piątek, 30 sierpnia 2013

Na szybko: nabytki a M.A.Ca Sushi Flower i Girlie

Przygarnęłam właśnie dwie świeżynki i jedną starowinkę z M.A.Ca

Tak sobie wpadłam by kupić cień Shroom, który to właśnie mi się kończy, wyszłam w sumie z trzeba cieniami ;))))

Bardzo wyrazisty i różowy Sushi Flower, następnie również różowy tylko brudny- Girlie, ostatni po prawej to Shroom - najlepszy na świecie rozjaśniacz kącika oka i łuku brwiowego, dla mnie jedyny, najlepszy, niezastąpiony dlatego kupiłam go ponownie, po prostu nie wyobrażam sobie makijażu bez niego!



 Pędzę do domu je próbować!!!



czwartek, 29 sierpnia 2013

Nowy Yankee: Lemon Lavender oraz pierwszy Bomb Cosmetics

Mamy już końcówkę sierpnia a ja zapragnęłam poczuć lawendę, wiedziałam przy tym, że Lemon Lavender to zapach tego miesiąca u Yankee Candle więc kliknęłam w Świecie Zapachów, a ponieważ rozglądam się za ciekawymi i w miarę naturalnymi pilingami do ciała, wzięłam również na próbę:






scrub od Bomb Cosmetics - mój pierwszy kosmetyk tej firmy.

Paczka przyszła ekspresowo i cóż mogę powiedzieć: moja cytrynowa lawenda pachnie cudnie, dokładnie tego moje zmysły się domagały a piling jest cukrowy, wodnisty a właściwie oleisty z wyraźnymi ziarenkami cukru, bardzo intensywnie pachnie i użyty po raz pierwszy na dłoniach dał efekt zadawalający, tylko opakowanie może być dość nieporęczne pod prysznicem. Tak sobie myślę, że chyba następnym razem sama sobie zrobię podobny, czemu nie, trochę cukru i olejki... phi....


wtorek, 27 sierpnia 2013

L'Ocitanne Angelika Bouclier Radieux SPF 40

Moja nowe emulsja na dzień, świeżutki zakup z Truskawki:

I przyznam się do małej wtopki.... otóż kiedyś miałam próbkę emulsji na dzień w filtrem, bardzo przypadła mi do gustu bo świetnie się wchłonęła, nie przetłuściła mnie za to dobrze napięła twarz i nawilżyła. Otóż chciałam sobie zakupić pełnowymiarowe opakowanie, w sklepie stacjonarnym nie mieli więc właściwie to odpuściłam ale na Truskawce się pojawiła w lepszej cenie, kliknęłam...

No to nie jest to, dopiero po dłuższym wgapianiu się w opakowanie zauważyłam, że kupiłam emulsję z wysokim filtrem, jest zupełnie inna, gęsta, bezpośrednio po aplikacji twarz pokrywa mi się świecącym filmem!!!! Okazało się, że ta "moja" miała SPF15 dlatego tak ładnie się wchłaniała!

No cóż, na razie nadaje się tylko na policzki ale mam nadzieję, że jesienią polubi się z moją cerą, która wtedy staje się bardziej wymagająca.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Po długiej przerwie: wakacyjnie przyjaciele

Witam po dłuższej, miesięcznej przerwie spowodowanej wyjazdami, kłopotami technicznymi, niechciejstwem upałowym, znużeniem blogsferą i tematyką kosmetyczną - tak, tak, miałam swój pierwszy blogowy kryzys: nie pisałam, nawet nie zaglądnęłam do swojego bloga przez ten czas, nie wchodziłam na inne blogi po prostu był to czas blog free...

Czuję już jesień w kościach, niedawno przecież pociliśmy się w czasie upałów a teraz zawiewa chłodem, wieczory są już zimne i ciemne... czuję małą niechęć do robienia czegokolwiek, ogarnia mnie niemoc na myśl o długich i zimnych wieczorach, o deszczu, chlapie i mrozie. Ostatnia zima naprawdę dała mi w kość i trochę się boję kolejnej... to taka mała porcyjka moich smutków i żalów.... ale...

chciałam przedstawić wam trójkę moich przyjaciół, którzy wiernie trwali przy mnie podczas upalnego lata:


to dezodoranty w sprayu Dove!
Ostatnimi czasy używałam jedynie sztyftów, ew. kulek, właściwie to zupełnie zapomniałam o istnieniu sprayów aż skusiłam się na promocyjne opakowanie invisible dry - i zakochałam się, spray pokrywa jednak większą powierzchnię, pozwalał mi się czuć całkiem świeżo podczas upałów, przyjemnie i delikatnie pachnie, faktycznie nie brudzi ubrań, szybko dokupiłam dwa kolejne opakowania: pure i natural touch ( te jednak zostawiają mały ślad na ubraniach ale działają podobnie, pure dodatkowo nie posiada zapachu). Naprawdę przyjemne produkty, moje ostatnie odkrycie i zaskoczenie, koszt w promocji ok 8 zł.