czwartek, 28 marca 2013

Problem z tuszem ciąg dalszy, tym razem Bourjois i Max Factor

Clump Defy, nowość od Max Factora - strasznie mnie podrażnił po pierwszym użyciu :(((
A szkoda, wielka szkoda bo efekt na rzęsach dawał znakomity, pięknie je pogrubił, wydłużył i podkręcił. Nie jestem w stanie go używać, szkoda bo jakieś 36 zł ( kupiony w promocji) poszło w błoto.

Volume Glamour Ultra Care Bourjois dla wrażliwych oczu to zakup porażka, głównie dlatego, że tusz okazał się być otwierany, używany przez kogoś i śmierdzący:


Widać wyraźne ślady, cała szczoteczka ufajnada, ktoś sobie ją używał, nie wiem? Sprzedawczynie? Klientki? Wrrrrrrrrr  Niestety nie mam paragonu, nawet nie pamiętam, w którym Rossmannie go kupiłam, nie mam też ochoty iść i go reklamować, po prostu nie będę w tym miejscu kupowała mascar, kolejne 20 parę złotych wyrzucone do śmieci, choć w przypadku tuszu:

nie wszystko stracone, mogę go komuś odstąpić ( za połowę promocyjnej ceny) , był otwierany tylko dwa razy do jednokrotnego pomalowania oczu, po czym go szczelnie zakręciłam i więcej nie dotykałam ;)

Co zrobić z Burżujem? Pozostaje mi tylko kosz na śmieci, przecież nie obdaruję nikogo takim używanym śmierdzielem.


poniedziałek, 25 marca 2013

Chanel 525 Quartz - lubię czy nienawidzę?

Patrząc na ten lakier zawsze przychodzi mi do głowy pewna myśl:
czy ja aby jestem normalna, że go kupiłam???

Po wypróbowaniu lakieru Diora i Chanel stwierdzam kategorycznie:  
one nie są warte tak wysokich cen!!! Ani opakowanie, ani kolory, ani aplikacja, ani trwałość ich nie usprawiedliwiają.
Za o wiele niższe kwoty dostajemy to samo albo nawet więcej.

Chanel Le Vernis o numerze 525 Quartz nie należy do moich ulubieńców,  ma dziwaczne opakowanie z malutką, nieporęczną nakrętką, ma wąski, wiotki pędzelek ( w porównaniu np. do pędzelka  lakierów Diora, które są lepiej sprofilowane), sposób aplikacji przeciętny: lakier udaje mi się w miarę równo położyć, schnie dość szybko, trwałość przeciętna

Czasem wydaje mi się dość ładny a czasem mocno przeciętny i czuję się nabita w butelkę, wzięta na markę, ze wypatroszono mój portfel dając w zamian marne świecidełko.

Czy dla takiego efektu warto płacić grube kilkadziesiąt złotych?


Nieeee
 

czwartek, 21 marca 2013

Blogerkowy Wibo Miratell

Tak się prezentuje na moich pazurach:

- łatwy w aplikacji mimo zbyt wiotkiego, miękkiego pędzelka
- widać jeden spory bąbel ale malutkich jest więcej (bąble na paznokciach to dla mnie coś nowego, do tej pory żaden lakier mi tego nie zrobił;))
- nałożony na Eveline 8w1
- bez top coatu wytrzymał 4 dni

Zdjęcie troszkę łagodzi intensywność tego fioletu

Ogólnie: fajny kolor, zadziwiająca dobra trwałość, bąble, tani ...
bez zachwytu ale też nie czuję się zrobiona w bambuko, ten lakier kosztował tylko 5 zł, ja nie miałam wielkich oczekiwań, naprawdę nie jest źle ;)

True Rose to prawdziwa róża od Yankee Candle

Jestem wielbicielką zapachu róż, kocham perfumy typu Very Irrestisible, Chloe czy Lola, więc gdy zobaczyłam True Rose w promocji "zapach miesiąca" nie mogłam, nie mogłam się powstrzymać ;))))

I zaprawdę powiadam Wam, ta świeca pachnie różami!!!!

W porównaniu z Christmas Rose: ta druga jest intensywniejsza, mocniejsza i czy ja wiem... bardziej nachalna? True Rose jest delikatniejsza, subtelniejsza.

Uwielbiam ją, zapalam i upajam się zapachem patrząc na śnieg za oknem.....i wyjąc do wiosny...



środa, 20 marca 2013

Kilka godzin wyprzedaży w L'Occitane on- line

Uwaga! Do wielbicieli, wielbicielek L'Occitane! 
Aktualnie trwa wyprzedaż na ich stronie on-line
Jest jeszcze sporo produktów, ceny są faktycznie, bez ściemy, obniżone ;) o 50 czy 60%

Ja swoje zakupy zrobiłam :D
Cieszę się szczególnie z tego produktu:
miałam kiedyś okazję wypróbować ten krem do stylizacji włosów i powiem Wam, że był re-wela-cyjny!

wzięłam też między innymi:



Tusze do rzęs - zestawienie: Wibo, Bell, Rimmel, Bourjois, Clinique, Logona, Claire Fisher

Cały zestawik niedawno używany, przypominam, że mam oczy wrażliwe, niektóre kosmetyki wywołują u mnie pieczenie, łzawienie, swędzenie, czasem nawet zapalenie spojówek. Całkowicie odpuściłam zakupy tuszów wysokopółkowych, szkoda mi pieniędzy na niepewne testowanie, założyłam sobie, że najdroższy tusz będzie mnie kosztował 60 zł i ani grosza więcej ;)))))

najtańsze: 
Wibo Growing Lashes - maskara ma dość fajną, wąską szczoteczkę a ja takie lubię i to by było na tyle, pierwsze użycie było ok - brak podrażnień ale... milion grudek na rzęsach.... tak mają stare tusze i: albo sam tusz jest do bani, albo był źle przechowywany, albo był wcześniej otwierany co wydaje mi się bardzo prawdopodobne bo kosmetyki Wibo nie są w żaden sposób przed tym zabezpieczone. Dam mu szansę i spróbuje ponownie za czas jakiś.

Bell Maxxi Lash - tusz pogrubiający - MEGA BUBEL - nie robi z moimi rzęsami, nic ;) właściwie to pokrywa je mało widoczną lecz nietrwałą warstewką, ma dziwaczną, wielką szczotę, nieporęczną, odbijającą tusz na powiece, nie podrażnił - trzymać się od niego z daleka!

essence multi action mascara - mój ulubieniec, tani (ok 10zł) ze świetną, uniwersalną szczoteczką, efekt pogrubienia i wydłużenia, trwały, nie podrażnił, na pewno kupię go ponownie!!!

Rimmel Volume Flash - z zakrzywioną szczoteczką czyli ma wydłużać i unosić rzęsy - noooo coś tam na rzęsach zostaje, efektu zalotki zdecydowanie nie ma ;)))) ot zwykły tusz, ani specjalnie tani, ani specjalnie dobry - nijaki, jest podejrzany o delikatne podrażnienie, warto zapamiętać by go więcej nie kupować

burżujki:


Bourjois Volume Glamour Ultra Black z wąską fajną bo poręczną szczoteczką, jestem zawiedziona efektem, pogrubienie eeeee takie sobie, bardzo gęsty, poza tym szybko wysechł, podejrzewany jest o delikatne podrażnienie - nie kupować go więcej!

Bourjois Full Volume z wielką szczotą - mój faworyt bo był bardzo wydajny i trwały, używałam go cały miesiąc bez podrażnień (co jak dla mnie jest bardzo dobrym wynikiem) i dawał pięknie pogrubione rzęsiska, idealnie rozdzielone z efektem niemal teatralnym - kupić ponownie w promocji!!!

łagodne/ naturalne/ dla wrażliwców:
Logona - marka naturalna - tusz bez parafiny i silikonów, myślałam, że będzie dla mnie wybawieniem ale się srodze zawiodłam, tusz jest wodnisty, nie podkreśla rzęs, efekt po nałożeniu nieznacznie się różni od gołego oka, wystarczy odrobina wilgoci a przenosi się z rzęs na policzki, jest najbardziej nietrwałym tuszem z jakim miałam do czynienia!!! Poza tym szybko zaczął śmierdzieć... czy ja wiem... alkoholem???? Mega BUBEL nigdy więcej!


Claire Fisher Volume Mascara - niemiecka marka oferująca kosmetyki naturalne. Tusz przyjechał do mnie wysuszony, nie trzymał się rzęs, używanie go było nie lada wyczynem bo wymagało pokładów cierpliwości, jeżeli w końcu pokrył rzęsy to szybko lądował na reszcie twarzy - Bubel nigdy więcej (a tani nie był)!

Clinique High Impact Mascara - mój ulubiony, najlepszy, najwspanialszy tusz do rzęs ale niestety podrażnia mnie!!! Rozpacz yyyyy buuuuu!!! Do tej pory był gwarancją fajnie podkreślonych rzęs bez podrażnień. W Polsce kosztuje straszne pieniądze, widziałam go w Sephorze za 115 zł, za granicą można go dorwać za 14-19 euro!!!!

Podsumowując: moi ulubieńcy to essence multi action oraz Bourjois Full Volume
Marki naturalne oraz Bell okazały się rozczarowaniem z Clinique chyba muszę się definitywnie pożegnać ( buuuuu) i szukać, szukać, szukać....

wtorek, 19 marca 2013

Sephora VIP Shiseido cienie i Perfect Refining

Wpadłam do Sephory podczas dni VIP właściwie bez celu zakupowego, raczej z zamiarem przeglądnięcia nowych kolekcji ale... zakochałam się w potrójnych cieniach firmy Shiseido bez pamięci, od pierwszego maźnięcia....
                                                                                                            ...  trio idealne?

Luminizing Satin Eye Color Trio, moje o numerze RD 711 ( swoją drogą, nie lubię tych shiseidowskich oznaczeń ;)))) przecież one są nie do zapamiętania!!!)

Patrzcie i podziwiajcie jakie to wiosenne piękności, mamy tu: bardzo intensywny róż, delikatny beż złamany różem ( na zdjęciu nie widać ale na powiece, po roztarciu tak ) i krem -  ecru z nutką róż.

Cienie są bardzo intensywne, idealnie miałkie, niby sypkie a kremowe, bardzo napigmentowane, kryjące ( dla mnie to ogromny plus), dobrze zbierają się pędzelkiem ( jakimkolwiek, próbowałam różne i za każdym razem efekt podobny, nadaje się to tego nawet pędzelek dołączony do zestawu), prawie się nie osypują przy nakładaniu na powiekę co przy takiej a nie innej konsystencji jest niezłym wyczynem, dobrze się rozcierają, uwaga! nie wymagają nałożenia bazy ( dla mnie mega plus bo ostatnio bazy mnie podrażniają ), to śliczne wiosenne, żywe kolorki - zostałam dwukrotnie zaczepiona przez obce osoby z pytaniem co to za cienie gdy miałam ten róż na oczach ;)))

Na razie jedyną wadą jaką w nich widzę jest mała wydajność:
po ok 2 tygodniach używania wyglądają tak:



a może nie jest to wada? Przy moich wrażliwych oczach wskazane jest abym używałam jak najświeższych kosmetyków więc niech lepiej się szybciej skończą zanim zestarzeją :D

Na górnym zdjęciu zobaczycie także zakup nowego opakowania podkładu Perfect Refinig w odcieniu O20 - obok stare pudełko, prawie zdenkowane a więcej o podkładach niebawem.

poniedziałek, 18 marca 2013

Po-Weekendowe nowości, miała być Sephora a jest Rossmann

Dostałam smsa, że zostaje likwidowana Sephora na Granicznej we Wrocławiu, i że zapraszają, i duże zniżki dają ;) Postanowiłyśmy więc z Towarzyszką ;) wstąpić tam w sobotę ale....
.... czemu nie przyszło mi do głowy, że będzie się tam kłębił dziki tłum? nie wiem....?

Zastałyśmy zamkniętą Sephorę tj. zasunięte rolety, ochrona, kolejka na... czy ja wiem....50 osób???... godzina stania?....
Próbowałam zaglądnąć przez szpary w roletach ;) zauważyłam, że towar jest już mocno przebrany... no jasne bez sensu się łudziłam... przecież najsmakowitsze kąski zniknęły pewnie jeszcze przed otwarciem wyprzedaży ;))))... zrezygnowałam ze stania w kolejce, tym bardziej, że wychodzące osoby nie były szczególnie zadowolone z zakupów.

Ale jak już się znalazłam w centrum handlowym....
... udałam się do pobliskiego, dużego Rossmanna aby zakupić to i owo ;)
Facelle - wasch lotion - był w promocji po 5 zł -wzięłam go bo idealnie nadaje się do czyszczenia pędzli i na wyjazdy do mycia wszystkiego.
Micel Bourjois - też w promocji za 11 zł, wyskakuje niemal z każdego bloga jak z lodówki ;) - spróbowałam wczoraj i jest na razie ok
Healthy Mix Burzuja nr 52 - kupiłam bo była promocja a bardzo lubię ten podkład, używałam go do niedawna ale w połowie opakowania zepsuła mi się pompka!!! Mam nadzieję, że nowe opakowanie będzie solidniejsze i działające.
Lakiery blogerek Wibo: większość kolorów była taka-nie-moja ale jeden wpadł mi w oko, intensywny fiolet od Miratell, wzięłam, kolor ładniutki, nie miałam takiego, ale... po nałożeniu na paznokieć daje bąbelki... pędzelek jak dla mnie jest zbyt miękki...
Lakier Manhatan - kupiłam z ciekawości bo nigdy jeszcze nie miałam lakieru tej firmy ;)
wybrałam taki turkusik z kolekcji wiosennej:

I Tusz Wibo:
XXL Lift Lash Volume, mam go dzisiaj na rzęsach i powiem Wam, że pierwsze wrażenie bardzo pozytywne :)))


czwartek, 14 marca 2013

Biżuteria - subiektywny przegląd Potwora






Pomyślałam sobie, że przydało by się wiosennie wzbogacić moją, na razie bardzo skromną, bransoletkę Pandora ;) A wczoraj mieliśmy małą uroczystość rodzinną więc i okazja się znalazła ;) ale za to funduszy brak więc nowy charms pozostanie na razie w sferze marzeń ;) chciałabym jednego z tych :)
albo te z kolekcji wiosennej ;)
albo złota bransoletka od Kruka:





środa, 13 marca 2013

Pierwsze zakupy w Tagomago - pure DKNY na wiosnę

Po raz pierwszy skorzystałam z zakupów w internetowej perfumerii, wybrałam Tagomago bo mieli pure DKNY, które to zapragnęłam mieć na wiosnę, w dobrej cenie, za 100 ml edp + przesyłka zapłaciłam 212 zł - za tą kwotę w Sephorze przy zniżce -20% to nawet 50 ml nie kupię :((((


A wogóle to widziałyście, że znowu w Sephorze podwyższono ceny???!!! A euro na stałym mniej więcej poziomie....

Pierwsze zakupy w Tagomago było bardzo udane, dostawałam na maila informacje o każdej zmianie statusu a dodatkowo dostałam prezent!!! Podróżną suszarkę Rene Furterer:
szybka przesyłka, bezpiecznie zapakowana. To na pewno nie ostatnie zakupy w tym sklepie ;)

poniedziałek, 11 marca 2013

Zakupy Hebe: woda Uriage i lakier Bell Glam Wear nr 409

Byłam w pobliżu Hebe w sobotę, akurat wypadła promocja -40% na kosmetyki Bell ;)

Głównym celem był zakup wody termalnej bo moja woda z Avene jest już prawie pusta, rozglądałam się, rozglądałam, promocji żadnej na wody termalne nie było ;) wybrałam więc najtańszą Uriage, kosztowała 35 zł za 150ml, a że miałam w kieszeni kupon zniżkowy na 10 zł przy zakupach za 40 zł skierowałam się w stronę półek z kosmetykami Bell, wybrałam jeden lakier z kolekcji Glam Wear:
ten różowiutki o numerze 409!!!

Za całość zapłaciłam 31 zł ;) dostałam też próbkę perfum Beyonce, bleeee śmierdziuch

A tak lakier wygląda na pazurach:

Bardzo ale to bardzo ładnie się rozkłada na płytce, pędzelek co prawda nie jest tak dobrze wyprofilowany jak np. u Essie ale aplikacja nie jest zła. Na zdjęciach mam jedną warstwę położoną na Eveline 8 w 1, jako top coat Seche Vitae. Noszę je już 2 dni, ubytków, odprysków brak.

piątek, 8 marca 2013

Olejek Organique od Ślubnego na Dzień Kobiet :)))

Ślubny się postarał albo miał po drodze sklep Organique ;)))))

Wpadł właśnie do biura ze złamaną różyczką i pomarańczowym olejkiem.

Olej zawsze się przyda, zawsze, a mnie zastanawia jego wybór, nie zauważył kilku (bliżej kilkunastu) buteleczek z olejami w naszej łazience??? :D

Ale prezent to prezent, cieszę się

Mam do sprzedania cień M.A.C Hush (wkład) !!!

Zrobiłam coś głupiego!!! Kupiłam ponownie ten sam cień w M.A.Cu ( a ja durny Potwór)
Cień Hush (lustre) jest to niby beż ale opalizujący na różowo ( zimny róż), kupiłam go kiedyś gdy wybrałam się po cień Grain ( który do tej pory jako jedyny mi się skończył) ale go nie było, poprosiłam więc o pomoc w wyborze podobnego odcienia, w tej samej tonacji. Sprzedawczyni w M.A.Cu poradziła mi ten i powiem Wam, ze w sklepowym oświetleniu był dość podobny ale...
w domu okazało się, że jest różowy!!! A Grain jest cieniem beżowym, cielistym, używałam go do rozcierania granicy między ciemnym cieniem i skóra ;) wiecie wtedy kolor ładniej się wtapia i rozkłada, i jak tu rozcierać cienie różem? Okazało się, że tzw. wizażystka ( taaa) z M.A.Ca. wcisnęła mi zupełnie co innego ( a opisałam jej dokładnie jakiego koloru poszukuję i do czego będę go używała). Powiem Wam, że od tej pory omijam ją szerokim łukiem tzn. nic u niej nie kupuję a na pewno nie pozwoliłabym aby wykonała na mnie jakikolwiek makijaż ;)

Zatem miałam różowy cień, którego nie chciałam ale z biegiem czasu zaczęłam go używać i nawet go lubię ;) jak widać na zdjęciu jest w nim wyraźne zużycie ;) dobrze się komponuje z fioletem czy brązem.

Wybrałam się do M.A.C a w przypływie gotówki z pomysłem aby zakupić sobie coś nowego i chwyciłam właśnie za Hush .....

W domu wyjęłam cień w opakowania, przyjrzałam się , przejechałam po nim palcem i pojawiło się niejasne uczucie... że ja ten cień dobrze znam... otworzyłam paletkę porównałam oba na palcu, tak to ten sam cień, sprawdziłam pod spodem Hush jak w mordę strzelił, nie chcę dwóch haszów!!! Niby kiedy ja je zużyję?

Może ktoś pragnie go ode mnie odkupić? ( zgłoś się proszę w komentarzu pod spodem)

Jest nowy, świeży, maźnięty palcem, w oryginalnym kartoniku, kupiony w Salonie M.A.C a w Magnolii we Wrocławiu, kosztował 53 zł ( tak podrożały....)
ja oferuję 43 zł razem z przesyłką







czwartek, 7 marca 2013

Zakupy: Grashka tusz wydłużający oraz baza pod cienie + gratis

Moje kolejne zakupy poczynione niejako z ciekawości (co to ta Grashka???) i w wiecznym poszukiwaniu tuszu i bazy, które mnie nie będą uczulały ;)

Kosmetyki te pochodzą ze sklepu iGruszka, od którego bezpiecznie zapakowana paczuszka przyszła już następnego dnia po zamówieniu i dostałam też gratisa ( jupu jupi) - brązowy cień do powiek!!!


Zakupiłam:
Lengtening Mascara, 8 ml (proszę, proszę nie uczulaj mnie!!!)
Eye & Lip Primer 1,2ml

Dostałam:
perłowy cień do powiek, 2g wkład ale niestety nigdzie nie mogę znaleźć nazwy ani oznaczenia więc powiem Wam, że to delikatnie opalizująca na różowo czekolada.

Za całość zapłaciłam ( łącznie z przesyłką) niecałe 40 zł.

środa, 6 marca 2013

Bourjois - BIO detox organic poudre

Bio detox służył mi jako puder pracowy czyli mieszkał u mnie w biurze i używałam go do poprawek makijażu w ciągu dnia, czasem jako podkład ( np. gdy bardzo się spieszyłam i wybiegałam z domu bez makijażu) a ponieważ chyba dzisiaj zakończył żywot swój więc czas na podsumowanie.

Producent pisze tak:

Puder Bio-Detox

Ujednolicona i matowa cera przez 8 godzin.* Działanie pielęgnujące: skóra jest czystsza z każdą aplikacją. *Przetestowano na 23 uczestniczkach panelu


Formuła składająca się w 100% z naturalnych składników ujednolica skórę i sprawia, że staje się ona czystsza z każdą aplikacją: niedoskonałości i rozszerzone pory stają się mniej widoczne.
Formuła wzbogacona została w pochodzący z roślin chlorofil, odpowiedzialny za dostarczanie tlenu i filtrowanie zanieczyszczeń. Zawiera ona również puder ze zmielonych nasion lnu absorbujący nadmiar sebum, bez zatykania porów.
Duże, panoramiczne i obracające się o 360 stopni lusterko ułatwia aplikację.
To jest dobre dla Twojej skóry!
- Niepodrażniająca, niewysuszająca i niezatykająca porów formuła
- Oczyszczające działanie nasion moringi
- Testowany dermatologicznie
Przetestowane dla Ciebie!**
- 92% stwierdziło że dzięki temu kosmetykowi ich skóra jest bardziej ujednolicona
- 85% stwierdziło, że niedoskonałości zostały wygładzone
- 81% stwierdziło, że puder utrzymuje sie na twarzy przez cały dzień
100% składników ma pochodzenie naturalne
5% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego i posida certyfikat ECOCERT. Szczegóły dotyczące certyfikatu dostępne na stronie cosmetiques.ecocert.com
(cosmetiques.ecocert.com)
** Test użytkowy przeprowadzono na grupie 26 kobiet w ciągu 4 tygodni 
  
Składniki
TALC, ZEA MAYS (CORN) STARCH*, OCTYLDODECYL STEAROYL STEARATE, KAOLIN, GLYCERYL CAPRYLATE, SILICA,ZINC OXIDE, LEVULINIC ACID,p-ANISIC ACID, SODIUM LEVULINATE,GLYCERIN,AQUA,PARFUM (FRAGRANCE), TOCOPHERYL ACETATE, LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED EXTRACT, MALTODEXTRIN, MORINGA PTERYGOSPERMA SEED EXTRACT, ZEA MAYS (CORN) GERM OIL,[+/- (MAY CONTAIN) : 77007 (ULTRAMARINES),CI 77019 (MICA),CI 77163 (BISMUTH OXYCHLORIDE),CI 77491, CI 77492, CI 77499 (IRON OXIDES),CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 75810 (CHLOROPHYLLIN-COPPER COMPLEX)] 10BMT003-2

 Mój odcień to Vanille 52
Jak widać puder uległ dzisiaj zniszczeniu, upadł mi i się pokruszył ;) ale pewnie coś jeszcze z niego wycisnę ;)


+ wybrałam ten puder do pracy ze względu na opakowanie zawierające duże wygodne lusterko ( opakowanie jest dokładnie takie jak w najnowszym podkładzie BB tej firmy!!!)  i kryjące właściwości - stopień krycia można stopniować i spokojnie puder ten może służyć jako podkład
+ plusem jest odcień, ładny, żółty pasuje do mojej karnacji
+ puder nie powoduje u mnie wzmożonego wydzielania sebum
+ zapach neutralny
+ dużym plusem są jego własności kryjące, pokrywa zaczerwienienia, nawet spore niedoskonałości, czasem stosowałam go jako korektor  wklepując w jedno miejsce większą ilość
+ dość wydajny, mam go już 2 lata
+ cena: kupiony w promocji za ok 40 zł

- potrafi podkreślić suche skórki czy placki na twarzy - mam wrażenie, że trochę wysusza (?)
- potrafi się zbierać w załamaniach i podkreślić pory
- dołączona gąbeczka nie nadaje się do nakładania tego produktu ;)
- trzeba nauczyć się go nakładać, dobrać odpowiedni pędzel, o odpowiedniej miękkości i wielkości bo: jeżeli przesadzimy to otrzymamy na twarzy maskę, natomiast jeżeli go wyczujemy rozprowadza się ładnie, kryje dobrze jednak po pewnym czasie będzie zwarzony
Podsumowując: ciekawe doświadczenie kosmetyczne ;) ale raczej nie kupię ponownie tego produktu, nam lepsze np. Almost Powder Clinique (do którego notorycznie wracam) i notorycznie zdradzam bo bardzo ale to bardzo lubię próbować nowości.


wtorek, 5 marca 2013

Tuszowe Rossmanowe zakupy: Wibo, Max Factor

Wygnało do Rossmanna po nowy tusz do rzęs ;) moje oczy już nie mogły znieść aktualnie używanego ;),  właściwie to szłam tam z zamiarem zaglądnięcia do szafy Bourjois - chciałam wybrać jakiś tusz i kupić ponownie podkład Healthy Mix bo w moim zepsuła się pompka i nie jestem w stanie już nic z niej wycisnąć a sam produkt bardzo ale to bardzo lubię ( a w Rossmanie mamy aktualnie -25% na Burżuja więc okazja JEST!!!).
A tu niespodzianka, w moim Rossmanie półki burżujowe zostały pięknie wyczyszczone pewnie przez rozhisteryzowane kosmetykoholiczki ;))) no i się nie załapałam...

Za to przyciągnęło mnie do Wibo: wzięłam TO coś zielonego co ciągle widuję na blogach czyli Growning Lashes, zaciekawił mnie też żel do brwi eyebrow sylist - koszt obydwu produktów to niecałe 20 zł!!! Użyłam je dzisiaj powiem Wam, że ponownie Wibo mnie zadziwiło bo i mascara i żel sprawują się znakomicie, efekt naprawdę super: brwi delikatnie przyciemnione i wygładzone - i to jednym ruchem, tusz do rzęs ma fajną wąską szczoteczkę, która bardzo ułatwia aplikację, rzęsy są podkreślone a oczy mnie w końcu nie pieką ( a to najważniejsze).

Chwyciłam też nowy tusz Maxa Factora Clump Defy - będzie następcą tego z Wibo ;) - był w promocji za ok 30 zł
oraz również kupiony w promocyjne cenie (25zł)  pędzel do różu z ecotools.

+ prozaiczne nici dentystyczne ( też w promocji)

poniedziałek, 4 marca 2013

Moja opinia: seria regeneracyjna Alverde Traube Avocado

Używałam całej serii regeneracyjnej Alverde Repair z wyciągiem z winogron i olejkiem awokado, bez SLS i bez silikonów: szampon, odżywkę i maskę:



Repair-Shampoo Traube Avocado 

Ingredients
Aqua, Coco-Glucoside, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Xanthan Gum, Inulin, Isoamyl Laurate, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Betaine, Citric Acid, Sodium PCA, Levulinic Acid, Chondrus Crispus Powder, Parfum*, p-Anisic Acid, Sodium Levulinate, Hydrolyzed Wheat Protein, Phytic Acid, Linalool*, Benzyl Alcohol*, Limonene*, Citronellol*, Persea Gratissima Fruit Extract, Vitis Vinifera Seed Extract, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Tocopherol
*from natural essential oils

Repair-Spülung Traube Avocado 

Ingredients
Aqua, Coco-Glucoside, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Xanthan Gum, Inulin, Isoamyl Laurate, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Betaine, Citric Acid, Sodium PCA, Levulinic Acid, Chondrus Crispus Powder, Parfum*, p-Anisic Acid, Sodium Levulinate, Hydrolyzed Wheat Protein, Phytic Acid, Linalool*, Benzyl Alcohol*, Limonene*, Citronellol*, Persea Gratissima Fruit Extract, Vitis Vinifera Seed Extract, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Tocopherol
*ingredients from certified organic agriculture
**from natural essential oils

Repair-Haarmaske Traube Avocado 

Ingredients
Aqua, Glycine Soja Oil*, Cetearyl Alcohol, Alcohol*, Glycerin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Persea Gratissima Oil*, Sodium Lactate, Rhus Verniciflua Peel Cera, Myristyl Myristate, Vitis Vinifera Fruit Extract*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Lauroyl Sarcosine, Panthenyl Ethyl Ether, Panthenol, Hydroxyethylcellulose, Hydrogenated Lecithin, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Biotin, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**
* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oils



Moja opinia:
Kosmetyki Alverde to prawdziwe odkrycie ubiegłego roku i cenię je bardzo za wysoki stosunek jakości do ceny, smutne jest, że w Polsce nie ma sieci DM ;))) która oferuje naprawdę dobre produkty w niskich cenach ( choć właśnie przyszła mi do głowy pesymistyczna myśl, że gdyby nawet DM wkroczyła na polski rynek i tak szybko obniżyłaby jakość towarów by zejść do "polskich standardów", niestety nie ma u nas ruchów konsumenckich, nie wymuszamy na producentach dobrej jakości, bierzemy co dają byle tanio....).
Seria do włosów z winogronem i avocado spełniła swoje zadanie (w moim przypadku).
Mam grube, nieposłuszne, puszące się i koloryzowane włosy, które wymagają dociążenia, wygładzenia i dostałam to wszystko oprócz wygładzenia, włosy były miękkie ale trochę szorstkie, dobrze się układały, zapach ok, delikatny, mało wyczuwalny. Konsystencja szamponu mnie nie zaskoczyła, glut jak i wiele innych, odżywka i maska w sumie podobne choć ta druga nieco gęściejsza i mocniej dociążała mi włosy.

Podsumowując dobry produkt za niską cenę choć szału nie ma ;) dla mnie bardzo ważną cechą kosmetyków Alverde jest to, że jeszcze (odpukać) nigdy nie spowodowały u mnie podrażnienia więc mogę je szczerze polecić osobom o wrażliwej skórze, podobnej mojej. Porównując do innych kosmetyków do włosów Alvedre moim zdecydowanym faworytem jest na chwilę obecną seria wygładzająca z morelą i limonką, o której pisałam tutaj.