czwartek, 19 grudnia 2013

GlossyBox grudzień 2013

Strasznie późno w tym miesiącu przyszło to pudełeczko, czekałam, czekałam... Dzisiaj w końcu wpada kurier, mam paczkę.... bardzo lekka w porównaniu z zeszłym miesiącem...

Ładne, czerwone pudełko, jako pierwsze wyłania się pełnowymiarowe opakowanie kremu Siquens - ten sam, któremu przedwczoraj przyglądałam się w SP ale w końcu nie zdecydowałam się za zakup ( wzięłam Iwostin), reszta kosmetyków jest tak malutka, że ginie w zielonym wypełnieniu pudełka.

Krem jest do cery tłustej, myślę, że zachowam go do wiosny, teraz mam w użyciu inne.

Pierwsze wrażenie to chyba małe rozczarowanie... ale potem ono mija bo:

- krem pod prysznic Ives Rocher z drobinkami - przyznam, że od wieków nie używałam kosmetyków tej firmy, chętnie spróbuję

- olejek z drobinkami Nuxe - wersję bez opiłków złota mam, znam i używam dla pięknego zapachu, natomiast tej nigdy nie kupiłam bo podejrzewałam, że nie będę w stanie zużyć całego opakowania. Gdzie ja mam się smarować tymi drobinkami? Tak więc miniaturka na pewno się przyda na Sylwestra. Dołączono też próbkę drugiej wersji olejku - oddam komuś do wypróbowania :)

- próbka perfum SeeBy Chloe - ok lubię perfumy Chloe!

- maseczka Orientana - świetnie, chętnie spróbuję!

- znowu lakier do paznokci, tym razem nails inc. - fajnie nigdy żadnego nie miałam, kolor Victoria jest obiecujący, ciemny, chyba bordowy, nie mogę go odkręcić by dokładnie sprawdzić ( potrzebuję kogoś silniejszego!)

- Orofluido - olejek do włosów 5 ml - popróbujemy, zobaczymy


wtorek, 17 grudnia 2013

WTF!!! Producenci, dystrybutorzy - o co Wam chodzi?

Oskarżeni są:

dwie próbki, który dostałam z okazji zakupów, do tzw. przetestowania....

Popatrzcie co zawierały:

Podkład Estee Lauder (po prawej) w odcieniu, który nadaje się wyłącznie dla mulatek, krem BB od L'Occitane o kolorze ciemno pomarańczowym.

Proszę ja Was, czemu to ma służyć?

Mam nałożyć sobie ciemno brązową papę na twarz i wyjść na miasto straszyć ludzi? W jaki ja niby sposób mam przetestować te produkty? I pytanie co producent chciał uzyskać wypuszczając na nasz rynek takie cuda? My, Polki nie mamy afrykańskich karnacji, nie ma u nas milionów ciemnoskórych emigrantek... Że też sprzedawczynie nie wstydzą się tego dołączać do zakupów... chociaż miałam małe wrażenie, że Pani w L'Occitane była delikatnie zawstydzona ;).....

Pewnie moje pytanie pozostanie bez odpowiedzi ;)

Ja natomiast wiem jedno: NIGDY nie kupię tych produktów.


czwartek, 12 grudnia 2013

DDD zakupy Lumene z eKobieca

W poniedziałek darmowej dostawy zrobiłam zakupy w trzech sklepach: zamówienie z Miti przyszło następnego dnia i był to olejek Manuka ( o którym muszę szerzej napisać!!!!), w środę wyciągnęłam z paczkomatu zamówienie z Minti a w piątek ( najpóźniej) przyszły kosmetyki z eKobieca.

Od jakiegoś czasu czaiłam się na kosmetyki firmy Lumene, w czasach dawnych, gdy byłam jeszcze studentką używałam je, pamiętam bardzo fajny podkład i szminki, ceny maja niewygórowane, składniki ( ponoć) naturalne:


Wzięłam tusz do rzęs do oczu wrażliwych koszt 28 zł- zobaczymy czy będzie współgrać z moimi ;)  patrząc na skład wygląda nieuczulająco, skusiłam się także na pogrubiający tusz z ekstraktem z arktycznych malin ;) 35zł - używam go od paru dni, na razie nie podrażnia ale efekt podkreślenia rzęs jest, że tak powiem, bardzo bardzo delikatny ;)

Zakup nieplanowany to oczywiście kredo pomadka do ust o uroczej nazwie Raspberry Miracle Lip Sorbet Malinowy sorbet do ust, 12 Summer Sky, koszt 25 zł i na razie największy zawód...


kolor na ustach nijaki i niestety sam brokat - fuj, poczeka do lata może się trochę jej poużywam albo komuś oddam. Jednak w moim wieku wielkie błyszczące drobiny na ustach to nie najlepszy pomysł.





poniedziałek, 9 grudnia 2013

Drogi Święty Mikołaju!

Co prawda ustalaliśmy, że w tym roku nie będzie prezentów ale.... wiem, że po ostatnich przejściach bardzo się starałeś dać mi trochę radości... i udało się!

Dziękuję za prezenty, które mi przyniosłeś:


Idealna filiżanka na zimową kawkę czy gorącą czekoladę.


Pleciona, skórzana bransoletka Pandory - piękna! idealnie pasuje do mojego nowego zegarka!


czwartek, 5 grudnia 2013

Dzień Darmowej Dostawy: Minti i Mint ;)))

Tak, to nie pomyłka, zrobiłam zakupy w dwóch sklepach o bardzo podobnej nazwie ;)

1. Mint to sklep z kosmetykami naturalnymi, miałam zamiast kupić olejek Manuka z okazji DDD i trafiłam do tego miejsca. Przyznam, że z moich trzech zamówień to przyszło najszybciej, z miłymi gratisami:
Olejek Manuka będę stosować na zmiany skórne, które mnie dręczą, ostatnia deska ratunkowa, proszę olejku działaj, działaj!

2. Minti to sklep dobrze mi znany, można tu zaopatrzyć się w Tangle Teezer, pędzle Real Techniques, Lakiery Models Own czy szampony Batiste. A ja sprawiłam sobie sławne różowe jajka:

Bardzo różowe zakupy ;) wzięłam opakowanie z dwoma Beauty Blenderami, wahałam się między nimi a zestawem z mydełkiem. Jedno jajo już jest w użyciu, nakładałam nim DW Estee Lauder i od razu zaczęłam szukać w wujku googlu "jak doczyścić beautyblender" na razie nie jest to takie proste..., ale fakt efekt na twarzy jest bardzo, bardzo fajny.

Różowy szampon Batiste też wpadł mi do koszyka, chętnie go wypróbuję. Do tej pory miałam do czynienia z jednym jedynym szamponem tego typu: Klorane, który właśnie mi się kończy. Suchy szampon to bardzo fajna sprawa w sytuacji awaryjnej, np. ostatnio mieliśmy awarię wody a ja z brudnymi kudłami ;) ale nie wyobrażam sobie używać go stale i często.


środa, 4 grudnia 2013

Skromnie zakupowo: ksiązki i sławna farbka do brwi

Kuszą nas promocjami, oj kuszą, ja oparłam się -40% w Rossmannie, w tym roku nie pokażę NIC ;) (nic nie potrzebowałam). Za to bardzo ucieszyłam się z akcji 2+1 w Empiku, czyli bierzemy dwie rzeczy ( oprócz multimediów, kart prezentowych i biletów) i za najtańszą nie płacimy ;)
Dzięki temu skonfigurowałam sobie odpowiednie trójki i kupiłam większość prezentów a ok 150 zł zostało mi w kieszeni. Dodatkowo, w Empiku można płacić teraz punktami Payback co bardzo mnie cieszy, jest to dla mnie idealny sposób na odebranie profitu z tej karty - wyczyściłam więc doszczętnie moje konto punktowe.

Pokażę Wam co kupiłam dla nas/ dla siebie:

1001 Miejsc to prawdziwa cegła, waży kilka kg ;) codziennie losujemy sobie jedno miejsce, czytamy o nim i zastanawiamy się czy warto je odwiedzić ;) i coś dla mojego TŻ - opowieści o Ameryce Południowej ;)

A ja korzystając z obniżki -20% w Sephorze skusiłam się na sławny kosmetyk do brwi:






Aqua Brow MUFE w kolorze 25. Wahałam się miedzy Benefitem ale MUFE zwyciężyło stosunkiem ceny do pojemności. Wybrałam kolor 25, zastanawiam się czy nie jest odrobinę za ciemny?
Kosmetyk ten zdecydowanie mnie zachwycił, pięknie podkreśla mi rysunek brwi, które w niezmienionym stanie trwają cały dzień i nie maja tendencji do stroszenia się. Powiem Wam, ze rewelacja! Naprawdę warto! Myślę, ze z okazji kolejnych rabatów dokupię odcień jaśniejszy i w zależności od potrzeb będę używać obu albo je mieszać.

Aktualnie czekam na zamówienia z dnia darmowej dostawy ;)



wtorek, 19 listopada 2013

Moje buble czyli co mi ostatnio kosmetycznie nie pasowało

Moje buble zebrałam zbiorczo i czym prędzej się ich pozbyłam, kosmetyki te są winne głównie podrażnień:






Żel ogórkowy Yes okropnie ściągnął mi skórę pod oczami, dwufazowy płyn Nivea spowodował okropne pieczenie oczu, szampon ISANA MED - paskudnie uczulił mojego męża, olejek do masażu The Body Shop spowodował niemiłe swędzenie a odżywka L'Biotica sprawiała, iż moje włosy stawały się sztywne, szorstkie i matowe.

Żegnajcie! Pozbywam się was bez żalu!


Tusze do rzęd: Alverde i Wibo to złe wspomnienie czerwonych i piekących oczu, Nivea lip butter mimo chóralnych okrzyków zachwytu kompletnie zatkał mi usta czymś sztucznym i nieprzyjemnym, podkłady Colorstay - to swędzące policzki i plamy może dlatego, że kupione na Allegro? Może podróbka albo staroć??? Baza pod cienie Too Faced - podrażnione powieki.




Nie chcę WAS!Nigdy więcej!



poniedziałek, 18 listopada 2013

Bomb Cosmetics Scupology zdecydowanie bez zachwytu!

Jakiś czas temu kupiłam opakowanie solnego pilingu do ciała Bomb Cosmetics


ze strony na której kupiłam ten kosmetyk:

Drobnoziarnisty, naturalny peeling na bazie oleju ze słodkich migdałów oraz sezamowego, z dodatkiem naturalnych olejków eterycznych z Trawy Cytrynowej oraz Szałwii, które dodadzą Twojej skórze blasku!

Ten doskonały scrub pod prysznic ma subtelny i lekko słodki, kwiatowy aromat. Oleista baza sprawi, że po dokładnym oczyszczeniu Twojego ciała z martwego naskórka, peeling dodatkowo pozostawi na nim cudownie jedwabistą warstwę odżywczego olejku, która pozostanie z Tobą nawet po kąpieli, nawilżając i wygładzając skórę!

Zapach, który kosmetyk pozostawi na Twojej skórze, to ekskluzywne, kwiatowo-piżmowe nuty skomponowane z luksusowych akordów heliotropu i kwiatów bzu, białych fiołków i ylang ylang, otulonych warstawmi jedwabistych piżm. Wanilia i delikatne nuty drzewne wypełniają bazę aromatu, podczas gdy odrobnina bergamotki odświeża górną jego nutę.

Jak używać peelingu?Wymieszaj go dobrze przed użyciem. Nabierz niewielką ilość z pojemniczka i wmasuj w skórę lekkimi, okrężnymi ruchami, a następnie dokładnie spłucz.

Poj. 400g

Skład: Sodium Chloride, Sucrose, Prunus Amygdalus Sulcis (Sweet Almond) Oil, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Parfum (Fragrance), Cedrus Atlantica (Cedarwood) Bark Oil, Rosa Centifolia Flower Oil, Geraniol, Citronellol, Linalool, Hydroxycitronellol, Hexyl Cinnamal, Alpha-isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Beznyl Benzoate.

koszt: 39 zł 

Pierwsze wrażenie: jakie to ładne, jakie to słodkie jakie ładniepachnące ... ale w miarę używania zachwyt mi zaczął opadać aż znikł zupełnie.

Opakowanie: niestety bardzo tandetne, przypomina produkt spożywczy typu serek czy np. masło klarowane ale jest z plastiku bardzo słabej jakości a jako kosmetyk wybitnie łazienkowy powinien mieć przynajmniej szczelne zamknięcie ( czego tutaj brakuje).


Konsystencja: tu zaczyna się problem bo po pierwszych użyciach piling zaczął mi się zbijać w twarde grudki, tak twarde, że nie jestem w stanie ich rozbić tylko przy użyciu dłoni, i jak dalej go używać?


Skład: zauważcie, że na końcu mamy mało naturalne składniki :( - a wręcz potencjalne alergeny!

Zapach: Z początku byłam oczarowana ale szybko mi przeszło ;) Zapach jest bardzo intensywny, duszący, przyznam, że po chwili nie ma czym w łazience oddychać.

Działanie: efekt pilingujący jest zadawalający, to mocny zdzierak, a ponieważ zawiera sól trzeba uważać aby nie zaaplikować go na zranioną czy podrażnioną skórę ( piecze!).

Czy kupię ponownie: zdecydowanie NIE! Cena wysoka a efekt nie lepszy niż mojego peelingu własnej roboty.

czwartek, 14 listopada 2013

Listopadowy Glossybox

Właśnie otworzyłam pudełko i przyznam, że hohoho...


Jesienna harmonia... oraz same pełnowymiarowe produkty!






Szampon Schwarzkopf - SUPER! Pięknie pachnący krem pod prysznic od Tołpy WSPANIALE, krem- serum na dzień Olay - chętnie wypróbuję! Naturalny błyszczyk z dobrym składem - szkoda, ze brązowyyyyy, cień w kolorze naturalnym EMITE MAKE UP ( nigdy nie słyszałam o takiej firmie!), napisali, że dla bardzo wrażliwych oczu - ha! jestem więc idealna jego testerką. Próbka perfum Katy Perry - perfumy zawsze chętnie próbuję!

Zawartość bardzo ale to bardzo mi się podoba!


środa, 13 listopada 2013

M.A.C on line. Pierwsze wrażenia.

Tak Moje Drogie, w końcu kosmetyki M.A.C są dostępne nam wszystkim, nie tylko mieszkankom niewielu dużych miast gdzie do tej pory mogłyśmy je kupić stacjonarnie.

M.A.C otworzył w Polsce sklep internetowy i ja ( z ciekawości, owszem, z ciekawości) zrobiłam w nim zakupy a dzisiaj otrzymałam zamówione kosmetyki.


Kupiłam puder Studio Fix NC20 oraz szminkę HUE



Co sądzę o sklepie?

Ano słabo pomyślany, podobnie jak cała strona M.A.Ca, która np. nie wyświetla się prawidłowo na urządzeniach mobilnych :( jest mało przejrzysta, mało czytelna. Ja robię sporo zakupów on line więc intuicyjnie udało mi się umieścić w koszyku co chciałam ale... no nie podoba mi się.

Mamy tu bardzo ograniczony asortyment, sprawdzone bestsellery i aktualne kolekcje ( które widziałam w większości wyprzedane stacjonarnie!). Uwaga: kolory pokazane na ekranie znacząco różnią się od tych w rzeczywistości! Bądźcie ostrożne, warto przed zakupem sprawdzić swatche w internecie.

Płacimy kartą lub paypalem, mignęła mi gdzieś informacja, że darmowa przesyłka jest od 200 zł a poniżej kosztuje uwaga uwaga: aż 28 zł!!!! Jak dla mnie ta kwota to ewidentne zdzierstwo. Teraz dominuje informacja, że z okazji otwarcia sklepu przesyłka jest gratis i to prawda, próbowałam z najtańszym kosmetykiem w koszyku ;),  nie wiadomo jak długo, ale opłaty za transport na razie nie ma.

Kurier DPD dzisiaj przyniósł mi paczkę
- czarne pudełko zaklejone czarną taśmą
- zakupy opakowane w czarny papier

wszystko ładnie ale....

sprzedawca chyba nie wziął pod uwagę w jaki sposób traktuje się paczki podczas transportu, no nie zostały one dostatecznie zabezpieczone a dokładnie mogły się przemieszczać w pudełku co skutowało tym, że puder się obsypał i wysmarował całą puderniczkę:

na szczęście się nie pokruszył ale... gdyby puder był prezentem miałabym kłopot z oczyszczeniem całości. Nieładnie Panie M.A.C - paczki trzeba porządnie pakować!

Śmieszne było też pomylenie naklejek, puder okazał się szminką a szminka pudrem:


Tyle pierwszych wrażeń, kupowałyście już coś w tym sklepie?

piątek, 8 listopada 2013

Post chwalipięcki M.A.C Nocturnals skunksiki!

Przedstawiam nowych mieszkańców mojego świata kosmetyków:






BRUSH KIT STROKE OF MIDNIGHT BRUSH KIT / MINERALIZE
– zestaw pędzli do nakładania produktów mineralnych czyli popularne skunksy:

287SE - Duo Fibre Eye Shadow Brush
286SE - Duo Fibre Tapered Blending Brush
159SE - Duo Fibre Blush Brush
187SE - Duo Fibre Face Brush


Tak się prezentują zaraz po zakupie ;) 

Już od jakiegoś czasu przyczajałam się do zakupy podróżnego zestawu pędzli - tutaj mam idealną czwórkę + kosmetyczkę czyli wszystko co trzeba mi na wyjazdy.

Zabieram się do testowania ;)

czwartek, 7 listopada 2013

Aktualna pielęgnacja i co pomogło mojej skórze

Opowiem Wam o problemie z jakim się ostatnio borykałam z cerą, jak odkryłam co go powodowało i co pomogło mi się go pozbyć:

Od jakiegoś czasu, czy ja wiem może od sierpnia, miałam bardzo przesuszone policzki i okolice pod oczami. Na początku był to mały obszar ale szybko zaczął się powiększać, objął całe policzki, a skóra pod oczami niemiłosiernie się ściągnęła i pomarszczyła. Kolejnym krokiem było nieznośnie swędzenie i zaczerwienienie. Zaczęłam się zastanawiać skąd to mogło się wziąć??? Oczywiście reszta twarzy była tłusta więc zmagałąm się i z tłustością i suchością... i co odkryłam?

Otóż chodzi o sposób mycia włosów, no ja znam dwa: albo stojąc na podłodze pochylam się do przodu opuszczając głowę albo stoję pod prysznicem w pełni wyprostowana. Okazało się, że ten drugi sposób przyczynił się do powstania moich suchych placków, po prostu nie sposób było uniknąć chlapnięcia szamponem na twarz i on prawdopodobnie był sprawcą moich kłopotów. Pochylając się mam większą możliwość ochrony twarzy, po prostu pogłębiam skłon.

Dokonałam tego odkrycia ;)  hip hip hurra i zaczęłam się zastanawiać co mogłoby ukoić moje podrażnienia. Wybrałam się na zakupy i akurat w SP była promocja na markę Eucerin, przystanęłam, poczytałam składy i skusiłam się na całą serię:

Odstawiłam wszystkie do tej pory używane kosmetyki i do codziennego oczyszczania zaczęłam używać żelu i toniku DermoClean - powiem Wam ( po ok 1/3 opakowania), że sprawują się bardzo dobrze, świetnie myją, są łagodne - u mnie nie wystąpiły żadne podrażnienia ani ściągnięcia skóry, poza tym mają wygodne i dobrze zaprojektowane opakowania, żel jest w butelce z elastycznego plastiku, łatwo wycisnąć odpowiednią ilość produktu.

Na noc używam kojącego kremu 12% omega - owszem jest tłusty i treściwy, wchłania się przyzwoicie i faktycznie ukoił moje suche placki!

Dodatkowo zakupiłam aktualnie w promocji olejek pod prysznic, który w regularnej cenie jest nieprzyzwoicie drogi ale za ok 10 zł trafił do moich zakupów i powiem Wam, że ciało moje jest bardzo z niego zadowolone.

Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z marką Eucerin, pierwsze zetknięcie było bardzo pozytywne więc powróciłam do sklepu po krem pod oczy z mocznikiem i kwasem hialuronowym:

Jestem z niego również bardzo zadowolona, dobrze się wchłania i nie podrażnia, w końcu moja skóra pod oczami jest wygładzona a nie nieprzyjemnie ściągnięta.

A właściwie to do SuperPharm zawitałam bo planowałam zakup takich oto pojemniczków o pojemnościach do 100 ml, mają je w stałej ofercie, warto o tym pamiętać przed lotami tylko z bagażem podręcznym!

piątek, 25 października 2013

Niniejszym dołączyłam do subskrybentek Glossyboxów








Cieszę się z peelingu do twarzy bo właśnie mi się jeden skończył, małego lakieru do włosów bo jeszcze nigdy nie skończyłam standardowej butelki, lakier do paznokci wygląda zachęcająco, Biodermę znam i lubię - przyda się na wyjazdy, peeling Pat & Rub też znam, baaa aktualnie mam w użyciu więc ten chyba ktoś dostanie ode mnie w prezencie :)

poniedziałek, 21 października 2013

Shopping Weekend

Ostatni czas upłynął mi na chorowaniu, bólu i siedzeniu w domu... bardzo chciałam choć odrobinę poprawić sobie nastrój i wybrałam się na zakupy dzierżąc w rękach kupony z Avanti ;)
Wykorzystałam dwa.


W ByInsomi zakupiłam dwa ciuszki: sukienkę oraz spodnie w wielkim krokiem, o sukience mój maż mówi: taaak bardzo seksowyn worek, nic nie widać ;), na stronie producenta prezentuje się to tak:

Meg Dress

Lala Pants

Nie oszukujmy się, w tych strojach nie wygląda się ponętnie ale są one bardzo wygodne i całkiem fajnie się prezentują w tym stylu. Nie są to zwykłe dresy tylko dresy z jajem. Ja zakładam je często do pracy ( mam kilka sukienek o nazwie Megan - są super) bo w mojej firmie nie ma żadnego dress codu a właściwie to tworzę go ja ;) chodzę w nich po domu, na zakupy itp. ByInsomia ceny ma dość wysokie dlatego ucieszyłam się w końcu z możliwości zniżki -20% ( do tej pory nie zauważyłam aby brali udział w akcjach zakupowych).


Z drugiego kuponu skorzystałam z sklepie SWISS, kupiłam zegarek, który od dawna mi się podobał:


Jest to Fossil, z dużą tarczą na miękkiej skórzanej bransoletce, i głównie ta skórka zadecydowała o zakupie, potrzebowałam zegarka na codzień, wygodnego ale z wyraźną tarczą. Mam taki ozdobny zegarek z metalową  bransoletą ale niestety, jakby to powiedzieć... uderza mi w biurko jak pracuję ;))) Moi współpracownicy protestowali ;)))) Miałam też kilka plastikowych Swatchy ale nagle się okazało, ze nie mogę ich nosić bo mnie uczulają.


Mam nadzieję, ze ten będzie się dobrze i wygodnie nosić. Zegarek nie był z górnej półki ale  -15% przyniosło całkiem przyjemną zniżkę.

Wypadzik do Tk Maxx skończył się capnięciem z półki bucików:


bladoniebieskie, skórzane bardzo mięciutkie, wiązane, na białej podeszwie, kosztowały tylko 130 zł!!! co jest dobrą ceną za tego typu obuwie.

i kolorowa czapa:

Bardzo, bardzo przyjemne zakupy.

piątek, 18 października 2013

Real Techniques Duo Fiber - moja opinia

Jak już jesteśmy w temacie pędzli, i to konkretnie Real Techniques... zakupiłam w wakacje pędzle z ostatniej, limitowanej kolekcji:


Widziałam też fale krytyki na ich temat i właściwie to ja się z nią zgadzam...

Tu jest link do strony producenta i instrukcji użytkowania

Z całej trójki najlepiej sprawdza się pędzel średni, do konturowania i do tego właśnie go używam, dobrze współgra z bazą brązującą Chanel, jest odpowiedniego rozmiaru i w odpowiedniej sztywności by dobrze nabrać produkt a następnie go rozprowadzić. Tak, ten pędzelek jest do tego bardzo dobry.

Natomiast duży i mały są nooo taaakie sobie, jako pędzel do pudru - nabiera zbyt mało albo zbyt dużo produktu i nierówno, czasem nakładam nim płynny podkład ( do innych się nie nadaje) ale nie sprawdza się u mnie ani do pudru ani do różu...
Mały pędzelek podobnie - moim głównym zarzutem jest sposób w jaki nabiera kosmetyk, czy ja wiem jest za śliski? Zbyt sztywny, nie sprawdza się do blendowania choć ma odpowiedni kształt, wg mnie włosie jest zbyt sztywne.

Ogromnym plusem powyższych pędzli jest to, że bardzo łatwo je utrzymać w czystości, myje się je szybko, łatwo i przyjemnie, schną błyskawicznie.

czwartek, 17 października 2013

Nowe Real Techniques i nowa szczota

Zachwalacie, zachwalacie i kupiłam:


Sławny złoty secik pędzli to twarzy Real Techniques.

Bardzo lubię pędzle z włosia syntetycznego, wg mnie łatwiej je utrzymać w czystości, nie są tak wymagające jak te z włosia naturalnego. Mam od wakacji różowy blush brush RT i jestem nim zachwycona - jest taaaki mięciutki, idealny do pudru!


Dlatego też wzięłam jeszcze mniejszy pędzel z różowej serii.

Wśród dzisiejszych zakupów jest też kultowa szczotka Tangle Teezer - jest to mój trzeci egzemplarz, pierwsza, różowa się po prostu zużyła, miałam ją kilka lat, ząbki się powyginały i powoli szczotka zaczęła nie spełniać swojej funkcji i miałam coraz większe trudności z rozczesaniem włosów, wylądowała więc w koszu na śmieci i jej miejsce zajęła ta. TT jest naprawdę świetnym wynalazkiem, kto nigdy o niej nie słyszał - warto poczytać, w sieci aż roi się od opinii, w każdym razie ja się z nią nie rozstaję i szczerze polecam, mam też zamykaną wersję podróżną.

Zakupy te pochodzą ze sklepu Minti Shop - pierwsza i bardzo udana transakcja, na pewno będę tam jeszcze zaglądać ;)

P.S. Uwielbiam paczkomaty :)

środa, 16 października 2013

Jesienne Yankee z promocji

W weekend dostałam maila ze Świata Zapachów, który informował o rabacie -15% na wszystko, co więcej, rabaty się sumowały. Bardzo mnie to ucieszyło bo właśnie planowałam zakup dwóch zapachów miesiąca a dodatkowa zniżka jest ZAWSZE mile widziana:


Zawitały do mnie Honey & Spice oraz Blach Cherry. Mam nadzieję, że będą pachnieć NAPRAWDĘ bo niedawno wykończonego drewna z plaży prawienie nie było czuć....

Na pierwszy ogień poszedł:


Ufff, na szczęście jest przyjemny, ciepły, otulający. Tego mi trzeba gdy na dworze tańczą złote liście...

piątek, 11 października 2013

Feerie Van Cleef & Arpels - wróżkowy zapach

Nie sądziłam, że kiedykolwiek stanę się posiadaczką tego zapachu, sprawdza się więc stare porzekadło "nigdy nie mów nigdy". A to dlatego, ze ON DZIAŁA na moich domowych facetów ;)


Dostałam jego próbkę przy okazji zakupów w Perfumerii,


Nuty zapachowe:
nuta głowy: fiołek, czarna porzeczka, włoska mandarynka
nuta serca: bułgarska róż, egipski jaśmin
nuta bazy: irys, wetiwer


prawdą jest, że dominuje w nim głównie zapach.... malin czy też malino/ poziomek

Gdy użyłam próbki zaraz usłyszałam "mamo, ale szałowo pachniesz"
Za chwile "kochanie co to za zapach? Jest naprawdę przyjemny"  

Ok, po takiej reakcji po prostu kupiłam perfumy ;) i choć z początku były takie trochę nie moje, po pewnym czasie się przyzwyczaiłam i bardzo polubiłam.


Flakonik jest po prostu śliczny, choć modelowo nieporęczny, czasem ciężko do odkorkować bądź zakorkować, trzeba się troszkę pomęczyć z masywną wróżką.

Kupiłam wodę perfumowaną 100 ml, cena coś ponad 200 zł choć najtaniej widziałam je na iPerfumach, za 184 zł

czwartek, 10 października 2013

Zakupy, zakupy... TK Maxx i Truskawka

Witajcie!
Mam ostatnio ograniczony możliwości pisania bloga, a to dlatego, że padł mi laptop domowy, zostaje mi tylko pisanie z pracy... lecz w mojej branży zaczyna się gorący okres... niestety czasu mam mało... cóż, musze kupić nowego lapka ale to dopiero za jakiś czas.

A oto niedawne zakupy z Tk Maxx oraz Strawberrynet:


1. Clinique blended pace powder and brush - upolowane w dziennej, truskawkowej promocji za ok 60 zł, miałam już kiedyś taki puder i wspominam go bardzo dobrze, jest bardzo duży i diabelnie wydajny, jedynie dołączony pędzelek można sobie wsadzić... do szuflady ;) myślę, że to był świetny deal.

2. Mascara Korres ryż i witaminy, niestety brązowa ale kosztowała niewiele ponad 20 zł, dołączyłam ją do zakupu perfum by nie płacić za wysyłkę ;)  z chęcią ja wypróbuję bo marka Korres to moja nowa miłość makijażowa

3. Lakier O.P.I, który stojąc sobie samotnie na półczece wołał do mnie, krzyczał " czekałem tylko na ciebie..." Kolorek jest przepiękny, co prawda bardziej letni ale... a miałam z nim do czynienia, wybrałam go sobie na pedicure u kosmetyczki a potem zewsząd słyszałam pochwały i zachwyty, naprawdę pięknie prezentował się na stopach. Po prostu musiałam go kupić. Ciekawa była cena w TK Maxx: nasza cena 35 zł ( ok) ich cena 69 zł ............. taaa ale ściema! Nigdzie nie widziałam tak drogiego lakieru O.P.I nawet w Douglasach i Sephorach, które przecież słyną z wysokich cen.


Cajun Shrimp - zdjęcie wiernie oddaje kolor, jest to piękny, intensywny koral

4. I ostatni z kosmetyków: krem pod oczy Bionsen, zerknęłam na skład, wydawał się w porządku, koszt 45 zł - wzięłam bo nigdy nie miałam do czynienie z tą marką a chętnie ją poznam.