czwartek, 28 marca 2013

Problem z tuszem ciąg dalszy, tym razem Bourjois i Max Factor

Clump Defy, nowość od Max Factora - strasznie mnie podrażnił po pierwszym użyciu :(((
A szkoda, wielka szkoda bo efekt na rzęsach dawał znakomity, pięknie je pogrubił, wydłużył i podkręcił. Nie jestem w stanie go używać, szkoda bo jakieś 36 zł ( kupiony w promocji) poszło w błoto.

Volume Glamour Ultra Care Bourjois dla wrażliwych oczu to zakup porażka, głównie dlatego, że tusz okazał się być otwierany, używany przez kogoś i śmierdzący:


Widać wyraźne ślady, cała szczoteczka ufajnada, ktoś sobie ją używał, nie wiem? Sprzedawczynie? Klientki? Wrrrrrrrrr  Niestety nie mam paragonu, nawet nie pamiętam, w którym Rossmannie go kupiłam, nie mam też ochoty iść i go reklamować, po prostu nie będę w tym miejscu kupowała mascar, kolejne 20 parę złotych wyrzucone do śmieci, choć w przypadku tuszu:

nie wszystko stracone, mogę go komuś odstąpić ( za połowę promocyjnej ceny) , był otwierany tylko dwa razy do jednokrotnego pomalowania oczu, po czym go szczelnie zakręciłam i więcej nie dotykałam ;)

Co zrobić z Burżujem? Pozostaje mi tylko kosz na śmieci, przecież nie obdaruję nikogo takim używanym śmierdzielem.


3 komentarze:

  1. Mam Max Factora i szału nie ma;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bourjois ma fantastyczną szczoteczkę, może po prostu zostaw sobie szczoteczkę będzie idealna do rozczesywania rzęs :p

    OdpowiedzUsuń