piątek, 28 grudnia 2012

Dzien Darmowej dostawy z opóźnieniem: błyszczyki Lioele

Dzień Darmowej dostawy był co prawda na początku grudnia ;) ale lepiej pokazać późno niż wcale, prawda?
Zrobiłam wtedy małe, malutkie zakupy, za 50 zł w sklepie Asian Store:
Dwa błyszczyki Lioele, zauważyliście, że ja kupuję tego typu produkty parami? Postępuję schematycznie i bezwiednie dopiero po pewnym czasie zauważam, że mam kilka podobnych par ;)))
Jak zwykle dwa uniwersalne kolorki, jeden to nudziak drugi różowy.... tak mi się jakoś kliknęło
Kolorki fajne, średnio kryjące, kremowe, mają śmieszne dłuuugie aplikatory ale dzięki temu są bardzo precyzyjne, trwałość? jak to błyszczyków.. nie powalają na kolana, można powiedzieć, że jest znośna, trochę się kleją ale wg mnie ich komfort noszenia jest większy niż np. błyszczyków z essence.

czwartek, 27 grudnia 2012

Okołoświąteczne Potwora rozpieszczanie ;)

Witajcie poświątecznie :)
Święta minęły mi dość mgliście albowiem byłam chora dlatego życzenia swoim czytelnikom składam z małym opóźnieniem ;)

Mikołaj do mnie zawitał i przyniósł coś o czym od dawna marzyłam:
właśnie dołączyłam do klubu miłośniczek Pandory a szanowna rodzina nie będzie miała problemu z wyborem prezentu dla mnie przez najbliższe lata ;)
Dostałam bransoletkę z misiem oraz żółwika!!!!

Sama siebie porozpieszczałam zakupem rozgrzewającego zestawu Pat&Rub
Pierwsze wrażenia?
Przede wszystkim zapach, urzekający, korzenny, zimowy, świąteczny, podejrzewam, że nie dla każdego dlatego warto wypróbować przed zakupem. No i kosmetyki te naprawdę rozgrzewają, otulają cynamonem, uspokajają.
Masło do ciała - wcale nie jest masłem, nie ta konsystencja Drogi Producencie, to jest gęsty krem!!!
Poza tym świetnie się wchłania i nawilża.
Scrub cukrowy jest gęsty i oleisty, dość dobrze drapie a olejki pokrywają ciało tłustym filmem tak, że nie ma potrzeby używania dodatkowych nawilżaczy, skóra po nim jest gładka ( i tłusta ;)))
Na koniec efekt dzisiejszej ( krótkiej na szczęście wizyty w CH):
Wyprzedaże się już rozpoczęły na dobre a ja zakupiłam sobie piżamke w Oysho, ciepła i miękka i przeceniona oczywiście :)



sobota, 22 grudnia 2012

Jarmark Bożonarodzeniowy we WRO

Jak co roku zawitał do nas jarmark, na rynku zaroiło się od ludzi, zapachu kiełbasy i kapusty ;) gofrów i waty cukrowej, pojawiły się kolorowe światełka, gwizd kolejki dla dzieciaków i głosy opowiadające bajki. Lubie tan czas głównie za ten wesoły gwar gdy dzień staje się coraz krótszy.
wejście od Placu Solnego, po lewej stronie widać skrawek choinki
Nasza choinka ma gigantyczne bombki ;) wiecie, że co roku znajdują się śmiałkowie, którzy usiłują je ukraść....

Odbywały się pokazy rzeźbienia w lodzie.
Wejście od Kuźniczej, jak widać jarmark zajął połowę Rynku od Pl. Solnego do Kuźniczej i Świdnickiej, ja tam nie narzekam, wolę jarmark niż strefę kibica :P
Jeżeli chodzi o stoiska to dominują kulinaria, w takim stopniu, że większość ludzi intensywnie porusza tam szczękami podczas spaceru: a to pajdka ze smalcem, a to pączek, ciasteczko, rybka i oczywiście coś co Potwory lubią najbardziej: grilowany oscypek z żurawiną!!!


Wybór wszelkiego jadła jest ogromny, mięsiwa, sery, chleby, ciasta i ciasteczka, kawy, herbaty, placki, gofry, warta cukrowa, słodycze najróżniejsze, rękodzieło, wyroby z wełny.


Karuzela dla dzieci i wystawki z bajkami, można przystanąć i wysłuchać bajkowej opowieści a dorośli mogą napić się grzańca wprost z buta.

Jarmark już się kończy, do zobaczenia  w przyszłym roku!!!


piątek, 21 grudnia 2012

Moja kolekcja pudrów


1. M.A.C Blot powder w odcieniu medium/ dark - bardzo dobry puder matujący, moje drugie opakowanie w tym roku i już widać denko - jak widać bardzo niewydajny, ale dobry ;)

2. M.A.C Sheer powder w odcieniu NC20 - do poprawek w ciągu dnia, delikatnie kryje, matuje średnio, bardzo drobny, świetnie się rozprowadza - bardzo lubię i z przyjemnością po niego sięgam.

3. Clinique Redness Solutions Instant Relief Mineral Pressed - żółty puder prasowany, z początku nie byłam z niego zadowolona bo nie matował, wręcz przeciwnie i latem czyli wtedy gdy go kupiłam był mi absolutnie zbędny ale teraz, jesienią się przydaje ;) fajnie wyrównuje koloryt cery, sprawia, że zaczerwienienia są mniej wyraźne ( a jak wiadomo przy mrozach mamy czerwone nosy i policzki)

4. Puder bambusowy z Biochemii Urody ( w opakowaniu po pudrze Kanebo) - matuje na krótko, troszkę bieli twarz, trochę przedłuża trwałość makijażu - aktualnie nie używam, ze tak powiem: przejadł mi się

5. Puder matujący Peachsake Skinfood - bardzo drobny, biały puder, w działaniu podobny do MUFE czyli nr 7, trochę matuje ale przynajmniej nie wysusza, ma fajne pudełko -  rzadko używam.

6. Mineralny puder Lily Lolo Fawless Silk - na razie lezy i czeka nie wiem na co, wiosną czy latem wogóle się nie sprawdził, to że jest przeznaczony dla każdego typu cery to wielka ściema, do tłustej się nie nadaje ;) ma w sobie tyle błysku, że wyglądam fatalnie, jak choinka...

7. Make Up For Ever - puder HD czyli odbijajaący światło tak aby dobrze wyglądac na zdjęciach - sprawdza się jako utrwalacz makijażu, stosuję go przed większymi wyjściami, po pewnym czasie troszkę wysusza i ściąga mi cerę.

8. Meteorytu Guerlain nr 3 - nie kocham ich, nie uzywam, nie podzielam wszechobecnych zachwytów ;) czasem maznę, efektów nie widzę.

9. Puder matujący Sexy Mama The Balm, pisałam o nim tutaj

10. Puder matujący Dior - trochę tam coś niby matuje ( gorzej niż Blot Powder) tylko odcień mi nie pasuje, niby transparentny a jednak zbyt różowy - gryzie mi się z karnacją, trochę się kruszy ale jest stosunkowo wydajny.

11. Almost Powder Clinique - bardzo kryjący niby podkład, fajny, używam czasem, szczególnie po południu gdy trzeba np. błyskawicznie poprawić zwarzony podkład i gdzieś lecieć. Latem często używam go zamiast podkładu, moje kolejne już opakowanie.

wtorek, 18 grudnia 2012

A wiecie, że w H&M już wyprzedaże?

W tym roku wyprzedaże w sklepach pojawiły się wyjątkowo szybko ;) co pewnie świadczy o niskiej sprzedaży ;) do tej pory. Weszłam do H&M poszperałam i dwie przydatne rzeczy znalazłam:
Czerwony długi golf, mam jego czarnego brata z ubiegłego roku ( też chyba z wyprzedaży), którego to bardzo lubiłam i często nosiłam - długi, miękki, dobrze się układa, pasuje do legginsów, nie jest to super jakość ale za 60 zł może być.
I spodnie, z których najbardziej się cieszę bo kupione za połowę (60zł) wyjściowej ceny, mam już podobne ale w innych kolorach i noszą się bardzo dobrze, materiał jest porządny ( jak na H&M oczywiście).

Kupiłam jeszcze trzecią rzecz ale był to zakup totalnie nieprzemyślany dlatego przygotowałam ją do oddania ;)


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Moja opinia: Alverde seria nabłyszczająca z ekstraktem z cytryn i moreli

Używałam sałej serii i szamponu, odżywki oraz kuracji - maski, zbliżam się już do dna i myślę, że mogę się już wypowiedzieć na temat tych kosmetyków:
Szampon:
- ma postać galaretki o łagodnym zapachu cytryny ( nie czuję moreli ;)))
- jest wydajny, dobrze myje
- mam wrażenie, że nie każdy olej dobrze zmywa ( ma np. trudność z olejem ze słodkich migdałów)
- chyba nie podrażnia - piszę chyba bo nie jestem do końca pewna czy to aby nie czapka ;))) 
- w duecie z odżywką obciąża a właściwie dociąża włosy co dla mnie jest dużym plusem bo włosy me z natury są sztywne i puszące się a jak wiadomo każda ( w tym i jak ma się rozumieć) posiadaczka takich włosów marzy i prostych, lśniących lub miękkich falach

Odżywka:
- dość gęsta ale bez problemu wydobywa się z opakowania
- ma intensywniejszy zapach niż szampon, dla mnie przyjemny i mocno cytrynowy
- aplikacja na włosach bezproblemowa
- płukanie bezproblemowe
- włosy po myciu rozczesują jednym pociągnięciem szczotki ;) i widzę błysk

Maska:
- bardzo gęsta ale dzieci użyciu elastycznej tubki nie ma problemu z wydobyciem produktu
- nie zauważyłam różnicy w działaniu między maską a odzywką ;) no może po tej pierwszej włosy są bardziej dociążone

Podsumowując:
- ciężko mi jednoznacznie ocenić działanie tego zestawu, czasem jestem wręcz zachwycona blaskiem i gładkością moich włosów a czasem stają się one bardzo szybko nieświeże (?), przylizane - zastanawiałam się od czego to zależy: czy od wcześniej użytego olejku ( może?) czy od dnia cyklu bo jak wiadomo hormony odgrywają niebagatelną rolę w wyglądzie naszych włosów ( może?) - czy od pory roku - te nieszczęsne czapki!!! (może?)

Czyli jak widać zachwytu brak, odczucia mam mieszane ale nie mam też wrażenia używania bubla. Czy wrócę do tych kosmetyków? Może?

niedziela, 16 grudnia 2012

Moje olejki - aktualnie w użyciu

Olejki używam od czasów niepamiętnych, zwykle kupowałam oliwki dla dzieci typu Jonsson's Baby albo Nivea, w ciąży namiętnie stosowałam oliwki dla ciężarnych, które fajnie uleastyczniły mi skórę. Dzięki dobrodziejstwom internetu zaczęłam poznawać i inne oleje, próbować, mieszać a dzięki rozwojowi handlu w sieci mamy ich naprawdę bogaty wybór z każdej półki cenowej. Oleje stosowane były od stuleci do pielęgnacji, są więc przetestowane przez miliony kobiet ;))) jak żaden kosmetyk

Zalety używanych przeze mnie olejków, które odczuwam na własnej skórze:
- są niedrogie
- są naturalne
- mają proste składy
- nie uczulają mnie
- uelastyczniają, nawilżają, natłuszczają skórę
- niektóre pięknie pachną

czego chcieć więcej ;)

Zaczną od aktualnych faworytów: Alverde olejek z porzeczką i paczulą oraz olejek z dziką różą - obydwa uwielbiam za relaksujące zapachy, za to, że się szybko wchłaniają i pięknie wygładzają moją skórę (stosuję go do ciała), mają wygodne pompki, dodatkowym atutem jest cena ok 3 euro czyli 12 zł, dużym minusem jest dostępność.

Olejek Nuxe Huile Prodigieuse bez drobinek - olejek o pięknym zapachu ale stanowczo zbyt wysokiej cenie, nie przepadam za atomizerem na buteleczce ponieważ aplikacja olejku zwykle kończy się wysmarowaniem również przestrzeni dookoła, działanie na skórę nie jest nadzwyczajne, nie odbiega od działania innych olejów.
Olejek do masażu The Body Shop z serii sensual TROPICALE - nie lubię, nie lubię, nie lubię! Nie lubię za buteleczkę, z której olejek zawsze się wylewa i wycieka ( na zdjęciu troche widać jak butelka jest usmarowana), nie lubię za nijaki zapach, nie lubię za tłustość ( tak wiem to olejek do masażu) i brak dobroczynnego oddziaływania na skórę.
Olejek Alterra z brzozą i cytryną ( po prawej) przelany do butelki po olejku Pat&Rub ( świetnym zresztą ale nie pamiętam który to bo etykieta już dawno zniknęła) jeden z moich ulubieńców, używany i do ciała i do włosów, przyjemnie pachnie, dobrze się wchłania, szkoda, że brakuje go obecnie w Rossmannach. Olejek z oliwką i limonką - czeka na swoją kolej ( czyli przelanie do butelki po prawej ;) jeszcze ze starych zapasów, pierwsze maźnięcie całkiem pozytywne.
Olejki do włosów: Dabur Vatika z kokosem i olejem ze słodkich migdałów - używałam go dość intensywnie bo i zapach ma miły i dość dobrze nawilża ale obecnie zdysklasował go Dabur Amla Gold, który po prostu lepiej i ładniej pachnie i lepiej działa na moje włosy, ciekawe, że polecany jest do jasnych włosów ale moim ciemnym zdecydowanie służy ;) włosy lśnią i są miłe w dotyki i mam też wrażenie, że łatwiej go zmyć.

piątek, 14 grudnia 2012

czwartek, 13 grudnia 2012

Oddam...

Cień w kremie Chanel o nazwie Emervelie, słuchajcie, nie jest to cień pełnowartościowy jeno używany trochę przeze mnie i aktualnie trochę wyschnięty i wygląda tak:

Wiem, że istnieją metody reanimacji takich cieni, gdzieś kiedyś widziałam nawet turtolial na ten temat - jak poszukacie na pewno znajdziecie :) Moje wrażliwe oczy z pewnością nie zniosą tego zabiegu na cieniu ale mam nadzieję, że komuś może się on przydać a kolor jest piekny. Dlatego mogę go oddać, zupełnie za darmo, pierwszej osobie, która się do mnie zgłosi, ja pokryję koszt przesyłki ( listu poleconego), nie trzeba mnie obserwować czy lajkować czy udostępniać - po prostu się zgłosić na potworbagienny@gmail.com, a pierwszą osobę poproszę później o adres pocztowy.

Czekam, raz, dwa trzy:

Wczoraj o 15.40 dostałam pierwsze zgłoszenie więc cień wysyłam Justynie

środa, 12 grudnia 2012

OSTRZEŻENIE Zapach Domu wprowadza w błąd uważajcie dziewczyny!

Chodzi o świąteczną różę średnią świeczkę z dwoma knotami, w cenie promocyjnej kosztuje 49,50 zł ( czyli dwie sztuki kosztują 99 zł) obok jest zestaw takich samych świeczek za 124,40 zł - zauważyłam to dopiero dzisiaj


ja potrzebowałam dwóch i kliknęłam bo tak było szybciej, nie sprawdziłam ceny ( moja wina) Sklep Zapach Domu może być dumny, w pośpiechu nabrałam się
i przepłaciłam.



Tak, wiem, moja wina bo zakupy robione na szybko to nie jest dobry pomysł ale pilnie potrzebowałam prezentu i świeca wydała mi się dobrym pomysłem ;) Jak widać lepiej dwa razy sprawdzić ale poza moją nieuwagą uważam takie praktyki ze strony sklepu za celowe wprowadzenie klienta w błąd.

Czuję niesmak przed takimi praktykami i życzę dalszych sukcesów w nabieraniu klientów ( proponuje umieścić na stronie więcej cen tych samych produktów, zawsze jest szansa, że klient zapłaci np. potrójnie albo i dziesięciokrotnie ;)

z poważaniem
Potwór z Bagien

maila o podobnej treści wysłałam tez do sklepu, na razie nie otrzymałam odpowiedzi

DZIEWCZYNY NIE DAJCIE SIĘ OSZUKAĆ!!!

ps
http://www.swiatzapachow.pl/pl/c/BUY-1-GET-1-50-OFF-KUP-1-A-DRUGI-OTRZYMASZ-50-TANIEJ/641

a tym sklepie:
http://www.swiatzapachow.pl/pl/c/BUY-1-GET-1-50-OFF-KUP-1-A-DRUGI-OTRZYMASZ-50-TANIEJ/641
za cenę 124,50 zł macie dwie duże świece ;) - uczcie się na moich błędach i sprawdzajcie różne miejsca ;))))

wtorek, 11 grudnia 2012

Byłam dzisiaj w drogerii HEBE (Wrocław)

Nie wiedziałam ( do dzisiaj), że mamy we Wrocławiu nową drogerię ;) skusił mnie wielki napis a że byłam w pobliżu i miałam wolną chwilkę to wstąpiłam. Mieści się ona na ul. Borowskiej  w budynku Biedronki ( z info na stronie widzę, że to ten sam właściciel).
U progu powitał mnie gromkim głosem Pan ( chyba ochroniarz?) "Witamy w Drogerii hebe" - i on tak cały czas co klient wchodził ;))) serio, serio.

Jako wytrawna kosmetykoholiczka zaczęłam myszkować między półkami, z kolorówki mają kilka standów bogato wyposażonych większości średnio i niskopółkowych marek i essence i Gosh i Pupa i lakiery Nail Tek i Sally Hansen. Zauważyłam pędzle eco tools i to w całkiem fajnym wyborze ( muszę tam kiedyś po nie wrócić!!!). W dziale z perfumami sporo popularnych zapachów, chemia domowa, drobiazgi i biżuteria. Rzuciło mi się w oczy kilka marek, których do tej pory nie widziałam stacjonarnie: np. Bandi (musze wypróbować!!!), Bio Oil oraz marki apteczne poza apteką.

Firma kusi nas oczywiście wieloma promocjami, ma własną gazetkę i karty stałego klienta a mnie to cieszy bo im więcej sklepów tym większa konkurencja i ciekawsze promocje ;))) z korzyścią oczywiście dla nas.


poniedziałek, 10 grudnia 2012

sobota, 8 grudnia 2012

Aktualizacja pielęgnacji twarzy

W mojej codziennej, rutynowej, pielęgnacji ostatnio niewiele się zmieniło, cały czas myje twarz wieczorem jednym z dwóch żeli Tołpy oraz czasem ( co parę dni) przecieram Lotionem 2 Clinique.
Wciąż używam na noc miejscowo Effaclar A.I. na zmianę z serum migdałowym z Biochemii Urody, które to serdecznie polecam:
za producentem:
Właściwości i działanie produktu:
Kwas migdałowy - należy do grupy kwasów alfa-hydroksylowych (AHA), wyróżnia się silnym działaniem antybakteryjnym i odkażającym. Jest to kwas AHA o podwójnym kierunku działania. Z jednej strony zgodnie z typowymi właściwościami kwasów AHA, reguluje odnowę komórkową, złuszczając wierzchnie warstwy naskórka, tym samym poprawia strukturę i koloryt skóry oraz działa przeciwzmarszczkowo, z drugiej strony wykazuje silne działanie antybakteryjne, dzięki temu łagodzi stany zapalne skóry, goi wypryski i zmiany trądzikowe. Dzięki większej wielkości cząsteczek oraz działaniu łagodzącemu, kwas migdałowy jest lepiej tolerowany, nawet przez wrażliwe cery naczynkowe, w porównaniu z kwasem glikolowym nie powoduje podrażnienia, zaczerwienienia, silnego łuszczenia skóry oraz przebarwień pozapalnych. Czytaj więcej >>
» Serum w delikatny sposób wpływa na odnowę komórkową skóry, złuszczając zrogowaciałe komórki naskórka, dzięki czemu skóra staje się wygładzona i odnowiona (u niektórych osób może nie powodować widocznego łuszczenia skóry).
» Wykazuje intensywne działanie antybakteryjnie, wspomaga gojenie wyprysków trądzikowych oraz odblokowuje pory skóry, zmniejszając skłonności do zaskórników.
» Dodatek kwasu glicyryzynowego (z lukrecji) zwiększa działanie łagodzące i gojące serum. Wspólnie z kwasem migdałowym, kwas glicyryzynowy przyśpiesza proces redukcji zaczerwienionych blizn potrądzikowych, łagodzi stany zapalne i podrażnienie.
» Serum poprawia strukturę i koloryt skóry, spłyca drobne zmarszczki powierzchniowe i uelastycznia skórę.
» Rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe i pigmentacyjne. Może być stosowane wymiennie z Serum rozjaśniającym lub Serum AZELO-oliwkowym, jako uzupełnienie kuracji przeciw przebarwieniom skóry.
» Poprawia stopień nawilżenia skóry.
» Polecane jako przygotowanie skóry do silniejszych peelingów i zabiegów złuszczających, ułatwia późniejszą regenerację skóry i zapobiega pojawianiu się stanów zapalnych.

Serum raz w tygodniu nakładam na całą twarz, po 15 minutach wklepuję krem, za to częściej używam go tylko na stare blizny i na wypryski, które mi się naprawdę pięknie dzięki temu goją dlatego też jestem wierną fanką tego preparatu :) i uważam, ze warto zwrócić na niego uwagę.


Aktualnie używanym kremem pod oczy jest AGE FITNESS 2 z Biotherm - krem bardzo ale to bardzo lubię, ma lekką formułę, szybko się wchłania, doskonale nawilża i prasuje skórę, poniżej informacje z opakowania, które w moim przypadku sprawdzają się co do joty:

 Tołpa dermo face provivo 35+ czyli krem przywracający młodość skóry jest podejrzewany o zapychanie, na razie odstawiłam na tydzień swój ulubiony i najlepiej działający krem Pat &Rub 30+ na noc i będę obserwować.
Pielęgnację poranną zaczynam od mycia twarzy bambusową emulsją z Chin, nie wiem co w niej jest ;) pewnie mydło sądząc po konsystencji i uczuciu tępoty (?) na twarzy po spłukaniu - działa, skóra nie protestuje więc z powodzeniem używam. Po myciu spryskuję twarz wodą różną lub wodą termalną Avene i w tak odświeżoną skórę wklepuję krem.
W listopadzie królował zdecydowanie Effaclar DUO pod makijaż sprawdzał się idealnie, czasem gdy miałam wrażenie, że cera potrzebuje nawilżenia, używałam także DDMG od Clinique, który to uważam za nawilżacz idealny dla tłustej skóry bo wchłania się szybko i nie zostawia tłustej powłoczki. Pod oczy używam tego samego kremu co wieczorem.

czwartek, 6 grudnia 2012

Wspomnienia: moje pierwsze prawdziwe perfumy - różowe usta DALI

Różowe usta Eau De Dali - dostałam je, ojej kiedy to było?..... hm z 15 lat temu??? Tak to możliwe...tak dawno?... byłam jeszcze na studiach a jak wiadomo student biedny jak mysz i nie może sobie na zbytki pozwolić. Ale mój ówczesny narzeczony ;) chciał mi sprawić radość i kupił to cudo, moje marzenie, w prawdziwej perfumerii, w Empiku ( tak, wtedy istniały głównie perfumerie Empik i nie było jeszcze Sephory czy Douglasa), butla była ogromna a zapach mnie oszałamiał.

Jakiś czas temu znalazłam je tutaj, kliknęłam...z sentymentu i trochę ciekawości czy to aby ten zapach? Tak to ON -  poużywałam i w sumie zapomniałam a dzisiaj odkryłam prawie pusty, jeszcze na dnie z odrobiną perfum, powąchałam... i pożegnałam wspomnienia :)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Catrice 840 Genius in The Bottle


Geniusz od Catrice prosto z DM ;) lakier kameleon, lśni jak pancerzyk żuka, raz jest złoty, raz zielony a czasem nawet niebieski:

Kolor dość ciekawy i nawet mi się podoba chociaż nie przepadam za metalicznymi lakierami, rozprowadza się dobrze dzięki odpowiednio wyprofilowanemu pędzelkowi, wymaga dwóch warstw, tylko z trwałością krucho :).... pomalowałam paznokcie w sobotę wieczorem a dzisiaj końcówki są starte i zaraz będę musiała go zmyć ( choć nie użyłam top coatu - z Essie na pewno będzie dłużej trwał w dobrym stanie)