :D


Żadngo z otrzymanych kosmetyków nie znam, interesują mnie i chcę je testować... no i mamy same pełnowymiarowe produkty:


1. NU Nail Care Polish Remover - pielęgnujący zmywacz do paznokci w chusteczkach - ma pielęgnować paznokcie ( taaa oczywiście) podczas zmywania lakieru. Jest to cały kartonik, myślę, że wystarczy na więcej niż jeden palec ;D.... już wypróbowałam: jedna chusteczka pozwala na zmycie lakieru z dłoni, całkiem niezła skuteczność. Zmywacz jest dość tłusty, faktycznie nie wysusza ale trzeba uważać by nie umazać tą tłustością otoczenia. W sumie podoba mi się, będę zabierać na wyjazdy bo zajmuje mało miejsca i na pewno nie wyleje się podczas podróży więc nie ryzykujemy, że nasze rzeczy przesiąkną zmywaczowym zapachem.
19zł/kartonik


2. Organique - złoty peeling cukrowy z linii Eternal Gold (pełnowymiarowy produkt!) - bardzo się cieszę bo lubię cukrowe skruby, ten pięknie pachnie, ma ciekawy skład i z radością będę go używać 68zł/200ml

3. Bania Agafii - pełnowymiarowa saszetka balsam do włosów wypadających, super ja ostatnio borykałam się z utratą włosów więc się przyda. Cieszę, że to dość spore opakowanie, jak dla mnie na jakieś góra 3 użycia. Moje włosy dosłownie piją wszelakie maski i odżywki dlatego próbka o pojemności 10 ml wystarcza na pokrycie dosłownie kosmyka. 6zł/100ml


4. Joko - baza pod cienie - ciekawa jestem czy mnie uczuli czy nie, niestety większość kosmetyków tego typu podrażnia mi powieki. Pierwsze użycie całkiem udane, irytuje mnie jednak jakość opakowania. Słoiczek jest dość głęboki więc aplikując go palcem będziemy zawsze wydłubywać pozostałość spod paznokcia, tandetny jest też plastik z którego został wykonany i ciężko go zakręcić. Zdecydowanie lepiej prezentowałby się ten produkt w płaskim pudełeczku.
23zł/5g



5. APC 5 osobnych cieni do powiek w kuleczkach - zapakowane w osobne pudełka, ważne, że kolory są ładne ja dostałam odcienie beżo-różo-brązu czyli kolory dla każdego, będę próbować ;) cienie te mają w sobie sporo błysku, raczej do makijaży wieczorowych.
65zł/5szt

Mariza peeling do usta - jedyny nieprzydatny tu produkt, zawiera parafinę więc jak najszybciej się go pozbyłam, ale koleżanka, którą obdarowałam jest dość zadowolona z jego działania.
10zł/10 ml

To zdecydowanie najfajniejsze pudełko jakie do tej pory otrzymałam!

czwartek, 20 listopada 2014

Lakiery na jesień 2014

Nie miałam problemu z wyodrębnieniem ulubionych lakierów na jesień, co roku sięgam po podobne kolory:

O.P.I

1. Every Month is Octoberfest - kolor kameleon, mamy tu czerwień, złoto, czerń, brąz, granat - niesamowita i ciekawa mieszanka

2. You Don't Know Jacques! odcień szeroko znany, klasyka, mi towarzyszy już kolejny rok, próbuję sięgnąć pamięcią wstecz by przypomnieć sobie kiedy kupiłam tę buteleczkę ( wychodzi mi, że 4 lata temu!!!), zużyłam pół buteleczki, co roku wielokrotnie gości na moich paznokciach, jest to lakier, który pasuje dosłownie do wszystkiego. Jest dość stary, jak widzicie, ale wciąż spisuje się bardzo dobrze, odrobinę zgęstniał i schnie dłużej, wciąż mogę, bez przeszkód, precyzyjnie pomalować paznokcie.

3. Vodka & Caviar - a tutaj mamy najpiękniejszy odcień czerwieni z jakim się kiedykolwiek spotkałam, żywa soczysta, strażacka, lakier ma też idealną formułę, jest żelowy z dużym błyskiem, nakłada się go idealnie, łatwiutko, kolor równo się rozkłada na paznokciu, nie smuży i szybko zastyga i towarzyszy mi już trzeci rok. Uwielbiam go.

ESSIE

4. Island Hoping - nowy nabytek, kolor brudnego, beżowego różu ( miałam podobny z Nail Tek ale nie odpowiadał mi jego pędzelek, nie odpowiadał to za mało powiedziane: doprowadzał mnie do szału!), kolor nieokreślony, trochę nijaki, trochę dyskretny. Dla mnie to taki nudziak do paznokci.

5. Smokin Hot jest to odcień brudnej śliwki, nawiązuje do poprzedniego odcienia i do beżowego OPI, i tworzą ulubione trio brudnych odcieni na paznokciach, no i pasują do większości zimowych ciuchów.

6. Forewer Yummy kolejna czerwień, co prawda w opakowaniu wygląda na intensywną ale po pomalowaniu ciemnieje, wpada w bordo, klasyczne piękne, ciemne bordo - kolor jesieni.

piątek, 14 listopada 2014

Podkładowe odkrycie: Clarins Ever Matte 108 + powrót do Guavy

Całe lato towarzyszyły mi dwa podkłady, jesden to znany mi doskonale Perfect Refining Shiseido - pisałam o nim tutaj. Naprawdę dobrze kryjący, o odpowiednim, letnim kolorze i stosunkowo dużej trwałości. Dołączył do niego Studio Fix MACa ( o czym nie pisałam jeszcze) podkład, w którym się zakochałam <3 mój odcień to NC 20 czyli średni żółtek. Aktualnie oba podkłady ( mam reszteczki) są zbyt żółte i zbyt ciemne. Myślałam, że polecę do MACa po odcień jaśniejszy NC15 ale... tu nastąpiło rozczarowanie, NC 15 jest strasznie jasny! Za jasny! Zresztą na zimę mam dobrze nam tu znane Double Wear EL w odcieniu Bone i Sand ( używam ich zamiennie, czasem łączę (jasne, z żółtawymi tonami) próbowałam je mieszać z MACiem ale wg mnie nie współpracują ze sobą.

Jakiś czas temu rzuciła mi się w oczy jednodniowa promocja na Truskawce, był tam podkład Clarins Ever Matte w odcieniu sand 108, szybko poszukałam opinii o tym produkcie, większość była pozytywna, kliknęłam, razem z moja stała zniżką 10% oraz dodatkową ( we miss you ;) kosztował mnie coś ponad 60 zł

Powiem Wam, że po pierwszym użyciu szczęka mi opadła, nie spodziewałam się, AŻ tak dobrego efektu, niby średnio kryjący ale pokrył co miał pokryć, stopił się z cerą a twarz wyglądała tak pięknie i świeżo! Zastanawiałam się czy aby zaraz nie zniknie z twarzy... ale NIE! Wytrzymał 8 godzin w pracy. Miałam kiedyś podkład Clarinsa o nazwie Everlasting, który wcale nie był długotrwały ani kryjący, ten jest o wiele lepszy! Na razie używam go od tygodnia i się zachwycam :D

No i pięknie, świeżo pachnie....



Pomadka z serii Joli Rouge Brillant Guava, którą już kiedyś miałam, którą pokazywałam i za którą zatęskniłam. Dlaczego jest wyjątkowa? Ma piękny malinowy kolor, który dale wrażenie naturalnych ust i drobinki, które je uwypuklają, odpowiednio odbijając światło sprawiają, że usta są większe, wilgotne i apetyczne. Pomadka pięknie nawilża wargi, pielęgnuje je, jest miękka, ma konsystencję masełka (uwaga! nie kłaść na słońcu bo się podtopi), ze zniżkami kosztowała mnie ok 60 zł.




środa, 12 listopada 2014

I jeszcze zakupowo: DM bardzo skromnie tym razem i -40% w Superpharm

Będąc ostatnio z wizytą u naszych zachodnich sąsiadów odwiedziłam drogerię DM ( obowiązkowo!)


Już minął szał kosmetyki Lavera, Alverde i Balea - tj lubię je bardzo i chętnie do nich wracam ale odezwał się we mnie duch kosmetycznego poszukiwacza z żądzą testowania ciągle czegoś nowego i nowego.

Jak widzicie na zdjęciu powyżej moje zakupy są więcej niż skromne ;)

1. Grejfrutowy żel do mycia twarzy - już drugie opakowanie, jest diabelnie wydajny i świeżo pachnie, bardzo lubię

2. Moje ulubione, najlepsze nici do zębów, koniecznie sensitive inne są za cienkie, na ostre, te mięsiste i miękkie łatwo wpasowują się w przestrzenie międzyzębowe.

3. Żele Balea z nowej kolekcji limitowanej, black secret i white passion

4. I coś co nazywa się Dush Bodymilk o zapachu waniliowym - jest to mleczko, które stosujemy po kąpieli na całe ciało i następnie spłukujemy. Widziałam taki produkt marki Nivea jednak odrzuciłam go ze względu na obecność parafiny w składzie, Balea na szczęście ma bardziej przyjazne składniki

wcześniej już używałam inny specyfik tego typu (po prawej):


i przyznam, że jego działanie bardziej mi odpowiadało, soft ol balsam jest bardziej odżywczy, bogatszy. Co sądzę o spłukiwanych balsamach do ciała? Właściwie nie wiem co powiedzieć, nie jest to efekt spektakularny, coś tam niby się nawilża, czasu specjalnie nie zaoszczędza ( choć nie trzeba czekać aż balsam się wchłonie, po prostu wycieramy się ręcznikiem). Na pewno nie kupiłabym go "specjalnie" właściwie to chyba bo wykończeniu obydwu opakowań już więcej się nie skuszę.

I zakupy z Superpharm, skusiłam się ( podobnie jak setki innych osób....) na promocję -40% z kartą lifestyle na kremy do twarzy:


Kupiłam trójkę moich absolutnych, nieśmiertelnych ulubieńców, moja cera je kocha... uwielbia, Effaclaru Duo zużyłam już x opakowań, po liftingu składników krem Duo(+) zasługuje na jeszcze większe uznanie, cieszę się, że producent go "nie zepsuł" bo to dla mnie krem wszechczasów, Effaclar K stosuję jako krem na dzień, dobrze nawilża i nie powoduje nadprodukcji sebum, podobnie Effaclar mat ( nawilża lepiej niż K) - oba kremy stosuję zamiennie na dzień w zależności od potrzeb. Polecam wszystkim borykającym się z tłustą cerą i wypryskami.
Za całość zapłaciłam dokładnie 107,37 zł co wydaje mi się rozsądną kwotą

niedziela, 9 listopada 2014

MACowe nabytki: bronzer i moja pierwsza gratisowa szminka

Efekt ostatniej wizyty w salonie MACa. Po raz pierwszy wyruszyłam tam z torebka wypełnioną sześcioma pustymi opakowaniami po kosmetykach tej firmy, były tam głównie puderniczki blot powder bo uwielbiam ten puder a wydajność jego jest dość mała. Teraz używam Stay Matte od Rimmela na zmianę z białym puderm MACa ale za blotem zatęskniłam i niewykluczone, że znowu niebawem go kupię


Definitywnie zdenkowałam opakowanie bronzera w odcieniu Golden, który owszem był całkiem dobry ale... miał zbyt dużo ciepłych pigmentów więc zaczęłam się rozglądać za kolorem chłodniejszym. Wybór padł na Matte bronze, chyba dość popularny wśród internautek ( i słusznie).








Jest to matowy, chłodny brąz, po prostu, ciemniejszy niż Hoola, która w moim przypadku nadaje się jedynie do zimowego konturowania. Odcieniem matte bronze jestem w stanie wykonturować twarz lub ją omieść by ożywić czy uzyskać efekt delikatnej opalenizny. Po raz kolejny przekonuję, że się bronzer tego typu to najlepsze rozwiązanie w przypadku mojej cery o ciepłym odcieniu (NC20 u MACa), latem świetnie się sprawdza Bahama Mama lecz zimową porą wygląda ona u mnie nienaturalnie i daje efekt przerysowania. Mam więc teraz trio matowych bronzerów do zadań specjalnych, na każdą okazję i każdą porę roku.


I pierwsza darmowa pomadka - wybrałam odcień SYRUP (lustre), który miał być jak najbardziej podobny do pomadki w kredce Revlon "honey" ( nie ma nic wspólnego z miodem!),  której szczerze nie znoszę choć ma świetny kolor, która okropnie okaleczyła mi usta, wręcz je poraniła, która wyląduje zaraz mściwie w koszu na śmieci!


Przyznam, że mój nowy nabytek UWIELBIAM <3 już czuję, że będzie mój numer 1 tej jesieni


piątek, 7 listopada 2014

Tołpa czarna róża

Słyszałyście kiedyś o czarnej róży w kosmetyce? Ja przyznam, że nie ;) raczej kojarzyła mi się z cmentarnym horrorem, symbolem śmierci i przemijania.

Tołpa ma w swojej ofercie całą linię kosmetyków zawierających ten składnik, z której w moim posiadaniu znalazły się:

regenerujący peeling-masaż, 
odżywczy krem - kokon do ciała
regenerujący krem - kokon do stóp

czarna róża:
  • zapobiega uszkadzaniu naturalnej bariery ochronnej skóry
  • chroni skórę przed działaniem wolnych rodników
  • koi i przywraca komfort



Czy czarna różna zawiera jakieś specjalne właściwości?
Przyznam szczerze, że ja ich nie zauważyłam aczkolwiek linia tołpy ma bardzo ciekawy zapach, nie kojarzy się z typową różą, dla mnie to raczej fiołek, wanilia - coś ciepłego i przyjaznego. Zapach ma odpowiednią intensywność i jest przyjemny.


Moim ulubieńckiem jest zdecydowanie solny piling, jego intensywny zapach pozwala na bardzo przyjemne zakończenie kąpieli, jest bogaty w olejki:

Skład: Ethylhexyl Stearate, Sea Salt, Salt, Silica, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Polysorbate 20, Parfum, Peat Extract, Rosa Hybrid Flower Extract, Propylene Glycol, Aqua.

ma odpowiednią konsystencję, która pozwala nabrać odpowiednią ilość produktu, który nie spływa z palców, delikatnie ściera i delikatnie natłuści skórę ale człowiek się nie lepi ;) i o dziwno mimo niewielkiego opakowania jest bardzo wydajny, na zdjęciu poniżej mam ok połowę słoiczka, używałam go ok 5 razy.
Minusem wielkim(!) jest wygórowana cena tego kosmetyku, widziałam go gdzieś nawet za 39 zł ( na stronie producenta 37 zł) za 180ml ( ja kupiłam za 29 zł w promocji)


 Krem do ciała lubię mniej, ładnie pachnie lecz ten zapach ekspresowo się ulatnia, krem jest bardzo lekki, bardzo szybko się wchłania ale cóż... dość szybko uczucie nawilżenia znika tak więc po wieczornej aplikacji rano mam już ściągniętą skórę a krem przecież przeznaczony jest do skóry suchej. Myślę, że lepszy będzie na miesiące letnie niż zimowe. I ta cena... 37 zł za 140 ml ( kupiłam za 29zł) jak dla mnie kosmiczna bo krem nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Oba kosmetyki zapakowane są z porządne, lekkie, plastikowe słoiczki, dobrze zakręcane.

I
 krem - kokon do stóp - tę tubeczkę ( już drugą) lubię bardzo, ma bogaty skład:

Skład: Aqua, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado Oil), Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Cera Alba, Peat Extract, Rosa Hybrid Flower Extract, Honey Extract, Citrus Limon Peel Extract, Helianthus Annuusseed Oil, Acsorbyl Palmitate, Ceteareth-20, Isohexadecane, Tetrasodium EDTA, Sodium Acrylate/Acryloldimethyl Taurate Copolymer, Magnesium Aluminum Silicate, Xanthan Gum, Polysorbate 80, Propylene Glycol, Parfum, BHT, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Chlorphenesin.

Krem jest gęsty i mocno odżywczy, czasem ciężko go wydobyć z tubki, trzeba mocno ściskać, ma przyjemny zapach typowy dla całej serii. Stopy po kremowaniu będą jakiś czas tłuste, nadaje się wyłącznie na noc. Własności pielęgnacyjne oceniam jako dobre, znam bardziej odżywcze i wygładzające kremy, ten jest po prostu dobry i nie pachnie mentolem ;))) kupiłam go na promocji za 8zł więc uważam, że cena jest adekwatna do jakości, za 14 zł na pewno się nie skuszę. 

Dodam jeszcze, że mój małżonek używa go ( z powodzeniem) jako kremu do rak - świetnie je wygładza!

wtorek, 4 listopada 2014

Październikowe zakupy: pielęgnacja (The Body Shop, Clarena, Nuxe)

Co w październiku pojawiło się wśród moich kosmetyków?

Królują zakupy w The Body Shop! Pora roku powoduje, że sklep ten przyciąga mnie jak magnes,
te zapachy, bogate masła do ciała... oraz jesienne obniżki ;)


Bardzo lubię kokos w kosmetykach, a masło do ciała o tym zapachu kojarzy mi się z zimowym wieczorem ocieplonym intensywną kokosową wonią, najpierw kokosowy prysznic a następnie kokosowe ukojenie suchej skóry. Masło kosztowało 39 zł, żel pod prysznic 12,50 zł


Do kokosowej rodziny dołączyło też mydełko w kostce (6zł).

Mleczko do ciała w sprayu moringa otrzymałam za 1 gr gdy zebrałam odpowiednią ilość pieczątek na kartę stałego klienta.

Żel pod prysznic white musk - ciepły, seksowym zapach za 12 zł



Późną jesienią nawet tłusta skóra staje się bardziej wymagająca i pragnie większego odżywienia. Kupiłam lekkie serum z serii Nutriganics, którą bardzo cenię za dobre składy i skuteczne działanie na moją cerę. Serum, 30 ml za ok 40 zł w wygodnej buteleczce z pompką jest bardzo lekkie, błyskawicznie się wchłania i napina skórę, stosuję je na razie na noc, pod właściwy krem.


Skład serum


Lekki krem pod oczy Sylveco przestał mi wystarczać, skóra pod oczami szybciej się teraz przesusza, zaczęłam się rozglądać za czymś bogatszym, mój wybór padł na Clarenę Stem Cells Eye Cream - ok 70 zł. Krem ten towarzyszy i od miesiąca w wieczornej i dziennej pielęgnacji i spisuje się bardzo dobrze, jest lekki i odżywczy zarazem.


Clarena wydaje się być bardzo dobrą, polską firmą kosmetyczna, co spróbuję to strzał w dziesiątkę.
Miałam miniaturki z boxa i wszystkie zrobiły na mnie dobre wrażenie.


I ostatni zakup pielęgnacyjny to zestaw Nuxe wybrałam bogaty krem na noc oraz krem pod oczy z tej samej serii Marveillance expert niut i expert yeux, kosmetyki o intensywniejszym działaniu. Będą mi towarzyszyć tej zimy, na razie sobie czekają na swoją kolej.

Producent tak opisuje produkty:

Regenerujący krem na noc Merveillance® expert zawiera kompleks Oléoactif® na bazie Liliowca i Kory z Drzewa Jedwabnego, który hamuje i cofa proces glikacji 3 podstawowych białek budujących skórę: wimentyny, kolagenu i elastyny, a tym samym odbudowuje je i chroni, spłycając utrwalone zmarszczki i zapobiegając utracie jędrności. 
Wyciąg z Brunatnic zapewnia regenerację skóry

Liftingujący krem pod oczy i na powieki Merveillance® expert zawiera kompleks Oléoactif® na bazie Liliowca i Kory z Drzewa Jedwabnego, który hamuje i cofa proces glikacji 3 podstawowych białek budujących skórę: wimentyny, kolagenu i elastyny, a tym samym odbudowuje je i chroni, spłycając utrwalone zmarszczki i zapobiegając utracie jędrności.
Kompleks Naturalnej Kofeiny i Tetrapeptydu-5 ma działanie uelastyczniające i ujędrniające, przez co zmniejsza worki i cienie pod oczami.

Skorzystałam z promocji Superpharm, ceny widzicie na zdjęciu. 

wtorek, 28 października 2014

ShinnyBox październik 2014

Jakoś wyjątkowo ucieszyła mnie wizyta kuriera, może dlatego, że już nie pada ;) może dlatego, że już prawdziwa jesień, w każdym razie z nadzieją wypatrywałam październikowego pudełka.



I przyznam, że w tym miesiącu jest całkiem, całkiem

a co było w środku:

Paese odżywka do paznokci - tu bez większych emocji bo od dłuższego czasu jestem wierna Eveline 8in1 <3 ale co tam... spróbuję na pewno

oraz tzw. gratis czyli:
chusteczki zmywające lakier z paznokci marki JELID - ciekawe ile paznokci zmyją ;)

i tu ShinnyBox jednak nie usłuchał mych próśb: próbki kremu i oliwki pod prysznic Barwy ( już trzeci raz....!)


Norel żel ujędrniający biust - całkiem spora 75 ml miniatura ;) super, na pewno zużyję bo ostatnio naprawdę staram się aktywnie działać w pielęgnacji okolic biustu a i efekty są. Marki Norel nie znam.

Yasumi clean&presh silky powder czyli puder do oczyszczania cery - pełnowymiarowy ( małe opakowanie 50ml) co bardzo mnie zaciekawiło bo kosmetyki do oczyszczania to ostatnio mój konik, nie zmarnuje się ( chyba), wogóle puder do oczyszczania?... czego to ludzie nie wymyślą ;)


Isadora pomadka perfect moisture lipstick - jedyny niewypał tego pudełka, pomadka byłaby super gdyby nie kolor- na poczatku pomyślałam, ze to nudziak ale niestety - drogi producencie brązowe pomadki nie pasują słowiankom! Użycie czegoś takiego to idealny sposób by dodać sobie ze dwadzieścia lat....


Biały Jeleń hipoalergiczny pły micelarny - pełnowymiarowy, super! z chęcią wypróbuję

Podsumowując: pudełko udane, ciekawe, prawie wszystkie produkty trafią do użycia, jedynie pomadka pofrunie gdzieś w świat

Czy w przyszłym miesiącu też będą próbki Barwy??? :D:D:D

środa, 22 października 2014

ShinnyBox wrzesień 2014

Dzisiaj przyjdzie do mnie październikowe pudełko, a ja jeszcze nie napisałam o wrześniowym ;)

zatem nadrabiam:

oto co w nim znalazłam:

1. Korektor pod czy Grashka - czyli kosmetyk dziwny ;) co prawda zapakowany w ładny kartonik ze składem chemicznym (brawo barwo), samo pudełeczko zgrabne ale struktura jego wydała mi się dziwna, wyglądała jak ściana?!

zapach też dziwny, boję się używać.... Jego struktura jest tak zbita, nie wiem jak go nakładać, ja to przenieść pod oko, fuj... to niehigieniczne!?

2. Etre Belle mascara x lash press
Interesujące jest to, że bardzo trudno było mi znaleźć składniki owego tuszu, zupełnie jakby producent je ukrywał co wydaje mi się dziwne, w końcu gdzie na czeskiej stronie:

INCI: Aqua [Water], C.I. 77499 (Iron Oxydes), Synthetic Beeswax, Paraffin, Glyceryl Stearate, Acacia Senegal Gum, Butylene Glycol, Oryza Sativa Cera (Oryza Sativa (Rice) Braun Wax), Stearic Acid, Polybutene, Palmitic Acid, VP/Eucosene Copolymer, Nylon-12, Cera Carnauba (Copernica Ceritera Cera)/Copernica Cerifera (Carnauba) Wax, Aminomethyl Propanol, Phenoxyethanol, Propylparaben, Hydroxyethylcellulose, Sodium Hyaluronate

jest parafina więc użycie u mnie odpada, sprawdziłam opinie na wizazu - jest jedna, kosmetyk otrzymał pół gwiazdki ;) warto wspomnieć, że podana cena tej mascary to 100zł hmmmm ciężko mi w to uwierzyć, że ktoś skłonny byłby do zapłaty 100zł za tę maskarę.

3. Balneokosmetyki - miniatura biosiarczkowego żelu pilingującego oraz szamponu przeciwłupieżowego. Balneo lubię, żel pilingujący zużyję z przyjemnością, szampon oddałam mężowi ;)


4. Bioliq - balsam intensywnie nawilżający, ze skrzypem polnym, duże pełnowymiarowe opakowanie, jeszcze nie otwierałam,balsam grzecznie ustawi się w kolejce do próbowania i poczeka

Pojawił się też identyczny zestaw próbek jak w ubiegłym miesiącu, dziękuję ShinnyBoxie już je wypróbowałam i błagam nie wkładajcie ich do trzeciego pudełka ;) Olejki pod prysznic Barwy są całkiem fajne i mają dobre składy ale nie mam pojęcie gdzie mogłabym je kupić, krem Barwa Siarkowa mi nie odpowiada niestety.

Podsumowując:
nie chcę więcej etre belle, balneo jest ok chętnie dalej potestuję, Bioliq pewnie zniknie w czeluściach zapasów kosmetycznych, korektor pod oczy mi się nie podoba! Ale samo pudełko przyda się na pewno!

czwartek, 2 października 2014

Zużycia: TBS, Athenas, Balneo, Lacibios, Lactacyd, Lavera, Seboradin, Rexona, Lady Speed Stick, Uriage


 1. Odżywka The Body Shop rainforest moisture - bez silikonów, siarczanów, parabenów  - z początku byłam zadowolona efektem zmiękczenia włosów jednak okazało się, że moje włosy wymagają użycia silikonów, szczególnie na ich końcach, jednak używałam tej przed właściwą silikonową ( czasem tak robię gdy czuję, że moje włosy wymagają specjalnego traktowania: po umyciu nakładam odżywczą maskę lub odżywkę a następnie coś silikonowego np. Nivea long repair, włosy się wtedy fajnie odbudowują ).

2. Oliwkowy, ekologiczny żel do mycia Mediterraneo Athena's - zawsze kupuję go gdy jestem we Włoszech, dość łagodny, naturalny, niedrogi.

3. Balneokosmetyki ( straszniedługanazwa) Malinowy Zdrój - żel do mycia twarzy z boxa, biosiarczkowy, z korą wierzby i borowiną z "perełkami" jojoby, dla cery tłustej i mieszanej - bardzo porządny kosmetyk, ja zmieniłabym w nim opakowanie, zbyt gruby plastik i mało poręczne zamykanie.

4. LaciBios femina specjalistyczny żel do higieny intymnej ( jak zwał tak zwał)  nie zwiera drażniących detergentów ( w większość marketowych żel ma niestety siarczany) - kupiłam go w promocji, jego regularna cena to śmiech na sali, skład ma prosty i nie usprawiedliwia jej w żaden sposób,  mała pojemność (nie mogę jej znaleźć na opakowaniu!) maksymalnie 150ml i buteleczka, która się jest niestabilna, łatwo wywraca.

5. Lactacyd plus "na podrażnienia i upławy" sprawa wygląda tak: używajcie naszego laktacydu a jak dostaniecie podrażnień to kupcie ten specjalistyczny - nie dajcie się wrobić wrednemu marketingowi, na butelce nie widzę składu ale o ile pamiętam był dla mnie do przyjęcia, butelka dość stabilna, absolutnie nie wart wysokiej ceny regularnej.

6. Lavera limetkowo ogórkowy żel pod prysznic - łagodny naturalny, lubię żele Lavery ale nie ten zapach.

7. Seboradin - maska kuracja przeciw wypadaniu włosów o bogatym składzie, stosowałam ją głównie na skórę głowy wraz z innymi kosmetykami z tej linii - efekt jest włosy się wyraźnie wzmocniły ( mam już drugą), polecam!.

a tutaj aerozole, letni towarzysze upałów:


8. Rexona invisible diamond - dezodorant jak dezodorant ;)
9. Lady Speed Stick - nie kupię jej więcej ze względu na opakowanie i trudność z naciśnięciem aplikatora
10. Rexona long lasting protection - dezodorant jak dezodorant ;)

czy widzicie różnice w działaniu dezodorantów? Jak dla mnie są one takie same ;) różnią się jedynie zapachem.

11. Woda termalna Uriage - kupiona na promocji, też nie widzę szczególnych różnic w porównaniu do innych wód ( teraz mam Vichy)

środa, 1 października 2014

Zakupy ----> uległam Ziaji: pasta i żel z serii liście Manuka oraz olejek z serii Ulga

Z Ziają od lat mi nie po drodze, właściwie to ja nigdy nie przepadałam za tę marką, owszem tania ale .... coś z nią było nie tak, w mojej świadomości była to marka, którą należy omijać, pamiętam krem oliwkowy stosowany przez moją mamę, kiedyś kupiłam żel pod prysznic, który wydał mi się mocno drażniący i tyle. Nigdy nie rozumiałam zachwytów nad Ziają więc dlaczego nagle się nią zainteresowałam?
To przez liście manuka!, jestem wielką fanką olejku z drzewa manuka, wspominałam o nim na blogu

skojarzenie więc jest jak najbardziej pozytywne, potem czytałam też zachęcające opinie o paście oczyszczającej, zakupiłam więc ;) pomyślałam, że wiele nie ryzukuję:

Liście Manuka: pasta do głębokiego oczyszczania, przeciw zaskórniakom -  to piling do mycia twarzy, ma zwartą konsystencję i drobinki i po dwukrotnym użyciu przyznam, że produkt podoba mi się, nie podrażnił, dobrze oczyścił i wygładził skórę. Cena: 7,7 zł

Liście Manuka: dołączyłam też żel do mycia - jeszcze nie używany, myślę, że jaki by nie był i tak go wykorzystam, cena: 8,90 zł

Ulga: kremowy olejek do mycia twarzy i ciała - a to już druga buteleczka tego specyfiku, warto się przy nim na chwilę zatrzymać bo uważam go za bardzo dobry produkt. Pierwszą butelkę kupiłam z polecenia, kosmetyk opiera się na oleju słonecznikowym i  rycynowym, i niemal natychmiast rozpuszcza makijaż, nie nadaje się jednak do zmywania oczu co niestety nie czyni go kosmetykiem idealnym bo uniwersalnym, a szkoda. Nałożony na suchą skórę i lekko wmasowany dobrze sobie radzi z kosmetykami kolorowymi, z dodatkiem wody emulguje a spłukany pozostawia fajną, czystą i nieściągniętą skórę. Ja oczywiście używam dodatkowo żelu do mycia, mój demakijaż i oczyszczanie są wielostopniowe. Wg mnie nadaje się do każdego rodzaju cery, nawet bardzo tłustej. Cena 7,40 zł jest bardzo przyjemna


czwartek, 18 września 2014

Clinique zestaw color cravings

Duże, różowe pudełko Clinique o nazwie color cravings kupiłam na wyprzedaży w Sephorze, właściwie to wybrałam się w celu zakupienia tuszu do rzęs a konkretnie High Impact Mascara tejże marki ale sprzedawczynie zaprezentowała mi zestaw zawierający ten kosmetyk a ponadto:

dużą różową kosmetyczkę


moisture surge extended 15 ml - fajny, lekki żelo-krem do twarzy
malutki lakier do paznokci nail enamel w delikatnym, różowym kolorze


I przede wszystkim piękne cienie do powiek, Eye Shadow Quad, mamy tu czyste intensywne, satynowe złoto połączone z matowym różem i oliwką, do tego zestawu dołączono mat idealny czyli vanilię


 od lewej: french vanilia, blushed, at dusk, olive in my martini



Chubby Stick Intense Moisturizing Lip Color Balm - kredka, która zachwyciła mnie intensywnością koloru, zawiera wyciąg z mango i masło shea a po ustach sunie jak marzenie jednocześnie pozwalając na precyzję aplikacji koloru.

Okazało się, że na pierwszy rzut oka, kolor jej, o nazwie 06 plushest punch,  jest niemal bliźniaczy z klasycznym Chubby Stickiem, który miałam już od jakiegoś czasu ale okazało się, że niekoniecznie, nowa kredka jest po stokroć intensywniejsza a przy tym leży na ustach idealnie, przy niej mój plumped to pink wydaje się być o wiele bledszy i tak jest w rzeczywistości



I wszystko to w cenie niewiele wyższej niż sama mascara, żal było nie wziąć ;)

środa, 17 września 2014

Zakupowo: tusze do rzęs, pędzle, top coat

Jako posiadaczka bardzo wrażliwych oczu mam nie lada problem, przecież podkreślenie rzęs to podstawa nawet najskromniejszego makijażu a kupienie odpowiedniego tuszu jest dla mnie wyzwaniem. Na razie mam kilka typów, które mi służą:

- mascary Korres ( wiecie, że wycofano z oferty moją ulubioną z olejkiem abisyńskim????!!!)
- mascary The Body Shop
- mascary Clinique

oczywiście są jeszcze tusze tzw. marek naturalnych typu Lavera, Alva itp. ale żaden do tej pory nie dał na moich rzęsach wyrazistego efektu.

gdy dowiedziałam się o brakach w ofercie marki Korres wyszłam rozeźlona z Sephory, zasiadłam w domu przed komputerem i postanowiłam poszukać jakiś zamienników i ten sposób zrobiłam pierwsze zakupy na feelunique :D

Tak się prezentują:


bareMinerals flawless definition, curl & lengthen mascara


Ingredients:
Water/Aqua/Eau, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax (Cera Carnauba / Cire de carnauba), Polyisobutene, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Silica, Styrene/Acrylates/Ammonium Methacrylate Copolymer, Palmitic Acid, Aminomethyl Propanediol, Rhodochrosite Extract, Smithsonite Extract, Malachite Extract, Yeast Extract, Moringa Pterygosperma Seed Extract, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Lauroyl Lysine, Panthenol, Hydroxyethylcellulose, VP/Polycarbamyl Polyglycol Ester, PVP, Butylene Glycol, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol. (+/-): Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499). 


Mavala creamy mascara, która ma wydłużać, rozdzielać i wzmacaniać rzęsy, zawiera proteiny jedwabiu


jane iredale ( pierwsze zetknięcie z marką) pure lash lengthening mascara

Ingredients:
Water/Eau/Aqua, Algae Extract, Beeswax, Stearic Acid, Glycerin, Carnauba Wax, Hydroxyethylcellulose, Panthenol, Hydrolyzed Wheat Protein, Cellulose, Vanilla Tahitensis Fruit Extract, Sweet Almond Seed Extract, Oleic Acid. May Contain: Iron Oxides, Titanium Dioxide, Carmine, Chromium Oxide Greens, Ultramarines. 


lubię feelunique za to, że prezentuje na stronie sklepu składniki wielu kosmetyków, dzięki czemu mogłam dokonać wyboru i zrobić zakupy, nie muszę przy tym mówić, że ceny tych 3 produktów były o wiele niższe niż w Polsce.

Zakupy pędzli:
przymierzam się powoli do wymiany pędzli do konturowania, większość używanych przeze mnie uległa zużyciu, wyglądają fatalnie i tracą precyzję ( muszę napisać o nich w oddzielnym wątku)


w każdym razie wybór mój padł na firmę Zoeva, wzięłam trzy pędzelki, na wypróbowanie:

227 soft definer
228 crease
229 eye finish

od lewej: 229, 227, 228

każdy pędzelek był w plastikowym, zamykanym etui, nadającym się do wielokrotnego użycia.
Kupiłam też kolejną buteleczkę jednego z ulubionych top coatów czyli Poshe, który u mnie działa identycznie jak Essie good to go a jest w regularnej cenie tańszy o 10 zł ;)

Z Superpharm:


kolejne opakowanie maski Seboradin mającej przeciwdziałać wypadaniu włosów

i krem Biodermy na trądzik "o globalnym działaniu" ;) 30 zł za 30zł