czwartek, 9 maja 2013

M.A.C ostatnie zakupy i o obsłudze w salonach

Bardzo lubię kosmetyki M.A.C, nie zalegają u mnie na półkach, nie walają się po szufladach, są w ciągłym użyciu, co więcej gdy coś mi się kończy idę po następne opakowanie. Pewnie dla wielu z Was jestem szczęściarą bo mieszkam w Polsce, w mieście, gdzie mieści się salon M.A.C i mam do niego swobodny dostęp ale jednak bardzo ale to bardzo chciałabym móc kupować on-line.

Moje ostatnie zakupy:
Blot Powder medium/ dark - kurcze blade to już trzecie opakowanie, ten puder jest naprawdę świetny
oraz  Bronzing Powder w odcieniu GOLDEN ( mój pierwszy z M.A.C):  - przyznam, ze jest rewelacyjny i z łatwością wyparł inne używane przeze mnie, szukałam czegoś co delikatnie ociepli twarz, podkreśli rysy, nada letniego blasku - ten właśnie tak działa, jest delikatny i ciężko z nim przesadzić, szybko stapia się ze skórą, wygląda naturalnie ( poniżej zdjęcie.



ma małe, malutkie złote drobinki, które również stapiają się ze skórą dając efekt delikatnego rozświetlenia, świetny, uniwersalny odcień, który będzie pasował wielu rodzajom karnacji.

Teraz parę słów o tym jak robi się zakupy w salonie M.A.C. Naszła mnie taka refleksja gdy pewna koleżanka powiedziała " Ty się tak znasz na tych kosmetykach, choć ze mną do salonu M.A.C i wybierzmy coś". Ja na to " Przecież tam są konsultantki!". Koleżanka: "O nie nie nie ....one są takie, że się ich boję"....

M.A.C to specyficzny sklep, nie da się tutaj samodzielnie jak w supermarkecie wziąć towaru z półki i ruszyć do kasy, jesteśmy skazane na kontakt ze sprzedawcami.

Może wcześniej nie zwracałam uwagi ale przy ostatniej wizycie rzuciła mi się w oczy:
- obojętność
- drętwota, brak energii
- brak własnej inicjatywy.

Ja się zastanawiam czy tym dziewczynom M.A.C nie płaci? Są takie smutne i drętwe. Uśmiechu brak. Nigdy żadna nie zaoferowała sama z siebie pokazanie nowej kolekcji, zapoznania z innymi produktami, wypróbowania czegoś nowego. Czasem wskazuję palcem i pytam "A co to takiego" dostając lakoniczną informację np. "nowa kolekcja". Jakaś prezentacja? parę słów o kolekcji? O nie nie nie. Ja bardzo długo nie wiedziałam, że M.A.C ma produkty pielęgnacyjne!

Kiedyś usłyszałam nawet pogardliwe " phi to marka dla profesjonalistów" gdy zakomunikowałam, że wizażystką nie jestem ;) - cóż, to po co zatem stanowisko w centrum handlowym? Może by ci nieprofesjonalni mogli powzdychać ;) do profesjonalnych wspaniałości ;)))

Prosiłam też o próbkę podkładu, chciałam sama nałożyć go w domu bo umalowanie mnie w sklepie jakoś mnie nie przekonuje, wolałabym sama przekonać się jaką ma konsystencję i jak współpracuje z moim kremem na dzień,  usłyszałam, że M.A.C nie daje żadnych próbek a potem oglądałam na blogach jak dziewczyny prezentowały jakie to próbki podkładów dostają przy okazji zakupów. Taaak rozumiem, próbki dla wybranych, do których ja niestety nie należę. A naprawdę miałabym ochotę na macowy podkład ale szkoda mi pieniędzy na zakup w ciemno a w Sephorach czy innych Douglasach zawsze dostaję próbki o jakie poproszę ( serio: jeszcze nikt mi nie odmówił, kiedyś zabrakło pojemniczków i Pani Konsultantka zawstydzona tym faktem wcisnęła mi próbkę perfum)

Podsumowując: albo dobrze obsługiwani są wybrańcy albo ogólnie ta obsługa jest do bani. Sklep oferujący produkty jednej marki powinien wykazywać się szczególnym sposobem traktowania klienta oraz prezentacji towaru i o dziwo w sąsiednim The Body Shopie już to potrafią ;) a w M.A.Cu wieje chłodem i obojątnością. Dziewczyny, które sprzedają wyglądają jakby właśnie zostały wyssane przez energetycznego wampira ;))))

Jeżeli chodzi o dobór kosmetyków - ja zwykle robię to sama i nie zaliczam wtop, wiem co mi pasuje ;) czasem ciężko się rozeznać w prawdziwym kolorze w sklepowym oświetleniu dlatego czasem proszę o pomoc. Pytam o wykończenie, tonację kolorystyczną i sposób krycia bo spodziewam się, że wizażystki pracujące na tych produktach powinny je znać. I w większości przypadków się znają i można się oddać i ich ręce. Ale dlaczego moja koleżanka nie chce tego zrobić? Bo próbowała i było to dla mniej nieprzyjemne, a ona wogóle nie zna się na kolorówce ;))) Woli iść ze mną w charakterze tarczy obronnej ;) a nie świadczy to o sklepie najlepiej, prawda?
Raz pozwoliłam sobie na wciśnięcie nie tego koloru cieni, obsługująca mnie kobieta nie zrozumiała mojego wywodu na temat potrzebnej mi tonacji i przeznaczenia owego cienia a jakoś nie sprawdziłam dobrze jak prezentuje się w innym świetle, trudno mój błąd ale potem dziwne mi się wydało, że dostałam cień zimny, różowy gdy ja cały czas mówiłam o ciepłym beżu ;) Ale dziwnym trafem ta była ta, która z wyższością mówiła o profesjonalizmie ;)))

20 komentarzy:

  1. Aż przykro...
    Może powinni im dawać premię od obrotu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że jest coś nie halo w stosunkach M.A.C - pracownicy - tak smutno i obojętnie się zachowują ludzie niezadowoleni z pracy

      Usuń
    2. Innymi słowy - niezadowoleni z wynagrodzenia :)
      Gdyby faktycznie dostawały % od obrotu to by się bardziej starały. WIem jak to działa :)

      Usuń
    3. pewnie tak jest ;) szkoda...

      Usuń
  2. Dlatego nie lubię w PL chodzić do maca na zakupy :/ tzn raz, RAZ trafiłam na w porządku dziewczyny, które rzeczywiście były obcykane i wymalowały mnie czym tylko chciałam. Ale na ogół unikam salonów w PL co innego w Niemczech, ja niemieckie macówki po prostu kocham :D one są zawsze takie uśmiechnięte, radosne doradzają/odradzają, zawsze mówią co z czym najlepiej połączyć żeby wyglądać perfekto no cud miód :D i to nie w jednym stoisku ale we wszystkich ktore do tej pory odwiedziłam, po prostu są kochane :D do tego często zdarza mi się od nich usłyszeć jakiś komplement na temat makijażu czy też chwilę swobodnie pogawędzić. Dwa różne światy, jak kiedyś będziesz za granicą koniecznie wstąp do MACa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wstąpię w Niemczech ;) tym bardziej, że wybieram się na wycieczkę do Berlina

      Usuń
  3. Widocznie nie nadaja się do takiej pracy,z chęcią zajęłabym ich miejsce.Co do samej marki to zastanawiałam się kiedyś nad jednym zakupem ale w końcu zrezygnowałam.A gdzie mają ten sklep stacjonarny?
    Dołączyłam do bloga i serdecznie zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sklep stacjonarny M.A.C mieści się we Wrocławiu w CH Magnolia ul. Legnicka, jest on na samym środku, wejście obok Zary i prosto w kierunku Tesco, zobaczysz po lewej stronie Apart i M.A.C jest zaraz za nim.

      Usuń
  4. Pokaż koniecznie jak bronzer na twarzy wygląda!
    U mnie akurat w moim mieście nie ma MAC i żałuję, dlatego zawsze kupuję w Londynie i tam konsultantki są prze miłe! Zawsze pytają się czy pomóc, zawsze pomalują, wytłumaczą, uśmiechają się, miło się do Ciebie odzywają:)) Ale czytałam kiedyś u Gosi, że konsultantki we Wrocławiu są strasznie nie miłe..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią bym pokazała ale robię zdjęcia telefonem a zrobienie zdjęcia twarzy jest bez sensu bo mało wtedy widać ;) Ale już niedługo, mam upatrzony aparat, czekam tylko na przypływ gotówki :)

      W Londynie faktycznie miłe dziewczyny, uogólniając: obsługa w sklepach za granicą jest bez porównania milsza ;)

      Usuń
  5. Też nie lubię takiej atmosfery zakupów. Wiadomo każdy może mieć zły dzień, nie dla każdego praca w sklepie musi być spełnieniem marzeń ale u mnie w mieście też jest kilka sklepów, które omijam szerokim łukiem bo kompletnie nie dbają o klientów. O sklepie MAC nie mogę się wypowiedzieć bo nie posiadam u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie lubię, dlatego marzę o sklepie on - line

      Usuń
  6. Znajdź kontakt do dyrektora sprzedaży MAC na Polskę i napisz mu maila - zadziała :)
    n

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chcę robić dymu ;) zresztą co mam im napisać, że nie potrafią motywować pracowników ;)))???

      Usuń
    2. no dokładnie ;)
      moim zdaniem trzeba działaś bo dziadostwo będzie coraz większe ;)

      Usuń
  7. Ja uwielbiam u nas MACa w Galerii Mokotów. Kiedyś w Złotych była fajna dziewczyna ale co rusz widzę rotacje.
    Ale cos w tym jest bo jak byłam w Paryżu i weszłam do salonu MAC na Champs-Élysées, to dwa razy "umarłam". Po pierwsze jaki jest wielki salon a dodam, że nie był to Pro no i obsłga. wymalowana i mega pozytywnie zakręcona. Muza na fulla, dziewczyny fruwały po tym salonie uśmiechnięte od ucha do ucha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie tego uśmiechu mi brakuje ;)

      Usuń
  8. Nic nie chcę mówić, ale wiele dziewczyn pracujących w takich salonach jak MAC, INGLOT, czy Douglas (nie wszystkie ale jakaś część) siedzi tam po znajomości i nie mają pojęcia, więc co mogą Ci doradzić i powiedzieć - nic szczególnego. Rekrutowałam się tu i ówdzie i troszkę wiem jak to wygląda. To fakt w Paryżu laski tak Ci doradzą, że szczena opada :) No i też marne wypłaty wpływają w Polsce na to co jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. w poznańskim salonie MAC Panie są okropne, nic nie potrafią doradzić ani się odezwać. Nie chcą dawać próbek bo cyt " Klient nie umie nałożyć podkładu, wprowadza do próbki bakterie, a potem zła opinia o marce idzie w świat". Myslałam że padnę jak to usłyszałam..... chętnie bym coś tam kupiła ale nie chcę kupować ich cudownych produktów w ciemno....jak nie chcą sprzedawać osobom fizycznym tylko wizażystom to niech zamkną sklepy stacjonarne.......................

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytat masakra ;) Pani zdecydowanie na nadawała się do sprzedaży :D
      Produkty MACa można testować do woli ale w sklepie, zawsze nałożą podkład, cienie, róż itp. można się nawet umówić na testowanie produktów. Ja wielokrotnie próbowałam przed zakupem, jedyny problem z podkładem. Owszem chętnie nałożą klientce na twarz ale... ja podkład wolę sama w domu bo sposób aplikacji dla niektórych jest bardzo ważny, w domu mogę sprawdzić jak podkład współpracuje z moim kremem na dzień, z moimi pudrami wykończeniowymi itp.

      Usuń