środa, 8 maja 2013

Pomarańczowy olejek Organique to ZUO!!!

Oczywiście to zło dla moje skóry.

Nigdy jeszcze
żaden ze stosowanych przeze mnie olejków nie wykonał takiego numeru:

otóż po jego użyciu myślałam, że zdrapię sobie skórę, do krwi, do mięsa - potworne swędzenie, nikomu tego nie życzę ( nooo może złodziejowi, który rok temu ukradł mi aparat - jego może swędzić cały czas ;))))

Tak wygląda to paskudztwo:


Powiem Wam, że dałam mu szansę, bo mogło mnie w tym samym czasie uczulić coś innego prawda? Po pewnym czasie natarłam zgięcie łokcia, pojawiło się zaraz intensywne swędzenie. Próbę przeprowadziłam ponownie z tym samym rezultatem więc uznaję olejek WINNYM zarzucanych mu działań.

Skład:
glycine soja - olej sojowy, który jest składnikiem większości innych moich olejków
tocopheryl acetate - antyoksydant
citrus aurantium dulcis oil - naturalny pomarańczowy olejek eteryczny ( podejrzany, będę obserwować jego obecność w innych kosmetykach )
citral, citronellol, geraniol - naturalne składniki olejków eterycznych, występują np. w kosmetykach P&R, które mnie nie podrażniają
d-limonene - tu znalazłam informacje o jego drażniącym działaniu - może to on???
linalool - potencjalny alergen
CI26100 - barwnik, potencjalny alergen

Czyli olejek to mega bubel i niestety kolejne rozczarowanie firmą Organique - szkoda....

4 komentarze:

  1. z firmą Organique nigdy bliżej się nie zetknęłam, ale ten olejek dla wszelkiego bezpieczeństwa będę omijać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam nic tej firmy - moze narazie to i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O to ja złodziejowi, który ukradł mi telefon 4 lata temu i portfel prawie 2 miesiące temu chętnie bym dała :D
    Ja mam glinkę Organique i bardzo ją lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złodziejom życzymy zatem swędzenia i sraczki ;)

      ja glinki stamtąd też lubię ale raczej nie jest to produkt tej firmy, glinki zakupione w innych sklepach są identyczne.

      Usuń