środa, 4 września 2013

W końcu jest u mnie JEST

W końcu pojawił się w M.A.C u cień, na którego miałam wielką chrapkę a jest to piękny, satynowy brudny róż JEST:

Wygląda niepozornie: zabrudzony, jasny róż ale nie miałam jeszcze odcienia w tym kolorze a na oczach prezentuje się pięknie, ładnie wydobywa niebieskość z moich szarych tęczówek







A tak prezentuje się cała trójeczka, która się u mnie pojawiła:




12 komentarzy:

  1. Piękny odcień, ja ostatnio chyba za bardzo się pospieszyłam gdyż z chęci zaoszczędzenia zamiast pigmentu kupiłam cień Vanilla (nie porównałam odcieni w sklepie, sadziłam, że są takie same). I bum, zamiast wyśnionego blasku mam zwykłego, beżowego cielaczka :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i cielaczek ( mowa o vanilii) ale jest świetny jako cień bazowy albo do rozcierania innych cieni ;) choć do tego ja wolę brule - jest bardziej beżowy ;)

      Usuń
  2. Ten cień jest w moich chciejstawach MACowych :) Ale w poniedziałek kupiłam kilka produktów z najnowszych kolekcji i musi poczekać na swoją kolej :)
    Girlie jest supcio :)
    Kupowałąm go w tamtym roku specjalnie pod makijaż slubny klientki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Girlie kupiłam z myślą o makijażu ślubnym mojej koleżanki ;)))

      Usuń
  3. Dobra jestem! Naprawdę!
    Czytam tego posta, szukam nazwy i sobie mówię, że kurde zapomniałaś :D I dotarło do mnie, że to JEST. A najlepsze, że mu się ostatnio przyglądałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej bejbe! Pokazałabyś jak wygląda przy tej szarej tęczówce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuję choć nie wiem jak się sfotografować ;)))

      Usuń
  5. bardzo ładny odcień.ja niestety cieni nie używam ale w przyszłości może wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń