wtorek, 11 czerwca 2013

M.A.C owe paletki uzupełnienie: ORB i ERA

Pisałam niedawno, że zakupy we wrocławskim M.A.Cu nie należą dla mnie do przyjemnych, przyczyną tego jest smutna obsługa ale nie tylko....

.... myślę, że prawdziwym problemem salonu w Magnolii są braki w zaopatrzeniu.

Może kojarzycie małe karteczki przyczepione do większości produktów z napisami Sold, sold, sold, sold..... i nie dotyczą one jedynie najnowszych super hiper kolekcji, które to każdy powinien obowiązkowo mieć albo przynajmniej do niech wyzdychać ;)

Stały asortyment M.A.Ca generalnie ma poważne braki, z czego to wynika? Ja ponownie podejrzewam, iż firma na nasz rynek daleko w odwłoku ;) i nie dba o to? I powiem Wam jeszcze, że strasznie się cieszę, że będę miała okazję zrobić niebawem większe zakupy za granicą - lepszy asortyment i obsługa a ceny niższe. I widzę, że wiele osób myśli podobnie, szczególnie w czasach tanich biletów lotniczych ;)))

Miałam tym razem szczęście bo kupiłam jeden cień, który mi się kończy a jest nim znany i kochany Naked Lunch ( hurrrra w końcu go dorwałam!!! muszę się teraz na shrooma zaczaić ;)) oraz dwa cienie z mojej wishlisty: ORB ( satynowy jasny beż ze złotymi drobinkami)  i ERA ( matowy, bladoróżowy)



Jak widzicie same dzienne, delikatne ale używam ich najczęściej, mój makijaż jest bardzo skromny i minimalistyczny, jak najmniej rzucający się w oczy.

Moje paletki wyglądą więc następująco:






W drugiej palecie mam jeszcze miejsce na 7 cieni ;) i pewnie za czas jakiś je zapełnię, na razie staram się  dobierać kolory rozważnie, po wielu oględzinach i podejściach ;)


Cienie te są w intensywnym użyciu, lubię je bardzo, nadają się na każdą okazję, nawet jeden o nazwie Grain wykończyłam całkowicie i w jego następcy (górny rząd, drugi od lewej w pierwszej palecie) już widać spore denko, niebawem pożegnam się z Naked Lunch i Shroom, następne w kolejce to Patina oraz Brule.

Jedynym cieniem, którego nie lubię z całej tej kolekcji to Honesty - bardzo się pilnuję aby ponownie nie kupić cienia w tym wykończeniu ;) - jest fatalny, strasznie się osypuje, na powiece prawie go nie widać.

A moje dwie nóweczki wyglądają tak:
Po lewej stronie Era - tu zbyt beżowa, tak naprawdę zawiera sporo matowego różu - doskonale nadaje się do roztarcia granicy różowawych cieni, sprawia, że kolor ładnie wtapia się w skórę.
Orb jest bratem omegi, trochę jaśniejszy, pokryta nim powieka może udawać make up - no make up ;) może stanowić cień bazowy albo rozcierać ciemniejsze cienie.

2 komentarze:

  1. Super zakupki. Kochana ja w Wawie mam 3 MACki ale też są braki :(
    Ja znowu lecę do Paryża ale nie opłaca mi sie tam kupowac bo w Polsce mam zniżkę wizażową.

    OdpowiedzUsuń