piątek, 22 lutego 2013

U mnie się nie sprawdziło: Embryolisse, THB, Tołpa

Zacznę może od reklamowanego jako cudownego, znanego na całym świecie i takie tam blabla

Embryolisse Laboratoires, Lait - Creme Concentre, koszt ok 80 zł za 75 ml

Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Triethanilamine, Cera Alba, Cetyl Palmitate, Butyrospermum Parkii, Steraeth-10, Polycrylamide c13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Propylene Glycol, Hydrolyzed Soy Protein, Aloe Barbadensis,1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Tropolone, Parfum.


U mnie totalna porażka. Kupiłam ten krem ponieważ spodziewałam się iż w miesiącach zimowych moja skóra będzie potrzebowała większego odżywienia i natłuszczenia, wiadomo: duże zmiany temperatur, mróz, ogrzewanie... Producent twierdzi, że krem nadaje się do każdego typu skóry....
Cóż.... każda próba użycia owego cudownego specyfiku kończyła się wysypem krostek - zatkane pory, pewnie to sprawka parafiny na początku składu a ja głupia nie sprawdziłam tego wcześniej. Gdyby się bliżej przyjrzeć to skład tego produktu wcale nie jest taki rewelacyjny: parafina, wosk oraz Cetyl Palmitate na początku składu to znani zapychacze - co jednak potwierdza moje podejrzenia, że powinnam unikać tych substancji w pielęgnacji nie tylko twarzy ale i ciała (kiedyś miałam podobny wysyp krostek na dekoldzie i nogach).
Co jeszcze można powiedzieć o Lait Creme Concentrate? Produkt ma nietłustą konsystencję, wchłania się całkiem dobrze, zapach ma delikatny i przyjemny, zamknięty jest w metalowej tubie, pojemność ma całkiem sporą, jak dla mnie cena jest zbyt wygórowana.

Co zrobię z resztką kremu? Myślę, że przeznaczę go do rąk bo i ręce i stopy (w przeciwieństwie do reszty ciała) nie reagują jakoś negatywnie na obecność jakichkolwiek zapychaczy ;)


Krem Tołpa z serii dermo face provivo 35+

producent pisze na swojej stronie:

przywraca zdolności regeneracyjne skóry, spowalnia proces starzenia i pobudza ją do odnowy. Wygładza i wypełnia zmarszczki, odbudowuje mikrouszkodzenia DNA i wyrównuje strukturę skóry. Silnie nawilża. Przywraca sprężystość, jędrność i witalność. Skóra staje się gładsza, rozświetlona, bardziej promienna i odzyskuje młodzieńczy blask.
Ciekawe, że producent na swojej stronie nie podaje pełnego składu produktu, jedynie to co wspaniałego się w nim znajduje a jakich paskudnych i złych substancji nie ma ;)))) Tak, skład możemy znaleźć jedynie na opakowaniu i to napisany takim drukiem aby przypadkiem nie było zbyt łatwo go odczytać ;))))
Krem się u mnie nie sprawdził bo potwornie mnie zapychał, sprawdzałam kilkukrotnie, czyżby skalwen? Nie podejrzewałam go.... Cóż, do twarzy się nie nadał ale do skóry szyi sprawdził się znakomicie i jak widać tubka prawie pusta aczkolwiek został kupiony z myślą o twarzy... chyba nie będę dalej próbować kosmetyków Tołpy...

Więcej o kremie: ma bardzo przyjemny zapach, ma lekką konsystencję, cena ok 30 zł, 40 ml w aluminiowej tubce.


Malinowe masło do ciała The Body Shop - kupione w promocji, 35 zł za 200 ml.

Dlaczego się nie sprawdziło: drażni mnie zapach, ma tyle wspólnego z maliną co z domestosem ;) strasznie sztuczny, chemiczny, zbyt intensywny, masło się słabo wchłania, zostawia tłustą warstwę i to co najgorsze: podrażnia mi skórę, która swędzi niemiłosiernie. Jak inne masła z TBS lubię tak to mam ochotę cisnąć do kosza i więcej nie oglądać.

Zastanawiam się skąd taka reakcja... stare było? źle przechowywane? któryś ze składników mnie podrażnia? który? W każdym razie masło trafia na moją czarną listę wraz z pozostałymi, opisanymi powyżej kosmetykami. Nidy więcej!

1 komentarz:

  1. Może coś w tym jest, że jest stare, bo jak masełka były na promocji to tylko wybrane zapachy a w Polsce już mnie nic nie zdziwi;)

    OdpowiedzUsuń