czwartek, 8 listopada 2012

Moja kolekcja mazideł do ust

Może zacznę od mazideł podstawowych czyli balsamów:
od góry i od lewej: Korres Pomegranate, Korres Jasmine, TBS Sweet Lemon
Clarins Instant Light 01
Carmex wiśniowy

Używam całego zestawu, mam rozsiane balsamy po domu, biurze, torebkach, na szafce nocnej stoi TBS i zwykle sięgam po niego przed zaśnięciem, Clarins jest świetny do torebki bo jest w tubce i ma aplikator z gąbeczki - można bez przeszkód wygładzić i odżywić usta niemal w biegu i do tego higienicznie, podobnie jest z Carmexem tylko, że ten nie posiada koloru ale usta nawilża znakomicie. Najmniej lubię balsamy Korres a to dlatego, że są gęste i np. jasny jasmine straszliwie brudzi mi palce, jest tak tłusty, że ciężko szybko go zmyć wodą, odcień pomegranate jest bardzo nasycony i intensywny i wymaga bezwzględnie użycia aplikatora co jak wiadomo zajmuje sporo czasu, wymaga użycia lusterka i jest bardziej kłopotliwe.

Cała kolekcja:

tak mniej więcej prezentuje się całość


Pewnie będą osoby, które zakrzykną  jejku ile ona tego ma! inne wzruszą ramionami phi toż garstka mazidełek ;) Jak dla mnie cala kolekcja zaspakaja moje potrzeby lecz i tak z całej siły muszę się hamować by nie kupować nowych a jakże kuszących;) wiecie jak jest...

Na pierwszy ogień pójdą błyszczyki nudziaki:
M.A.C lipglass orange tempera, Revlon Pink Crystals, 
Dior Addict 236, NARS Striptease i Sweet Revenge.

Z tego zestawu najbardziej lubię Revlona, jest tutaj najtańszy, daje na ustach piekny, naturalny kolor, cudnie się rozprowadza, jest wydajny, najgorsze są zdecydowanie błyszczyki NARS - okropnie klejące, Striptease wogóle ciężko na ustach rozprowadzić a efekt iście trupi.

I reszta bardziej kolorowych:
Laura Mercier lip glace baby doll, Dior Addict 556, essence stay with me01 i 03, 
błyszczyk w słoiczku M.A.C hot 'n'saucy

Nie lubię essence! chociaż kolorki ładne to rozprowadzają się tępo, kleją i moje usta czują się w nich niekomfortowo, cała reszta jest w porządku ;) 

Szminki:
Górny rządek to szanele ;), nic na to nie poradzę ale je uwielbiam, komfort ich noszenia jest nie-samo-wity :)
Rouge Allure Coquette nr 85, Rouge Coco 35 Chintz, 
Rouge Coco 79 Plumetis, Rouge Coco Shine 46 Liberte,
Rouge Coco Shine 49 Escale

Najtrwalszą pomadką jest Coquette, piękna, ciepła czerwień, wytrzymuje całkiem sporo, nie czuć jej na ustach co dla mnie jest priorytetem, nie wysusza - znalazłam ją pod ostatnią bożonarodzeniową choinką i to był prezent idealny :)
Chinz to jasny, brzoskwiniowy róż, bardzo twarzowy, jak dla mnie raczej wiosenno letni więc na razie sobie odpoczywa, Plumetis pochodzi z ubiegłorocznej kolekcji jesiennej, ja widać zużyłam od tego czasu połowę, naprawdę fajny, uniwersalny, jesienny kolor, beżowy mieniący się na różowo - bardzo ładnie podkreśla usta. Szminki z serii Shine to prawie błyszczyki w sztyfcie, lubię je bardzo ale ostatnio preferuję bardziej kryjące pomadki, na razie używane sporadycznie.

M.A.C pleasure seeker, venus, efl nicely nude, 
Shiseido perfecto rouge PK 307, Estee Lauder z kolekcji Toma Forda 03 starlet peach

Nie lubię elfa! Nicely nude jest sucha, czuję jak ściąga mi usta, kolor też nijaki za to Shiseido to prawdziwe odkrycie, zaskoczenie i uwielbienie, w dniach VIP w Sephorze jest w cenie szminek M.A.Ca a według mnie bije je na głowę, ta jest idealnie kremowa, kryjąca, w aplikacji bezproblemowa, mój dość wyrazisty kolor: róż wpadający w fiolet pięknie uwypukla usta.
Maczki są ok jakoś się nimi nie zachwycam, nie padam na kolana ale obydwie lubię i z zapałem używam.

9 komentarzy:

  1. No kolekcja całkiem przyzwoita, na pewno sama tylu nie mam, bo w sumie nie czuję takiej potrzeby :) Ostatnio przestawiłam sie tylko na balsamy do ust, a błyszczyki i pomadki leżą sobie w szafce, będę się musiała za nie wziąc.
    Podobają mi się u Ciebie te nudziaki, sa najlepsze :) W sumie wszystko ma ładne kolorki, nie ma co narzekać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no ładna kolekcja :] widzę tu kilku moich ulubieńców :]

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej ile tego ;D chyba Tobie nie dorównuje ;P może kiedyś..ale teraz zrobiłam z tym porządek ! i wszystkie używasz na bieżąco ? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty potworku, nareszcie jakis blog z markowymi kosmetykami. Uwielbiam Chanelki i to bardzo, MAC tez jest dobry ale u mnie Chanel zawsze pozostaje na pierwszym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  5. o matko kochana, przecież to cała drogeria:) piękna kolekcja pozazdrościć

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zachwycona Twoją kolekcją! Podzielam Twój ból, bardzo ciężko jest sie hamować przed zakupem nowych "smakołyków" ;) Muszę się przyjrzeć pomadkom Shiseido na poświątecznych wyprzedażach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam pomadki Shiseido - to moje odkrycie roku 2012

      Usuń