czwartek, 31 stycznia 2013

Zimowa pielęgnacja rąk

Tak, przyznaję, mam dużo kremów do rąk, przewalają mi się z torebki do torebki, z szafki do szafki czy z pokoju do pokoju. Ja po prostu MUSZĘ smarować ręce, nie znoszę gdy są suche, mam wrażenie, że wołają do mnie, proszą, błagają o odrobinę natłuszczenia czy nawilżenia. Ostatnie mrozy dały mi w kość, a właściwie w dłonie ;) a w związku ze zwiększoną zachorowalnością na grypę i choroby grypopodobne starałam się często je myć, bo to najlepsza i najprostsza broń przeciw chorobom, ale efektem tego jest przesuszona skóra.

Mam więc w swoich zbiorach wiele kremów, które poniżej pogrupowałam, najpierw niekwestionowani ulubieńcy:
drogie maleństwa z L'Occitane krem magiczne liście oraz róża damasceńska, normalna cena to 30 zł za 30 ml ( czyli złotówka za 1 ml) oraz I Coloniali ( 5 euro za 50ml) - z beznadziejnymi zakrętkami, które wyślizgują mi się z tłustej dłoni, które ciężko po użyciu dopasować i zakręcić, I Coloniali dodatkowo ma twardą metalową tubę ( w odróżnieniu od L'Occitane, które mają fajną miękką tubkę) i wydobycie resztek produktu jest uciążliwe: uwielbiam je za to, że dogłębnie odżywiają skórę i ich działanie jest długofalowe, potrafią natłuścić bez pokrycia skóry śliskim filmem poza tym są wydajne i pięknie pachną.

Kolejne produkty, które bardzo, ale to bardzo lubię: oczywiście Pat&Rub :) balsam rozgrzewający, który wchłania się błyskawicznie a dłonie pachną mi pierniczkami ;) oraz bogaty balsam, tak owszem konsystencję ma nieco tłustszą niż pozostałe balsamy tej firmy ale działanie chyba takie samo - obydwa mają super wygodne opakowania z pompką, świetnie się wchłaniają i działają natychmiastowo.
Gerlan krem do rak marki Gehwol znanej raczej z produktów do stóp, ma dość ciekawy skład: aloes, olejek jojoba, tapioka, mocznik, bisabolol i pantenol oraz uwaga! clotrimazol, który ma chronić ręce (?) przed grzybicą ;) Krem jest naprawdę dobry, odżywia długotrwale i szybko się wchłania (tylko zapachu tutaj brak), niestety z nakrętką...
A tutaj mamy nie-ulubieńców ;)
Krem do rąk z aloesem i masłem shea przywieziony z Włoch - teraz się absolutnie nie sprawdza, ma zbyt lekką formułę, wchłania się w sekundę i tyle go widzieli ;) skóra dłoni nawet nie zauważa jego obecności ;) Kolejne kremy są natomiast trudno wchłanialne z tym, że ISANA jest jeszcze do przejścia, trzeba przez parę minut uważać aby niczego nie dotknąć, natomiast krem Dr. Schellera pokrywa ręce tłustą mazią, która na nich trwa i trwa niezmiennie, dopóki się nie wytrze o pościel, ręcznik czy klamki i jest to jedyny krem, którego chciałabym się z całego zestawu pozbyć.

wtorek, 29 stycznia 2013

Kosmetyki, które u mnie sie nie sprawdziły: essence, elf i Flos Lek

Są to 4 powyższe pozycje i niestety aż dwie z nich to essence:

- essence baza pod cienie I stage eyeshadow &concealer base - ona nie przedłuża trwałości cieni, nie ułatwia ich rozprowadzania i poza tym okropnie mnie uczula ;)

- essence eyeliner pen extra longlasting- uczulił mnie po pierwszym użyciu więc nie wiem jak się tak naprawdę sprawdza ;) i czy faktycznie jest taki trwały.

- pomadka e.l.f w odcieniu -ma nietrafiony odcień - nicely nude, nietwarzowy, nie lubię jej nosić na moich ustach, jest tępa w nakładaniu, wysusza

- żel pod oczy ze świetlikiem Floss Lek - bardzo wysuszył mi skórę pod oczami, nieprzyjemnie się po nim ściągnęła, zrobiła szorstka i pomarszczona a miał być hipoalergiczny i idealny dla osób pracujących przy komputerze czyli dla mnie ale zupełnie się nie sprawdził.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

BB Cream od Bourjois 21 Vanille

No nie wytrzymałam i pognałam na promocje ;)))
Potwory lubią kupować ze zniżką :D

I w ten oto sposób stałam się posiadaczką burżujowej nowości w kolorze 21:
oraz czarnego tuszu do rzęs Black Track ;)
Podkład BB ma lekką, kremową, tłustawą konsystencję. Jest opakowany w czarną, wielką, puderniczkę z obrotowym i bardzo wygodnym, panoramicznym lusterkiem i gąbeczką (całkowicie mi zbędna wolę palce lub pędzel) . Niekomedogenny ( ponoć) i testowany pod kontrolą dermatologiczną.
Dostępny w 4 odcieniach: 21 Vanille, 22 Beige Dore, 23 Beige Rose , 24 Hale Clair - ja wzięłam najjaśniejszy, który jako jedyny ma wyraźne, jasne żółte tony, reszta wydała mi się strasznie ciemna i beżowa. Myślę, że właścicielki cer porcelanowych nie znajdą tu swojego odcienia :( nie wiem co producent chciał nam przez to powiedzieć? Może to, że olewa nasz rynek i ma w nosie to, że Polski mają raczej jasną skórę?
Oto porównanie odcienia z korektorami M.A.C studio finish w odcieniu NC 20 i NC 30, górne maźnięcie to NC20, dolne NC30 a środkowe to BB od Bourjois: burżuj ma najmniej  żółtych czystych tonów, raczej wpada w beż, dwa zdjęcia po prawej pokazują jak sprawuje się na ręce delikatnie wklepany w skórę - wydawałoby się, że jego krycie jest spore ale nałożony na twarz zachowuje się zupełnie inaczej.

- przede wszystkim jest widoczny na twarzy, włazi mi w pory i je podkreśla zamiast maskować
- krycie jest takie sobie, coś tam kryje ale nie do końca, musiałam dodatkowo użyć korektora
- podkreślił mi suche skórki na policzkach a istnieniu których nie miałam dotąd pojęcia ;)
- brak matu, świecę się po nim niczym latarenka

to wrażenia po pierwszych użyciach, oczywiście, że będę go jeszcze testować na różne sposoby, na różnych kremach, nakładany różnymi technikami - zobaczymy, na razie chodzi mi po głowie myśl, że jak producent obiecuje produkt dla każdego to powinno mi się zapalić czerwone światełko ;) chyba nie ma produktu idealnego dla każdego rodzaju cery....

sobota, 26 stycznia 2013

Zużycia: Alverde, Dax, Tołpa, Erboristica, Garnier, Chloe.

Zestaw Alverde z morelą i cytryną: szampon, odżywka i maska, pisałam o niej tutaj, nie byłam pewna czy jestem zadowolona czy nie ;) teraz twierdzę, że zdecydowanie tak i chciałoby się powiedzieć morelo i cytryno wróć ;) Używam teraz aktualnie seriię Alverde z avocado i winogronami i mam porównanie, widzę wyraźnie jakie gładkie i lśniące włosy miałam po stosowaniu moreli z cytryną. Zawsze używałam szamponu + odżywki lub + maski, wcześniej zwykle któryś z moich olejków. Szampon oleje zmywa bez zarzutu, ma delikatny zapach, konsystencje gluta ( do której już się całkowicie przyzwyczaiłam i zaakceptowałam), podczas płukania czuć, że włosy są już wygładzone i się nie plączą. Odzywki mają intensywniejszy zapach, cytrusowy, przyjemny, dobrze się spłukują, włosy po ich użyciu są przede wszystkim gładkie, wręcz śliskie, proste, błyszczące. Zestaw ten nadaje się do włosów grubych, suchych, potrzebujących dociążenia. U mnie się sprawdził i trafia na listę kosmetyków, które chętnie kupie ponownie.



Żele do higieny intymnej:
Dax Cosmetics z serii Perfecta mama oraz Tołpa dermo intima, bez SLES czy SLS ( ciężko na polskim rynku znaleźć produkty do higieny intymnej bez tych detergentów: na mojej liście jest Dax, Tołpa, Facelle Sensitive i najlepsze bo najprostsze żele Idea 25), u mnie się sprawdzają, mają wygodną pompkę, zapach produktu tego typu jest nieistotny liczą się własności myjące i łagodność ( mam wrażenie, że Tołpa jest jednak delikatniejszy) - pewnie kupie je ponownie, nie mam wyjścia ;) właściwie to nowa buteleczka Tołpy już stoi u mnie w łazience.
Tu się troszkę pozachwycam bo powyższe produkty używałam z prawdziwą przyjemnością:

 Olejek Alverde z porzeczką i paczulą - uwielbiam go za przyjemny zapach i za doskonałą wchłanialność w skórę, dobre własności natłuszczające, pielęgnujące, świetnie się sprawdzał również do włosów. Produkt niemal idealny bo i cenę ma przyjazną tylko z dostępnością aktualnie krucho :(

Włoskie kosmetyki Erboristica z serii Spa Relax: żel pod prysznic i krem do ciała. Uwielbiałam je stosować do ostatniej kropelki, ich zapach to prawdziwe SPA, wypełniał mi nozdrza i całą łazienkę, nastrajał  pozytywnie, odprężał.  Kosmetyki te składają się w 100% z roślinnych aktywnych substancji, sa nietestowane na zwierzętach, bez parabenów, olejów mineralnych, silikonów, zawierają za to siedem eterycznych olejków z cytryny, bergamontki, limonki, verbeny, eukaliptusa, jodły, gałki muszkatołowej - całość dość intensywna ;) Kosmetyki Erboristica kupiłam we włoskim supermarkecie, zestaw kosztował ok 10 euro i jeżeli tylko przekroczę włoską granicę pędzę do sklepów by zaopatrzyć się w nie ponownie.

Dezodorant - antyperspirant Garnier mineral - dezodorant jak dezodorant, nic wyjatkowego, ja nie mam szczególnych wymagań bo mało się pocę pod pachami, oby tylko nie podrażniał - ten się sprawował poprawnie, nie wiem czy kupię ponownie.

Perfumy Chloe Love
Nuta głowy: różowy pieprz, kwiat pomarańczy
Nuta serca: wisteria, bez, hiacynt, heliotrop, absolut z korzenia irysa
Nuta bazowa: puder ryżowy, talk, piżmo

Dla mnie to zapach jesienno zimowy, pudrowy, klasyczny, używałam je na szczególne okazje, jak dla mnie nie nadawał się na co dzień. Chętnie sięgnęłabym po kolejna buteleczkę :)

piątek, 25 stycznia 2013

Jak działa odzywka Eveline 8 in 1

Zrobiłam zdjęcie moich paznokci po kilkudniowej kuracji 8 w 1, jeżeli sobie je powiększycie zauważycie rozdwojenia na końcówkach paznokci, które to odzywka dosłownie skleiła, rozwarstwianie nie postępuje dalej. Aktualnie nie maluje paznokci tylko codziennie nakładam kolejna warstwę preparatu i jestem pełna nadziei ;)))

czwartek, 24 stycznia 2013

Kosmetyczne podsumowanie roku 2012 - makijaż, paznokcie, zapachy

Dalsza cześć ubiegłorocznego podsumowania, może zacznę od tego co mnie zaskoczyło
czyli w kategorii Największe zaskoczenie makijażowe roku 2012 i jest to firma Bourjois, odkryta przeze mnie na nowo. Ja przez lata używałam jedynie wysokopółkowych kosmetyków, nie spoglądałam nawet na Maxy Factory czy Burżuje ;), teraz sytuacja się zmieniła i coraz częściej sięgam po najróżniejsze, nawet niskopółkowe produkty.

Podkład helathy mix był zaskoczeniem bo i jakość jego jest znakomita, dobrze współpracuje z moja cera i dodatkowo ma ciekawą gamę kolorystyczną czyli zawiera również odcienie z czystymi żółtymi tonami, które pasują do mojej karnacji, których na próżno szukałam wśród asortymentu innych firm kosmetycznych. Do pary dokupilam rownież korektor healthy mix, który sprawuje sie naprawdę znakomicie, używam tez czarneg tuszu Full Volume, który o dziwo na razie mnie nie uczula, ładnie podkreśla rzęsy, jest trwały i prawdopodobnie kupię go ponownie.

Makijażowi ulubieńcy roku 2012:
Długo się zastanawiałem nad wyborem, w końcu padło na kosmetyki, po które sięgałam najczęściej, których używanie było najprzyjemniejsze i które dawały najlepszy efekt:


Puder brązujący Hoola Benefit - bronzer idealny, matowy, jasny, używam go do konturowania twarzy, jest łatwy w obsłudze bo nie robi mi plam, szybko się stapia z karnacją, ma świetną, miękką konsystencję, dobrze współpracuje z każdym pędzlem a efekt na twarzy zadawala mnie za każdym razem.
Róż NARS Deep Throat - kocham go za kolor, jest idealny, twarzowy, pięknie się nakłada i daje efekt żywych, zdrowych policzków - uwielbiam go za to. Myślę, że pasuje każdemu i cerom ciepłym i zimnym i każdą ożywi.
Puder M.A.C Blot Powder - tegoroczne odkrycie, mój KWC pudrów matujących jego jedyną wada jest wydajność ( malutka, malutka) i kruchość więc nie zawsze współpracuje z pędzlem.
 Róż M.A.C Blush All Day z serii pro longwear - najbardziej uniwersalny odcień z jakim miałam do czynienia ( sprawdźcie w sklepie bo na moim zdjęciu kolor jest przekłamany), idealny mat, idealnie stapia się ze skórą, pasuje do wszystkich makijaży i odkąd do zakupiłam ( latem) sięgam po niego niemal codziennie.
 Moje ulubione, najukochańsze cienie M.A.Ca dobre zawsze i wszędzie na każdą okazję: Naked Lunch, Shroom i Grain ( Grain - jedyny cień jaki zużyłam do końca, zakupiłam ponownie i ponownie ujrzałam denko ;))) - świetna jakość za wysoką cenę ;) myślę, że warto.

Największe makijażowe odkrycie roku 2012:
Zaskoczeniem pozytywnym jest szminka Shiseido Perfect Rouge - pierwszy raz miałam kontakt z produktami do ust tej firmy, pomadka jest po prostu rewelacyjna, miękka, kremowa, idealnie pokrywa usta, ma piękną paletę odcieni, na dniach VIP w Sephorze można ją kupić za ok 80 zł czyli za cenę pomadek M.A.Ca
Negatywnym zaskoczeniem ubiegłego roku są za to pomadki M.A.C, które sobie zakupiłam po raz pierwszy i okazało się, że właściwie to nie ma się czym zachwycać, one są dobre i tylko dobre, wspomniana powyżej pomadka Shiseido w komforcie używania wg mnie bije je na głowę ;)
 
Ulubione produkty roku 2012 do paznokci:

Wybrałam trzy najczęściej używane ... i są to produkty Essie!!!
Good to go
Red-y-Set-ex
Size Matters

te dwa kolorki gościły na moich paznokciach najczęściej, good to go to najlepszy top coat z jakim do tej pory miałam do czynienia ;)

Zapachy roku 2012:
To dwie wersje Daisy Marca Jacobsa - klasyczne Daisy oraz Eau So Fresh - uwielbiam!!!



wtorek, 22 stycznia 2013

Rossmann i te jego promocje....

Poszłam zatem do Rossmanna w związku z promocją -40% na podkłady, interesował mnie Bourjois a konkretnie Healthy Mix ( w moim zepsuła się pompka ale sam produkt bardzo lubię), pomyślałam wezmę odcień 52 i 53 i będę mogła je sobie mieszać ;)

Co zastałam?: pustą szafę Bourjois, jestem niepocieszona, zdecydowanie niepocieszona ;) ale chyba nie będę się błąkać po Rossmanach i odpuszczę ten zakup.

Wyszłam za to z czymś innym:
Sławna odżywka Eveline 8 in 1 - moje paznokcie są w tak fatalnym stanie, Nail Tek nie pomaga, pomyślałam: co tam formaldehyd, niedługo będę musiała nosić cały czas rękawiczki bo to wstyd pokazać ludziom takie dłonie. Po dwóch pierwszych użyciach moje rozwarstwiające paznokcie się zlepiły i wyglądają normalnie - JESTEM W SZOKU....

Ze względu na mrozy skusiłam się również na masełko Nivea, przy obecnej pogodzie, do tej pory używane Carmexy absolutnie się nie sprawdzają, mentol powoduje, że w usta jest mi zimno i nieprzyjemnie ;) potrzebuję czegoś tłustego i ładnie pachnącego i takie jest masełko z wanilią i orzechem macadamia.

Jednym słowem: podkładu nie kupiłam po obniżonej cenie ale mam za to dwa dobrze działające i godne polecenia kosmetyki.

piątek, 18 stycznia 2013

Kosmetyczne podsumowanie roku 2012 - pielęgnacja

1. Kosmetyczne odkrycie roku.

Dla mnie jest to firma Alverde, tania, niestety trudno dostępna alternatywa dla człowieka wrażliwego, zaczęłam od żeli pod prysznic, niepodrażniających, pachnących. W Polsce mamy bardzo skromny wybór kosmetyków bez SLSów w przystępnych cenach, albo mega drogie z aptek czy sklepów naturalnych albo np. Alterra w Rossmanie, która śmierdzi a wybór jest po prostu śmieszny. Bardzo żałuję, że w Polsce nie ma drogerii DM, bardzo ale to bardzo przydałaby się większa konkurencja bo mam wrażenie, że Rossmann zbytnio się rozpanoszył na naszym rynku, ma zbyt mocną pozycję i zaczyna olewać klientów.

Cenię Alverde za:
- żele pod prysznic są łagodne, pachną, są wydajne, nie podrażniają, jeden kosztuje 1,65 euro co przy dzisiejszym kursie (4,15zł) daje niecałe 7 zł, to jest regularna cena, bez promocji - czy w Polsce dostaniemy coś takiego w porównywalnym wyborze i jakości?
- kosmetyki do włosów, po których nie swędzi mnie głowa ;) są łagodne, myją, pielęgnują
- olejki - w szczególności porzeczkowy z paczulą oraz różany, które to uwielbiam, cena: od 3 do powiedzmy 5 euro czyli 12,45 - 20,75 zł, tanio? tanio i dobrze :)

2. Kosmetyczny ulubieniec roku do pielęgnacji ciała


Kolejna niemiecka firma: Lavera - używam dość intensywnie żele pod prysznic oraz balsamy do ciała i jestem zachwycona za każdym razem gdy po nie sięgam, urzekły mnie przede wszystkim zapachami, są intensywne tak by odczuć przyjemność lecz bez nachalności i przesytu. Na uwagę zasługują ładne, naturalne składy, brak jakichkolwiek podrażnień i świetne działanie. Moja skóra je pokochała. Ceny od ok 3 euro za żele po ok 5 euro za balsamy

Kosmetyki Lavera można kupić np.  tutaj ceny niższe niż w polskich sklepach internetowych czy na allegro.

3. Kosmetyczny ulubieniec roku do pielęgnacji twarzy

Effaclar Duo za działanie, kwas migdałowy za działanie, przyjemnością sięgałam też po 
krem na noc +30, który daje prawdziwe efekty ( mimo głupiej pompki i małego smrodku)

4. Kosmetyczne wyróżnienie roku 
 http://www.patandrub.pl/

Firma Pat & Rub, z której jestem dumna bo to polskie i dobre. Niezmiernie mi przykro ale generalnie uważam polskie firmy kosmetyczne za słabe, większość po prostu mnie podrażnia np. uwielbiana ogólnie Ziaja ( ja nawet nie powinnam się do niej zbliżać ;))) czy Bielenda inne uważam za zbyt drogie w stosunku do jakości np. Dermika czy Eris.
Pat & Rub produkuje ciekawe kosmetyki, faktycznie naturalne i faktycznie działające, mam wrażenie, że wzoruje się na L'Occitane i podobnie, celuje w tego samego klienta. Dość intensywny i specyficzny marketing spowodował, że firma jest bardzo znana w blogsferze i dobrze, ja ze swojej strony mam prośbę: nie obniżajcie jakości ( szczególnie po ekspansji na rynki zagraniczne), nie oszczędzajcie na surowcach, rozsądnie poszerzajcie ofertę, wysokie ceny sugerują wysoką jakość ale warto robić promocje bo, uśredniając oczywiście, Polka nie zarabia dużo a warto by znała Wasze produkty.

wtorek, 15 stycznia 2013

TAG: Liebster Blog

Już kiedyś brałam udział w tej zabawie ale zostałam otagowana jeszcze raz przez 
http://madzsch.blogspot.com/

a co tam, odpowiem na pytania jeszcze raz ( są inne):
1. Piosenka, której słuchasz najczęściej?
 - Czy chcę czy nie ale chyba to ( jest na każdej radiowej częstotliwości):

2. Jedna rzecz, bez której nie wyobrażasz sobie swojej garderoby.

- bez bielizny rzecz jasna
 
3. Trzy rzeczy jakie zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę. 

- okulary ( inaczej bym nic nie widziała)
- zestaw do oczyszczania wody
- telefon satelitarny abym mogła podzwonić po znajomych ;)))
 
4. Co cenisz w innych ludziach?

- otwarty umysł, szczerość i bezpretensjonalność
 
5. Ulubiony marka kosmetyczna.

- na dzisiaj to pewnie Pat&Rub
 
6. Osoba, która Cię inspiruje.

- nie mam pojęcia, chyba...nikt ;)))
7. Ideał mężczyzny.

- Otwarty umysł, kreatywność, szczerość, pomysłowość, poczucie humoru 
a wizualnie:
 
8. Wymień jeden ulubiony kosmetyk.

- krem do rąk
 
9. Co chciałabyś w sobie zmienić?

- twarz ( mam paskudną cerę)
 
10. Miejsce, które chciałabyś odwiedzić.

- teraz, dokładnie w tej chwili chciałabym być w miejscu takim jak to
ciepło, morze, palmy
 
a turystycznie to pewnie Chiny
http://www.lonelyplanet.com/maps/asia/china/

 11. Twoje postanowienia noworoczne.

- więcej sportu!!!!

Wybaczcie nie mam pomysłów na kolejne pytania, tym bardziej, że mam wrażenie, że wszystko już w tym temacie było ;)) 

Zakupy c.d. L'Occitane

Czego nie lubię podczas zimy? Suchych rąk!!! Uczucie suchości jest nie do zniesienia, szczególnie po umyciu rąk, muszę je natychmiast nakremować, dlatego tez w użyciu mam kilka kremów, w każdej torebce, komódce, szafce, w pracy, w kuchni, sypialni ;) W sobotę jednak ze zgrozą odkryłam brak kremu w torebce!!!! i dosłownie czułam krzyk moich dłoni...one mnie prosiły, błagały... akurat byłam w pobliżu Renomy pomyślałam więc z zakupie małego kremu do rąk L'Occitane.
Wyszłam oczywiście z całym zestawem kosmetyków ;) kosztował on 69 zł ( sam krem, ten zielony, po lewej stronie, po obniżce miał cenę ok 24 zł) jest tu też tonik i żel z angeliką, mleczko z różą oraz żel pod prysznic z olejkiem migdałowym, akurat żadnego z tych produktów jeszcze nie testowałam.
Krem oczywiście natychmiast wyszarpałam z opakowania i rozkoszowałam się nawilżeniem i przyjemnym zapachem.
Nie odmówiłam sobie również mydełka lawendowego z pompką, przecenione o 50% ( pierwotna cena to 50 zł- żart...), ja właściwie nie lubię lawendy, bo kojarzy mi się z kulkami na mole a te działają na mnie wymiotnie, ale kosmetyki L'Occitane z serii lawendowej pachną prześlicznie, i tak prawdę mówiąc chciałam kliknąć całą ( przecenioną serię) na stronie ale zanim się namyśliłam wszystko było już niedostępne. Pani z salonie mówiła, że krem do rąk zniknął z wyprzedaży w ciągu jednego dnia.
Dostałam dwie próbeczki, które z radością potestuję.



poniedziałek, 14 stycznia 2013

NAKED 2 nareszcie moja!!!

Mówiłam, że będę się chwalić:
Dorwałam ją w końcu w Sephorze z kuponem -10%, kosztowała niewiele więcej niż 3 cienie M.A.Ca a sama zawiera ich aż 12. Fajna metalowa kasetka, wygląda bardzo porządnie, z lusterkiem
Jestem w trakcie intensywnych testów, pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne, aktualnie nie używam żadnej bazy a mimo to trzymają się powieki znakomicie, łatwe w rozcieraniu, kremowe, intensywne, nie bledną ( u mnie się trochę zbijają w załamaniu powieki ale to wina braku bazy), kolorki idealnie się uzupełniają z posiadaną przeze mnie kolekcją cieni M.A.C.
Jeden cień będzie nieużywany: ostatni, czarny, niestety...ale ja nie mogę używać czarnych cieni, uczulają mnie...
Dołączony pędzelek jest do niczego, mniejsza strona jest zbyt sztywna i śliska, cienie się go nie trzymają, takie pędzelki są lepsze do korektora, druga strona też nie bardzo się sprawdza przy blendowaniu ( rozumiem, że zamysłem producenta było dostarczenie narzędzia do nakładania oraz rozcierania cienia).

Miniaturkę błyszczyku wypróbowałam raz, bardzo, bardzo mentolowa ;)


piątek, 11 stycznia 2013

Zużycia: Original Source, Alverde, Hipp, Idea 25, Avene, LRP, Ahava, Lancome

Sekcja myjąca:

1. Seria Erbotistica włoskiej firmy Athenas z kwiatem neroli - bardzo bardzo lubię za łagodność, dobre własności myjące i przepiękny zapach, niską cenę - szkoda, że niedostępne w Polsce, trzeba się po nie pofatygować do Italii - na pewno kupię ponownie jak będę we Włoszech
2. Żele Original Source - z limitowanej, zimowej serii: pomarańczowy pachnie pomarańczą z marcepanem - strasznie apetycznie aż chciałaoby się go zjeść, śliwkowy pachnie kompotem śliwkowym - oba dają bardzo fajne wrażenia kąpielowe, moja rodzina je pokochała i domaga się kolejnych zapachów, ja używam je sporadycznie, SLSy na drugim miejscu w składzie przy codziennym stosowaniu podrażniają mnie ale od czasu do czasu krzywdy nie robią - na pewno kupię ponownie
3. Alverde - krem pod prysznic z papają i rokitnikiem - noooo nie do końca byłam zadowolona, mamy pretensje do wydajności - pewnie ze względu no to, że słabo się pieni, zapch mi też nie odpowiadał - nie wrócę do niego

4. Szampon Hipp - znany chyba każdej blogerce ;) jest moim detergentem do zadań specjalnych - czasem każdy z nas po niego sięga by umyć włosy, zdarzyło mi się prać w nim delikatny sweter, reguralnie stosuję go do czyszczenia pędzli, jego aktualnym następcą jest szampon Babydream ale na pewno kiedyś kupię go ponownie bo to świetny i delikatny kosmetyk.

5. Żel do higieny intymnej Idea 25 - najlepsze, najdelikatniejsze, z najprostszym składem, polecam wszystkim, minusem jest cena dość wysoka bo ponad 20 zł oraz dostępność, naprawdę ciężko kupić kosmetyki tej firmy poza netem. Na pewno kiedyś kupię go ponownie

6. Żel do demakijażu oczy Avene - bardzo delikatny i skutecznym wady: mała pojemność za wysoką cenę, znalazłam jego tańszy odpowiednik Rocaliac LRP

Sekcja pielęgnacyjna:


7. O.P.I Expert Touch - zmywacz do paznokci - bardzo wydajny, bardzo skuteczny i nieśmierdzący, używałam go przez 7 miesięcy kilka razy w tygodniu - jest następca w kolorze czerwonym o taki:
 to jednak niewypał, śmierdzi tak straszliwie, że nie jestem w stanie go używać. Nie wiem czy kupię ponownie, raczej nie.

8. Balsam do rak Pat&Rub - z kokosem i trawą cytrynową - uwielbiam go i na pewno kupię ponownie na jakiejś promocji, bosko pachnie, świetnie nawilża, ma wygodne opakowanie z higieniczną pompką.

9. Woda termalna Avene - znana dobrze ogółowi, moja ulubiona woda, ładnie się rozpyla, przyjemnie odświeża - na pewno kupię kiedyś w promocji

10. Lavera, balsam do ciała z limonką - rewelacja, cudny, intensywny zapach limonki, przyjemna konsystencja, naturalny skład, wchłaniania bez zarzutu, miekka tuba pozwala zużyć kosmetyk do końca i zrobiłam to z prawdziwą przyjemnością - na pewno kupię ponownie ( jak będę w DM).

11. Ahava Skin Replenisher. For Normal to Dry Skin - bardzo fajny kremik, co prawda używałam go jedynie do szyi i dekoldu bo moja cera w tym roku jest strasznie tłusta, bez rewelacji, dobrze się wchłaniał, przyjemny. Nie wiem czy kupię ponownie, raczej nie.

12. Biotherm, Age Fitness Yeux Power 2 - z koncentratem z liści oliwnych i ekstrakt z oliwek oraz planktonem termalnym jestem bardzo zadowolona, kremik nie podrażniał, ładnie się wchłaniał, nawilżał, odżywiał, higieniczna pompka minusem jest to, że nie można wykorzystać produktu do końca. Na pewno kupię kiedyś w promocji

13. Lancome, Génifique Repair Youth Activating Night Cream, miniaturka z zestawu kosmetyków - ja ten krem naprawdę lubię, moja cera aktualnie jest w naprawdę złym stanie, kapryśna jak księżniczka, tłusta, o dziwno akurat ten krem jej nie szkodzi ale ponieważ zużyłam już dwa duże opakowania pewnie na razie wstrzymam z ponownym zakupem, chyba, że w megapromocji ;)

14.  LRP, Effaclar Duo - to kosmetyk, do którego uparcie powracam, moja skóra go dobrze toleruje, to moje koło ratunkowe. Na pewno kupię kiedyś w promocji.

15. Ostatnią jest świeca Winter Fig Shearer Candles
http://www.shearer-candles.com/
miała być alternatywą dla Yankee Candle ale niestety nie dorównuje im do pięt, świeca była malutka i droga (ok 30 zł) z przesyłką a zapach słaby i mierny, nie lepszy niż świece z Ikei czy jakiegokolwiek marketu. Zdecydowanie nie kupię ponownie - TO BUBEL.



środa, 9 stycznia 2013

Sephora po-noworoczne zakupy wyprzedażowe: Chloe oraz Yes To

Bardzo się staram nie kupować kosmetyków niepotrzebnych ;) mam spore zapasy, który wypadałoby zużyć. Dlatego też dzielnie oparłam się pokusie kolejnych mazideł do ust przy 30% obniżce na kolorówkę, dlatego dzielnie i obojętnie błądziłam wzrokiem po fajnych przecenach w Sephorze ( a właściwie dlaczego tylko Sephora ma atrakcyjne obniżki??? u Douglasa wciąż drogo...) ale... no szukałam lekkiego nawilżacza do twarzy i pod oczy a tu zestaw ogórkowy Yes to jakby specjalnie na mnie czekał:
po obniżce kosztował tylko 39 złotych!
Do koszyka dołączył też jagodowy cleanser tej samej firmy (25zł) oraz poświąteczny zestaw Chloe, perfumy które chodziła za mną od dawna a tu cena całości była całkiem znośna więc pozwoliłam sobie na nie i mam nowe fajne pudełko na przechowywanie moich lakierów do paznokci ;))).

To nie koniec zakupów: w mojej Sephorze zauważyłam paletkę Urban Decay Naked 2, po którą na pewno powrócę ( szkoda, że nie było jej przy -30%) no trudno... przynajmniej mam kupon na -10%.
Możecie się spodziewać, że niebawem będę się nią chwalić ;)


poniedziałek, 7 stycznia 2013

Co przed Nowym Rokiem w kosmetyczce przybyło

Dostałam zestaw kosmetyków prosto z Indii ( dwa z prawej strony) : jest to olejek z awokado oraz mydełko z bazylią i pietruszką, sama zakupiłam sobie kolejną maseczkę Lerosett.
Przyjrzyjmy się indyjskim nowościom:



Olejek zawiera gorczycę (?) olej migdałowy, miodlę indyjską, olej sezamowy, rycynowy, mniszek lekarski, olej z kiełków pszenicy. Na przedniej etykiecie jest mowa o Avocado ale w spisie składników nie ma o nim słowa, tylko vegetable oil. Interesujący jest dopisek, że nie jest to kosmetyk tylko środek terapeutyczny ;) ciekawe, ciekawe, zobaczym jak działa bo na razie jestem w stanie powiedzieć tylko, że zapach ma iście ziołowy ;) ale do wytrzymania.

Mydełko za to to pachnie bardzo przyjemnie, jest dość duże, ma 150g
Składniki: olej kokosowy, olej rycynowy, bazylia azjatycka, pietruszka, olej z orzechów sapindus mukorossi, olej z kiełków pszenicy, trzcina cukrowa.


Z pormocji Sephory na kolorówkę mam tylko jeden kosmetyk - jest to podkład YSL Touch Eclat w odcieniu B30

Po tygodniu używania jestem zachwycona, zakupiłam go po bardzo pozytywnych wrażeniach z testowania. Ten podkład idealnie stapia się kolorem mojej skóry i mimo że dość lekki to jednak całkiem dobrze kryjący, ładnie pachnie, idealnie się rozprowadza.