piątek, 28 czerwca 2013

A ja lubie bloglovina!

Follow on Bloglovin

Mam konto, zapoznaję się i oswajam, dodaję swoje ulubione blogi i powiem Wam, że bardzo mi się to podoba, mam je wszystkie w jednym miejscu pokazane w sposób jasny i przejrzysty.

Ja np. preferuję jednolite tło pod literkami, czytelną czcionkę i jak najmniej męczących migających reklam, banerów, ozdobników i tutaj to mam i jednocześnie mogę się łatwo przełączyć do oryginalnego posta.

Bravo Bloglovin!

Wyprzedażowe łupy

Wcześnie w tym roku zaczęły się  wyprzedaże, w ubiegłym tygodniu trafiłam na ich pierwsze dni, kupujących wcale dużo nie było... kolejek brak ( nawet w Zarze ;)))) towaru sporo, wybór jest, wszystkie rozmiary... ja jakoś nie dałam się ponieść zakupowemu szaleństwu, kupiłam jedynie dwie pidżamy ( były potrzebne i specjalnie czekałam na przecenę w Oysho bo uwielbiam ich bieliznę nocną), w oko wpadła mi przewiewna bluzeczka w Esprit, dorzuciłam dwa żele pod prysznic z The Body Shop. Ot całe zakupy, nie wiem czy będę jeszcze na coś polować....? Na pewno przydałaby mi się kurtka jeansowa, może sandałki?
Zobaczymy.... na razie to co wpadło w moje ręce:

Oysho: Biała bawełniana bluzeczka z koronkowym wykończeniem + długie, luźne spodnie w cieniutkiej, miękkiej bawełny z gumką przy kostkach 

Oysho Pomarańczowa luźna bluzeczka + szorty

Esprit: bawełniana, luźna bluzka na szerokich, koronkowych ramiączkach, kosztowała tylko 25 zł!

Żele z The Body Shop: każdy po 12 zł, bardzo lubię te z serii earth lovers ale nigdy nie kupuję w cenie w regularnej, uważam, że jest przesadzona


czwartek, 27 czerwca 2013

Zużycia: Alterra, Pat&Rub, Phyto, Isana, Omia, OS, Dove, Idea 25, Tołpa, Balea i in.

Kosmetyki do włosów, które używałam z prawdziwą przyjemnością:

1. Pat & Rub odżywka regeneracyjna do włosów suchych i zniszczonych - jej główne działanie polegało na zmiękczaniu włosów, świetnie się po niej układały - dobry produkt, mnie udało się dorwać ją za pół ceny w promocji na stronie producenta

2. 3. 4.  Alterra szampon, odżywka i maska do włosów suchych granat i aloes - jedne z najlepszych kosmetyków do włosów z jakimi się do tej pory zetknęłam, mają dobry skład, przyzwoitą cenę i świetnie działają na moje włosy, które są czyste, miękkie, błyszczące i gładkie po porostu ideał! Mój KWC. Na pewno zakupie ponownie!


Kosmetyki do włosów, które się nie sprawdziły, nie lubiłam, nie kupię nigdy więcej:

5. Alterra szampon regenerujacy figa i macadamia -  bardzo trudno było nim umyć moje gęste i grube włosy, nie pienił się, niezbyt dobrze rozprowadzał co jest dziwne bo jego brat opisany powyżej świetnie sobie z myciem radził. Butelka skończyła się więc ekspresowo i pozostawiła wspomnienie niedomytych i splątanych włosów. Nigdy więcej!

6. Phyto szampon Phytokeratine - był jeszcze gorszy, nie mył ( np. nie zmywał olejków) powodował, że włosy były szorstkie i splatane, był drogi i niestety diabelnie wydajny co mnie szalenie irytowało ;) bo tak go nie lubiłam, iż pragnęłam by jak najszybciej się skończył. Nigdy więcej!

7. Sławna wygładzające odżywka ISANA- u mnie nie działała jakoś szczególnie, owszem włosy się lepiej rozczesywały i tyle, nie odczułam wygładzenia, odżywienia, regeneracji. Zużyłam bo miałam i kupiłam, tania była więc i oczekiwania mniejsze i łatwiej przełknąć gdy się nie sprawdziła, raczej już nie sięgnę po ISANĘ do włosów.


Sekcja myjąca, z czego na uwagę zasługuje numer 8:

8. Żel pod prysznic OMIA ( to włoskie bio kosmetyki) Dermo Bagno aloe vera - świetny produkt i jeżeli tylko będę we Włoszech kupię ich całą tonę!!! Żel kosztował mnie ok 2 euro ( może mniej? nie pamiętam niestety), był bardzo wydajny, delikatny, nie zawiera żadnych szkodliwych składników, przyjemnie pachniał - ideał!!! Widziałam kosmetyki OMIA na targach urodowych, ceny oczywiście kilkakrotnie wyższe.

9. Original Source Mango i Macadamia - ładnie i mocno pachnący żel marketowy, przyjemny, używałam go sporadycznie ze względu na zawartość SLSów - całkiem ok, nic szczególnego

10. Dove odżywczy żel pod prysznic z kokosem - mój tzw. żel poranny ;) bo fajnie odświeża i wygładza skórę, przyjemnie pachnie, nie uczulił mnie, cóż można powiedzieć - całkiem ok, na pewno kupie ponownie w promocji


Sekcja myjąca ciąg dalszy

11. Płyn Micelarny Bourjois - mój aktualny ulubieniec i faworyt - świetnie zmywa makijaż, jest łagodny, wydajny i niedrogi - wg. mnie ma najkorzystniejszy na rynku stosunek ceny do jakości - ideał!!!

12. 13. Idea 25 - żel do higieny intymnej Revitol oraz różowy - pokazywane przeze mnie po wielokroć, uważam że najlepsze na rynku, bardzo łagodne, bardzo proste składy z dużą ilością aktywnych składników, minusem jest trudna dostępność ( dla Wrocławianek: może je dostać stacjonarnie w Naturze na ul. Drukarskiej) i dość wysoka cena jaką niestety musi płacić wrażliwiec za dobry produkt.

14. Tołpa żel do higieny intymnej - dla mnie łatwiej dostępna alternatywa dla Idei 25 (Idea wg mnie jest łagodniejsza).

Sekcja pielęgnacyjna:

15. Nivea dezodorant w sztyfcie invisible - do białych i czarnych - u mnie się sprawdza, mało brudzi ubrania ( ale jednak brudzi ;)) - całkiem ok, nic szczególnego

16. Krem do stóp z mocznikiem Balea - bardzo go lubię, jest tani, ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, nie śmierdzi mentolem i ładnie wygładza naskórek - jeden z najlepszych produktów do stóp z tej półki cenowej (do 10 zł) - oczywiście, że kupię ponownie ( a właściwie to już mam zapas).

17. Mleczko z 15% mocznikiem Balea którym pisałam tutaj - bardzo przyzwoity produkt dla suchej skóry, szczerze go polecam.

18. Piling do ciała z cynamonem Pat & Rub - o przyjemnym, zimowym, korzennym zapachu, bardzo wydajny ( używany regularnie od grudnia!), bardzo tłusty i gęsty, dość dobrze ściera, zostawia na ciele tłustą warstwę, która czasem jest bardzo pożądana a czasem irytuje bo ręcznik czy pidżama również zaraz są tłuste. Jest to kosmetyk trudny w obsłudze ze względu na jego gęstość i zbitą formułę ponieważ przy próbie rozprowadzenia na dłoniach kruszy się, rozpryskuje, spada grudkami dlatego aby uniknąć strat produktu trzeba poświęcić aplikacji więcej uwagi i cierpliwości. Produkt przyzwoity ale raczej do niego nie wrócę, mam w zapasie piling żurawinowy do przetestowania.

19. Alverde serum z owocami goi - z kroplomierzem, używałam na twarz, głównie wieczorem pod krem, ma żelową konsystencję przez obecność żelu hialuronowego, szybko się wchłaniało, delikatnie napinało, spektakularnych efektów brak ale jak zawsze podkreślam JA W NIE NIE WIERZĘ w cudowne własności prasujące zmarszczki więc i oczekiwania mam mniejsze. Kosmetyk przyjemny, niedrogi, wart polecenia.

20. Lancome serum Genifique - teraz dla odmiany serum drogie, luksusowe, płynne, również z pipetką - pierwsze użycia mnie zachwycały, cera napięta i wygładzona, w miarę używania zachwyt mijał bo efekty stawały się coraz mierniejsze, aż moją twarz odrzuciła ten kosmetyk więc wsmarowywałam go w dekolt i szyję - skończył więc marnie, więcej nie kupię.

21. Mój ukochany krem do rąk Il Coloniali- jeden z najlepszych kremów do rąk, pięknie, delikatnie pachnie, jest odżywczy i treściwy jednocześnie posiadając stosunkowo lekką formułę i doskonałą wchłanialność. Wg mnie lepszy niż sławne kremy do rąk L'Occitane. Pewnie kupię ponownie będąc za granicą - w Polsce jest bezsensownie drogi...

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Korres Multivitamin Lightweight/Matte Finish

Korres Multivitamin Lightweight/Matte Finish 

 znajduje się w tej uroczej paczuszce z Truskawki :D


Zakupiłam kolejny puder, ten przeznaczony jest do cery normalnej/ mieszanej, w puderniczce z lusterkiem i gąbeczką ( nie używam)  znajduje się 10g produktu. Puder oil free, zawiera witaminy E i C oraz naturalne ekstrakty, wykończenie matowe.
Cena: kupiony za 74,50 - 10% stałego rabatu czyli 67 zł ( w Sephorze widziałam go za 169 zł)

Wybrałam odcień MVP2 ( jasny beż) ale widzę, że chyba lepszy (czytaj bardziej żółty) były kolejny, MVP3. Puder jest bardzo drobno zmielony i ładnie matuje, ma bardzo niewielkie krycie, szybko stapia się z cerą. Na razie jestem bardzo z niego zadowolona :) produkt jest dobry, nie przepłaciłam ;) Na razie jedynym minusem jest duża i nieporęczna puderniczka, zajmuje dużo miejsca w kosmetyczce dlatego nie noszę go ze sobą ( do pudru torebkowego awansował niedawno Select Sheer M.A.C ).

Ze strony producenta:

Ingredients:

Mica, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Silica, Zinc Stearate, Zinc Oxide, Olea Europaea Fruit Oil, CarthamusTinctorius Seed Oil, Potassium Sorbate, Lecithin, Trifolium Pratense Flower Extract, Zein, Parfum, Tocopheryl Acetate,Ascorbyl Tetraisopalmitate, Alpha-Isomethyl Ionone, Hydroxycitronellal, Linalool, Limonene, Coumarin, Benzyl Salicylate,Cinnamyl Alcohol, Geraniol, Citronellol, Hexyl Cinnamal. [+/- (May Contain) CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77163,CI 77510, CI 73360].

czwartek, 20 czerwca 2013

Pat & Rub zakupy: krem pod oczy i błyszczyk rózany






P&R ma fajny system rabatów i dbania o klienta ;) - jest jedną z moich ulubionych firm kosmetycznych i cieszę się, że jest nasza polska i dobra. Firma o mnie pamiętała i przysłała mi kod rabatowy -20% na urodziny co bardzo mnie ucieszyło bo planowałam zakup kremu pod oczy ( który aktualnie jest w promocji) plus dodatkowy rabat - cena zrobiła się bardziej przystępna ;)

Zamówiłam też różany błyszczyk...

Kosmetyki były jak zawsze ładnie zapakowane, dostałam życzenia urodzinowe oraz sporą próbkę szamponu i odżywki.



Błyszczyk miał poczekać na swoją kolej gdy skończy mi się Juicy Tube ale oczywiście nie wytrzymałam i musiałam go wypróbować i od tej pory stał się moim ulubionym letnim kosmetykiem ;) wg. mnie jest lepszy niż JT, ma lżejszą konsystencję, doskonale odżywia i nabłyszcza usta, nie rozpływa się w upale tak jak masełka i pomadki, ma wygodny aplikator.


Krem pod oczy ma aż 30 ml i bardzo przyjazny skład, użyłam go dziś po raz pierwszy zaskoczona ogromną ilością jaka wydobywa się z pompki ;) mam nadzieję, że ja i pompka dojdziemy jakoś do porozumienia inaczej kosmetyk skończy mi się w ekspresowym tempie.


wtorek, 18 czerwca 2013

SKIN79, Intense Classic Balm

Zdecydowałam się na zakup BB kremu na lato, a zmusił mnie do tego fakt, że na kremie z wysokim filtrem nie trzyma mi się podkład, żaden, zaczynam się bardzo szybko świecić i co bym wtedy na twarz nie nałożyła... zaraz spływa...

Wybrałam po lekturze opinii i recenzji w internecie 
krem Skin79 Intense Classic Balm



Krem znajduje się w plastikowej tubce, zabezpieczony był przed otwieraniem folią, kosztował w polskim sklepie internetowym 50 zł + koszty przesyłki, wiem, na eBay kupiłabym go o połowę taniej ale zależało mi na czasie.



Producent obiecuje oczywiście nawilżenie, odżywianie, rozjaśnianie - ja podchodzę do tego dość sceptycznie ;)

Na pierwszy rzut oka krem jest beżowy z odrobiną żółtego pigmetu, występuje oczywiście jak na azjatyckie kremy przystało ;)) w jednym odcieniu ale w pewnym stopniu dopasowuje się do karnacji. W moim przypadku odrobinę ją poszarza ale niweluję to bronzerem. Classic Balm ładnie się rozprowadza, krycie ma dość mocne, stapia się ze skórą pokrywając większość moich niedoskonałości, nakładam go też pod oczy ( na razie tfu tfu nie ma podrażnień). Owszem, moja tłusta skóra dość szybko zaczyna błyszczeć ale przynajmniej ten krem trzyma się twarzy ;))) więc jestem zadowolona i mam świadomość, że jestem zabezpieczona całkiem wysokim filtrem SPF35 PA++

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Tusze Potwora ciąg dalszy czyli w końcu jestem zadowolona! Korres i TBS.

Moje perypetie z tuszami do rzęs co i rusz opisuję na blogu - większość mnie uczula co doprowadza mnie do rozpaczy bo, oprócz podkładu, mascara do rzęs jest najważniejszym kosmetykiem do makijażu. Niepomalowane rzęsy są gołe a człowiek staje się bez wyrazu, tak jest i nic na to nie poradzę...

Po dłuższych poszukiwaniach i pieniądzach wyrzuconych w błoto znalazłam dwa tusze, które dość dobrze mi służą bo: po pierwsze nie podrażniają moich oczu a po drugie dają zadawalający efekt.

Pierwszym z nich jest Super Volume Mascara z The Body Shop - tusz ten kosztuje 49 zł, opakowany jest w folię więc mamy pewność, że nikt wcześniej jej nie testował


mamy tu do czynienia ze spiralną szczoteczką, główną zaletą tuszu jest efekt pogrubienia, jest czarny i nie osypuje się, dokładnie jak obiecuje producent, trwałość jest nienajgorsza, demakijaż nie stanowi większego problemu. Jednym słowem: dobry produkt NIE UCZULA i na pewno kupię ponownie.

Ingredients
Aqua (Solvent/Diluent), Cera Carnauba (Stabiliser/Viscosity Modifier), Isododecane (Solvent), Glyceryl Stearate SE (Emulsifier), VP/VA Copolymer (Hair Fixative), PVP/Eicosene Copolymer (Stabiliser/Film Former), Cera Alba (Emulsifier/Emollient), Stearic Acid (Emulsifier), Triethanolamine (pH Adjuster), Caprylyl Glycol (Skin Conditioning Agent), Nylon-12 (Absorbent/Bulking Agent), Acrylates/Ethylhexyl Acrylate Copolymer (Film Former), Glycerin (Humectant), Pentylene Glycol (Solvent), Polymethyl Methacrylate (Emollient), Sclerocarya Birrea Seed Oil (Skin Conditioning Agent), Disteardimonium Hectorite (Suspending Agent), Panthenol (Skin/Hair Conditioning Agent), Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2 (Emollient), PPG-2 Methyl Ether (Solvent), Phenylpropanol (Solvent), Piperonal (Fragrance Ingredient), Propylene Carbonate (Solvent), Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer (Emulsion Stabiliser), Triethoxycaprylylsilane (Binder), Xanthan Gum (Viscosity Modifier), Aminomethyl Propanol (pH Adjuster), Phenethyl Alcohol (Fragrance Ingredient), Laureth-21 (Surfactant). [+/- CI 77007 (Colour), CI 77499 (Colour), CI 77491 (Colour), CI 77492 (Colour)].

 Drugi tusz to mascara z olejkiem abisyńskim marki Korres (Abyssinia Oil Mascara) - miała pogrubiać i odżywiać

i powiadam Wam, że jestem bardzo zadowolona, co prawda efekt nie jest spektakularny, nie mam sztucznych rzęs ale za to przyzwoicie wydłużone i delikatnie pogrubione, o mogę Wam na sobie zaprezentować:
efekt jak widać dość naturalny ale jestem bardzo z niego zadowolona bo oczy nie są podrażnione i jednak po przygodach z naturalnymi mascarami, które są tak naturalne, że na rzęsach ich naturalnie nie widać ;))) Co do działania odżywczego - ciężko mi coś na ten temat powiedzieć bo nie zauważyłam istotnych zmian, moje rzęsy są w dość dobrej kondycji, z całą pewnością mogę stwierdzić, że ich stan nie uległ pogorszeniu ;))))

Tusz delikatnie pachnie, ma bardzo wygodną, wąską szczoteczkę, jest dość gęsty i trzeba nauczyć się z nim radzić, nie osypuje się, łatwo się zmywa - dla mnie same plusy, minusem może być jedynie cena - 100 zł dostępny jest w Sephorze ( na stronie amerykańskiej Sephory kosztuje 20$!!! u nas oczywiście drożyzna...).


ingredients:

Aqua, Sorbitan Olivate, Cera Carnauba, Oryza Sativa Cera, Stearic Acid, VP/VA Copolymer, Glycerin, Hydroxyethylcellulose, VP/Hexadecene Copolymer, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Sorbitol, Aminomethyl Propanol, Tocopherol, Bis-PEG/PPG- 16/16 PEG/PPG-16/16 Dimethicone, Dimethicone, PPG-17/IPDI/DMPA Copolymer, Crambe Abyssinica Seed Oil, Panthenol, O-Cymen-5-Ol, Isopropyl Myristate, Caprylic/Capric Triglyceride, Bambusa Vulgaris Extract, [+/- (May Contain) MICA, CI 77499, CI 77007, CI 77491, CI 77891, CI 77510].

piątek, 14 czerwca 2013

Jarmark Świętojański we Wrocławiu!

Zawitał, jak co roku ;) bardzo lubię te tłumy, gwar, zamieszanie, zapachy jedzenia:






Pajdy chleba, bigosy, kiełbasy, drinki, ciastka, naleśniki....






lubimy weekendowe włóczęgi po centrum, trochę bez tak celu...



ot po prostu ciesząc się z ładnej pogody....

A dzisiaj DiorShow Extase w promocji na truskawce!


74 zł - mega okazja ;)

czwartek, 13 czerwca 2013

O.P.I - mały neonowy łobuz






Miniaturka O.P.I, pochodzi z jakiejś dawnej kolekcji, dawnej, bo jest ze mną już ponad 2 lata ;)
aktualnie lakier tak zgęstniał, że chyba jego resztka wyląduje w koszu... jest więc to post niejako pożegnalny ;)

Ciężko mi było zrobić zdjęcie tak aby oddać jego prawdziwy kolor - dopiero lampa błyskowa pomogła ;) - jest to piękny, wielowymiarowy, żarówiasty róż!


Gdyby znała nazwę tego lakieru pewnie kupiłabym duże opakowanie.



wtorek, 11 czerwca 2013

Na Truskawce dzisiaj w promocji!!! M.A.C!

Dzisiaj na truskawce w promocji:

cena 56,50 zł

dla wielbicielek dawnych kolekcji M.A.C a :)

M.A.C owe paletki uzupełnienie: ORB i ERA

Pisałam niedawno, że zakupy we wrocławskim M.A.Cu nie należą dla mnie do przyjemnych, przyczyną tego jest smutna obsługa ale nie tylko....

.... myślę, że prawdziwym problemem salonu w Magnolii są braki w zaopatrzeniu.

Może kojarzycie małe karteczki przyczepione do większości produktów z napisami Sold, sold, sold, sold..... i nie dotyczą one jedynie najnowszych super hiper kolekcji, które to każdy powinien obowiązkowo mieć albo przynajmniej do niech wyzdychać ;)

Stały asortyment M.A.Ca generalnie ma poważne braki, z czego to wynika? Ja ponownie podejrzewam, iż firma na nasz rynek daleko w odwłoku ;) i nie dba o to? I powiem Wam jeszcze, że strasznie się cieszę, że będę miała okazję zrobić niebawem większe zakupy za granicą - lepszy asortyment i obsługa a ceny niższe. I widzę, że wiele osób myśli podobnie, szczególnie w czasach tanich biletów lotniczych ;)))

Miałam tym razem szczęście bo kupiłam jeden cień, który mi się kończy a jest nim znany i kochany Naked Lunch ( hurrrra w końcu go dorwałam!!! muszę się teraz na shrooma zaczaić ;)) oraz dwa cienie z mojej wishlisty: ORB ( satynowy jasny beż ze złotymi drobinkami)  i ERA ( matowy, bladoróżowy)



Jak widzicie same dzienne, delikatne ale używam ich najczęściej, mój makijaż jest bardzo skromny i minimalistyczny, jak najmniej rzucający się w oczy.

Moje paletki wyglądą więc następująco:






W drugiej palecie mam jeszcze miejsce na 7 cieni ;) i pewnie za czas jakiś je zapełnię, na razie staram się  dobierać kolory rozważnie, po wielu oględzinach i podejściach ;)


Cienie te są w intensywnym użyciu, lubię je bardzo, nadają się na każdą okazję, nawet jeden o nazwie Grain wykończyłam całkowicie i w jego następcy (górny rząd, drugi od lewej w pierwszej palecie) już widać spore denko, niebawem pożegnam się z Naked Lunch i Shroom, następne w kolejce to Patina oraz Brule.

Jedynym cieniem, którego nie lubię z całej tej kolekcji to Honesty - bardzo się pilnuję aby ponownie nie kupić cienia w tym wykończeniu ;) - jest fatalny, strasznie się osypuje, na powiece prawie go nie widać.

A moje dwie nóweczki wyglądają tak:
Po lewej stronie Era - tu zbyt beżowa, tak naprawdę zawiera sporo matowego różu - doskonale nadaje się do roztarcia granicy różowawych cieni, sprawia, że kolor ładnie wtapia się w skórę.
Orb jest bratem omegi, trochę jaśniejszy, pokryta nim powieka może udawać make up - no make up ;) może stanowić cień bazowy albo rozcierać ciemniejsze cienie.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Znowu truskawkowa okazja: L'Occitane w dobrej cenie





Znowu upolowałam co nieco na Truskawie! I to nie w byle jakiej cenie!

Odżywka do włosów L'Occitane kosztuje w Polsce ok 80-90zł i nigdy nie widziałam na nią prawdziwych zniżek - ja w promocji jednodniowej zapłaciłam 37 zł, przyleciała do mnie z Hongkongu ;))))

piątek, 7 czerwca 2013

Spóźnione rossmanowe -40% pokazanie ;)

Jestem w tyle za całą blogsferą ;))) bo nie pokazałam jeszcze co kupiłam z okazji -40 % na kolorówkę i produkty do pielęgnacji twarzy!!!! Były to dość drobne zakupy...

Śpieszę zatem błąd naprawić!

Przede wszystkim postawiłam na najczęściej zużywane produkty do oczyszczania twarzy:


Żel tołpy dermo face sebio, dokładnie taki jak mi nie niedawno skończył, zapas micela oraz żel do mycia Burżuja.

Skusiłam się na dwa róże Bourjois, mały był wybór bo większość została wykupiona ;))) ja wybrałam dwa uniwersalne kolory czyli coś z gamy różowej i beżowej. Róż Bourjois był moim pierwszym kosmetykiem tego typu, wydawał się się diabelnie drogi i pewnie używałabym go do końca życia gdyby mi się spadł i się nie potłukł w drobny mak ;))) - podejrzewam, że z tymi będzie podobnie bo do makijazu wystarcza mi odrobina, na samym koniuszku pędzla.






Wzięłam też różowy, kremowy lakier Manhatan z serii quick dry ale powiem Wam, że nie jestem z niego zadowolona, strasznie smuży i słabo kryje.

Ostatni nabytek to pędzel Eco Tools do różu - ja oczywiście używam go do wszystkiego ;) zaniosłam go do pracy, w domu mam jego bliźniaka, którego bardzo lubię i bardzo często używam.