poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Po długiej przerwie: wakacyjnie przyjaciele

Witam po dłuższej, miesięcznej przerwie spowodowanej wyjazdami, kłopotami technicznymi, niechciejstwem upałowym, znużeniem blogsferą i tematyką kosmetyczną - tak, tak, miałam swój pierwszy blogowy kryzys: nie pisałam, nawet nie zaglądnęłam do swojego bloga przez ten czas, nie wchodziłam na inne blogi po prostu był to czas blog free...

Czuję już jesień w kościach, niedawno przecież pociliśmy się w czasie upałów a teraz zawiewa chłodem, wieczory są już zimne i ciemne... czuję małą niechęć do robienia czegokolwiek, ogarnia mnie niemoc na myśl o długich i zimnych wieczorach, o deszczu, chlapie i mrozie. Ostatnia zima naprawdę dała mi w kość i trochę się boję kolejnej... to taka mała porcyjka moich smutków i żalów.... ale...

chciałam przedstawić wam trójkę moich przyjaciół, którzy wiernie trwali przy mnie podczas upalnego lata:


to dezodoranty w sprayu Dove!
Ostatnimi czasy używałam jedynie sztyftów, ew. kulek, właściwie to zupełnie zapomniałam o istnieniu sprayów aż skusiłam się na promocyjne opakowanie invisible dry - i zakochałam się, spray pokrywa jednak większą powierzchnię, pozwalał mi się czuć całkiem świeżo podczas upałów, przyjemnie i delikatnie pachnie, faktycznie nie brudzi ubrań, szybko dokupiłam dwa kolejne opakowania: pure i natural touch ( te jednak zostawiają mały ślad na ubraniach ale działają podobnie, pure dodatkowo nie posiada zapachu). Naprawdę przyjemne produkty, moje ostatnie odkrycie i zaskoczenie, koszt w promocji ok 8 zł.

3 komentarze:

  1. Miałam kiedyś jakiś dezodorant Dove ale niestety na moje problemy był on za słaby jak w sumie większość drogeryjnych produktów antyperspiracyjnych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przyznam, że ja jestem mało potliwa więc wymagania mam mniejsze, a główne to: nie podrażniać!

      Usuń
  2. A ja nie przepadam za ich dezodorantami.

    OdpowiedzUsuń