poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Zużycia cz.3 kolorówka i różności


Kolorówka:

1. Podkład Shiseido Perfect Refining O20 o którym pisałam tutaj wykończenie tej buteleczki zajęło mi rok - przyzwoicie kryje, ma odpowiednio żółte tony i również ze względu na odcień stał się moim letnim towarzyszem, ulubieńcem ( na zimę trochę za ciemny a aktualnie mieszam go z Healthy Mix ). Lubię go za małe, plastikowe opakowanie, zajmuje mało miejsca i nie ma ryzyka rozbicia szklanej buteleczki więc zabieram go na wyjazdy - kupiłam i używam już drugie opakowanie

2. M.A.C Blot Powder odcień medium/ dark (wcale nie jest ciemny!!!) - nie wiem jak to się stało ale w ciągu roku zużyłam dwa opakowania tego pudru ;))) chyba jestem niestarą pudernicą ;))) - dobrze matuje, jest niewidoczny na twarzy, szybko stapia się ze skórą i poza mała wydajnością byłby idealny. Cóż poradzić, do tej pory nie znalazłam nic lepszego więc pewnie niebawem polecę po kolejne opakowanie.

3. Laura Mercier prezentowana we wpisie zbiorczym o moich produktach do ust. Baby Doll - delikatny róż, jakość bez zastrzeżeń bardzo przyjemne użytkowanie. LM jest niestety niedostępna w Polsce więc raczej nie będę polować na kolejna opakowania.

4. Revlon Pink Crystals - również opisany w mazidłach do ust,  uważam, że błyszczyk ten jest jakości wysokopółkowej, naprawdę świetnie leżał na ustach, nie widzę różnic między nim a np. takim Diorem czy Szanelem ( które zdarzyło mi się wcześniej używać). I mam nadzieję, że to cecha wszystkich odcieni bo zamierzam nabyć jeszcze kilka.

5. Essie top coat good to go - najlepszy jaki do tej pory stosowałam, została dosłownie resztka ale tak zgęstniał, ze stracił swoje właściwości wysuszające, używałam go kilka miesięcy, dość często, w tej chwili po krótkim powrocie do Seche Vite, mam już druga buteleczkę essie, jest po prostu lepszy, lżejszy, nie ściąga lakieru.

I różności:

 1. Dezodorant Crystal essence z granatem - naturalny, dość dobry na dni niewymagające intensywnego wysiłku, bo to jednak nie antyperspirant, ja się natomiast mało pocę pod pachami i jeżeli aktualnie nie uprawiam sportu albo nie muszę być maksymalnie świeża od rana do wieczora ;) staram się używać zwykłych dezodorantów i ten się sprawdzał i co dla mnie ważne: nie podrażniał.

2. Dezodorant Eucerin - komentarz jak wyżej, z tym że Crystal był tańszy ;)

3. Instant Cuticle Remover preparat do usuwania skórek od Sally Hansen - to dziwne ale udało mi się wykończyć tą wielką butlę ;) od jakiegoś czasu używam wyłącznie tego specyfiku oraz drewnianego patyczka i ze swoich skórek jest bardzo zadowolona. Zaprzestałam wycinania skórek stosunkowo niedawno, jakieś 3 lata temu, z początku musiałam je zmiękczać preparatem nawet dwa razy w tygodniu, teraz przy regularnej pielęgnacji robię to raz na ok 1,5 - 2 tygodnie.

4. EDP Givenchy Very Irrestisible - zapach róż a ja róże uwielbiam :D mocny, wyróżniający, szlachetny, mój - chcę jeszcze!!!


5 komentarzy:

  1. Z Twoich zużyć znam tylko Givenchy... mmm...
    Cudne są, cudne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam żadnego z tych kosmetyków. Stawiam na polskie marki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic nie miałam, ale gratki, że tyle Ci się udało!

    OdpowiedzUsuń