środa, 31 października 2012

Moja opinia: szampn i odżywka do włosów ciemnych Pat & Rub

Pat & Rub Szampon i odzywka do włosów ciemnych naturalnych lub farbowanych, również siwych
Dzięki roślinnym pigmentom z peruwiańskiej rośliny krameria triandra (pastwin), żarnowca i orzecha włoskiego włosy ciemne stają się lśniące, odrobinę ciemniejsze. Kosmetyki do włosów ciemnych PAT&RUB znakomicie maskują też niewielkie odrosty (również siwe). Efekt przyciemnienia i blasku kumuluje się po kilkukrotnych użyciach. Fosfolipidy ze słonecznika, zawarte w odżywce, pielęgnują i regenerują włosy.
Serię kosmetyków naturalnych do włosów ciemnych polecamy również do pielęgnacji włosów siwych. Kosmetyki do włosów ciemnych PAT&RUB przywrócą ładny odcień siwym włosom, które mają tendencję do żółknięcia.
informacje ze strony http://www.patandrub.pl/

- zapakowane w wygodne tuby, zabezpieczone przed otwarciem w sklepie ( brawo dla producenta!) ale jakość nadruku na opakowaniu jest bardzo słabej jakości - ciężko jest przeczytać zawarte tam informacje, brakuje mi też instrukcji jak używać - ja uważam, że na każdym produkcie powinna się takowa znajdować

- szampon ma dość gęstą, niejednorodną konsystencję, zapach przyjemny ( cytrynowy???), pieni się bardzo dobrze, myje bardzo dobrze ( zmywa oleje bez problemu) ale włosy po jego użyciu są mega sztywne i poplątane, co prawda ZAWSZE używam odżywki, ale... ponieważ podczas mycia szampon niemiłosiernie kołtuni włosy - bardzo ciężko go potem spłukać, ze dwa razy musiałam wrócić pod prysznic... wydawałoby się, że po takiej ilości wody szamponu nie ma, a jednak...

- odżywka bardzo gęsta ( trzeba mocniej przycisnąć tubę, choć mam wrażenie, że to raczej konsystencja maski i powinna być w pudełeczku) pachnie orzechem włoskim, wmasowuję ją w sztywne, mokre włosy ( po szamponie), odczekuję chwilę i spłukuję - efekt: włosy lśniące, miękkie, lekko falujące, czuję nawilżenie i zmiękczenie - naprawdę super, efekt jest

- po zastosowaniu obu kosmetyków moje włosy mają sporo blasku, są dość miękkie, gładkie, nie próbowałam używać samego szamponu, boję się ;) że próba rozczesania pozbawi mnie owłosienia na głowie ;)

- ciekawa jestem jego wpływu na włosy siwe, ciężko jest to zauważyć przy małych odrostach

podsumowując: fajne kosmetyki choć na kolana nie rzucają, drogie, owszem, na kolana mnie jakoś nie rzucają ale i nie zniechęcają do marki, z pewnością kiedyś wypróbuję inne produkty do włosów Pat & Rub

niedziela, 28 października 2012

Zakupy w Victoria's Beauty i Allegro

Nowe zakupy poczyniłam w internetowym sklepie Victoria's Beauty- widzę, że mój ulubiony zmywacz z O.P.I powoli się kończy ( choć wciąż jest go sporo i na jakiś czas wystarczy ;) - jest diabelnie wydajny ) postanowiłam zamówić nowy:
i do koszyczka wpadło mi kilka kosmetyków ;)

W roli głównej nowa butla zmywacza do paznokci O.P.I ( o jego poprzedniku pisałam tutaj )o poj. 480 ml za 57 zł, tym razem wzięłam wersję czerwoną, na razie czeka na swoją kolej.
Z samego brzegu od prawej coś co kliknęłam nie czytając dokładnie co klikam ( moja wina) okazało się, że to
Witaminowy Zmywacz do Paznokci Essie  - Profesjonała formuła pozwala na usuniecie nawet najbardziej trwałych śladów, nie pozbawiając paznokci wilgoci. Pozostawia świeży zapach kojący zmysły.
118 ml za 20 zł, super deal... :( a nich to ... myślałam, że butelka jest o wiele większa sugerując się zdjęciem, cóż czas uczyć się na błędach nie robić zakupów przez internet na chybcika ;)

Po lewej odzywka podkładowa Orly
ORLY - Ridgefiller - Smoothing Primer Basecoat - podkład bazowy, wypełnia grzbiety i wygładza chropowate powierzchnie paznokci dzięki zawartości talku, umożliwiając perfekcyjne podłoże do nałożenia lakieru.
Ciekawa jestem jak będzie się spisywać, miałam kiedyś jej odpowiednik z Essie i byłam bardzo zadowolona.

Tubka po lewej
CND Cuticle Eraser® to preparat o intensywnym działaniu do użytku codziennego, który zawiera cztery różne hydroksykwasy (A.H.A.). Naturalnie oddziela martwe komórki skóry, delikatnie złuszczając, by zrobić miejsce na odnowiony, zdrowy naskórek.
Niestety ten produkt dotarł do mnie w stanie uszkodzonym, pękło miejsce zgrzania tuby i część kosmetyku wyciekło. Nie chce mi się tego reklamować, szczególnie, że na przesyłkę czekałam prawie miesiąc, strasznie nie lubię firmy in post - działają bardzo wolno, często dostaję przez nich faktury np. za telefon czy telewizję parę dni po terminie płatności - otóż otrzymałam paczkę dopiero po moim zgłoszeniu gdy to bezskutecznie czekałam już prawie czwarty tydzień na listonosza. Trzeba przyznać, że VB szybko reaguje na maile i kontakt z nimi jest ( choć krótki) dobry, zirytowało mnie tylko stwierdzenie aby na przyszłość korzystać z Poczty Polskiej - taaaa za każdym razem odznaczam taką opcję a i tak przychodzi in post......

Na osłodę chyba dostałam gratisik miniaturkę balsamu do rak China Glaze - z radością wypróbuję :)
*opisy pochodzą ze strony victorias beauty

Kolejne bibułki Clean&Clear kupione na allegro - najlepsze na świecie, a powiadam Wam jako posiadaczka świecącej się cery - używałam najróżniejsze bibułki i te taniutkie i bardzo drogie - te biją wszystkie na głowę, są wielorazowego użycia ( do chwili aż cała bibułka pokryje się tłuszczem) np. mnie wystarcza zwykle 1 dziennie... no góra dwie


czwartek, 25 października 2012

Moja opinia: szampon Phytokeratine i maska Phytojoba

   Szampon Phytokeratine oraz maskę do włosów Phytojoba używam od ponad pół roku, od zastosowania hmm... nie polubiliśmy się, po prostu jeszcze nie miałam takiego siana na głowie, sztywnych, szorstkich włosów. Odstawiłam ( ze wstrętem i rozczarowaniem) te kosmetyki na parę miesięcy i w tym czasie zaczęłam sięgać coraz częściej po produkty delikatne i naturalne typu Alterra, Alverde, szampony dla dzieci - wszystko to zgodnie z radami włosomaniaczek ;) od pół roku dodatkowo używam olejków do włosów omijając jednocześnie produkty drogeryjne i tzw. fryzjerskie i przyznać muszę, że moje włosy są zdecydowanie w dobrej kondycji, są miękkie i dobrze nawilżone, w końcu nie swędzi mnie głowa i ręce ( tak, tak, zdarzało się, że po myciu włosów piekły i swędziały mnie dłonie!). No właśnie... i teraz powróciłam do Phyto i jest dobrze... a właściwie to prawie dobrze.


W szamponie mamy:
- roślinną keratynę
- kwas hialuronowy
- ekstrakt z granatu
- wyciąg z bratka

- sodium lauroyl sarcosinate
- cocamidopropyl betaine

czyli z mojego punktu widzenia dość łagodne ;)

- gęsta konsystencja o przyjemnym, delikatnym zapachu
- dobrze się pieni
- dobrze myje
- nie podrażnia

- bardzo usztywnia włosy, jego działanie porównałabym do szamponu dla włosów ciemnych Pat & Rub
- beznadziejne opakowanie! ciekawe kto wpadł na pomysł zakręcanej buteleczki?? możecie sobie wyobrazić jak zakrętka co rusz wypada mi z rąk i lata po całej łazience...



 maska Phytojoba zawiera:
- Ekstrakt z arcydzięgla - wzmacnia wierzchnią warstwę włosa
- Olejek eteryczny ze słodkiej pomarańczy - przywraca włosom blask i witalność

- gęsta, pachnie przyjemnie ale mało intensywnie
- producent zaleca użycie porcji wielkości orzecha włoskiego, jak dla mnie to nieporozumienie taka ilość absolutnie nie działała na moje włosy, nie mogłam ich rozczesać po takiej aplikacji, były szorstkie i siankowate, przy większej ilości było już lepiej,  próbowałam trzymać ją na włosach najpierw kilka, potem kilkanaście minut - podsumowując: więcej i dłużej by uzyskać jako taki efekt  ( zachwytu brak).

   Po powrocie do kosmetyków Phyto moje włosy zaczęły na nie lepiej reagować, po początkowych, wręcz dramatycznych próbach, mam wrażenie, że to efekt całkowitej zmiany w pielęgnacji, unikania silikonów i drażniących mnie detergentów, włosy zaczęły się przyzwyczajać i to z dobrym skutkiem. Cały czas porównuję działanie Phyto do aktualnie, równolegle stosowanych kosmetyków typu Pat & Rub i Alverde ---- i Phyto ( plasujące się w środkowej półce cenowej) zostają za nimi w tyle, właśnie przeczesuję dłonią wczoraj umyte włosy, owszem są stosunkowo miękkie i dobrze się układają ale końcówki są przesuszone, sztywne ( po użytym wcześniej P&R były gładkie i błyszczące) więc choć nie skreślam całej marki to pewnie to opisanego duetu już nie wrócę.

środa, 24 października 2012

Kulinaria jesienne: apetyt na jabłka

Po ziemniakach przyszła pora na jabłka, które stały się ciągle obecne w moim menu. Organizm chce, organizm się domaga więc go słucham, tym bardziej, że jabłka najlepiej smakują jesienią, ich aromat wymieszany z wanilią i cynamonem tworzy niepowtarzalny nastrój, ociepla dom i serca ;) i przygotowuje nas powoli na nadejście zimy.
Moje jabłka występują ostatnio głównie w postaci pieczonej, ścinam czubki, wycinam gniazda nasienne, posypuję cukrem waniliowym albo skrapiam ekstraktem z wanilii
do środka wkładam różne pyszności, czy to konfitura, czy miód, orzechy, migdały, suszone owoce. Obficie posypuję cynamonem i wkładam do piekarnika.
Piekę je w zależności od wielkości jabłka 20-40 minut ( uwaga czasem lubią eksplodować), skórka się marszczy, miąsz jest gorący i miękki, miód czy dżem wycieka i mieszając się z sokiem jabłka tworzy aromatyczny sosik.
Pycha.

wtorek, 23 października 2012

Yankee Candle: Home Sweet Home, Beach Walk, French Lavender, True Rose

1. Home Sweet Home - ani home ani sweet tylko CYNAMON, jeżeli ktoś lubi cynamonowe świeczki ta będzie dla niego, jak dla mnie zapach jest taki sobie,nie ma nic wspólnego z nazwą, cynamon kojarzy mi się z jabłecznikiem albo świętami.
2. Beach Walk - uwielbiam, prawdziwie letni, ciepły zapach, kojący, taki mięciutki ;) zupełnie jak świeże pranie.
3. French Lavender - nie wiem czemu do mnie trafiła bo ja przecież nie lubię lawendy ;) ujdzie tylko tyle ;)))
4. True Rose - KOCHAM TEN ZAPACH, czuję świeże róże w wazonie, po prostu uwielbiam, upajam się i całego tego zestawu NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

czwartek, 18 października 2012

Potwor próbuje: kremy pod oczy: Shiseido i L'Occitane

Mój aktualny krem pod czyli Lierac jest do niczego, tak mnie irytuje, że chyba nie zużyję go do końca, no może do szyi albo kolan ;) zaczęłam się więc rozglądać do kolejnym a że miałam próbki...

Shiseido Benefiance wrinkle Resist 24 - saszetka wystarczyła mi na prawie 4 dni stosowania kremu, całkiem ok, wchłaniał się bez problemu, nie podrażniał, skórę pod oczami ładnie prasował, chyba lepszy byłby dla mnie na noc bo choć ma lekką konsystencję to zostawia delikatny film.

L'Occitane Eye Balm - zdobył chyba moje serce, a to dlatego, że pięknie się łączył ze skórą pod oczami, natychmiastowo, delikatnie i dłużej niż poprzednik dawał uczucie nawilżenia. Wpisuję na wish listę ;)

Lavera nawilżający fluid do cery wrażliwej i delikatnej - temu panu mówimy NIE, nie odpowiadało mi w nim absolutnie NIC, konsystencja, zapach, tłustość, brak wchłaniania i rolowanie się na twarzy.


Pielęgnacja nie - co-dzienna czyli maseczki w tubkach

Mam 5 opakowań maseczek w tubkach, w miesiącach ciepłych używam głównie tych oczyszczających, natomiast gdy zimno, kaloryfery grzeją i cera robi się suchawa wtedy wspomagam ją cięższą, odżywczą maseczkową artylerią.

Himalaya Refreshing Fruit Pack, 75 ml, niby dla cery normalnej/ suchej ale według mnie nadaję się do każdego typu skóry, zawiera kwasy owocowe jabłka, oraz ogórek, figę i papaję, podstawą maseczki jest glinka - czyli ma ona odblokowywać pory, oczyszczać i delikatnie złuszczać.
Nakładamy na twarz warstwę maseczki omijając okolice oczu, ma na przyjemny zapach i z początku trochę piecze, zmywam ją po ok 10 minutach i cieszę się wygładzoną i rozjaśnioną cerą ;)
Bardzo lubię tę maseczkę, chętnie zakupię ponownie tym bardziej, że jej koszt jest niewielki, coś ok 15 zł w sklepach internetowych lub allegro.

Lerosett mineral deep cleanser, 100 ml, maska z glinką, polecona przez dermatologa, ma oczyszczać i odblokowywać pory, wysuszać pryszcze, ma postać błotka nakładanego na twarz, które następnie zasycha, po ok 10-15 minutach zmywamy wodą. Stosowana regularnie daje wyraźny efekt. Przez wakacje zużyłam prawie całą tubkę, były dni, że kładłam ją na twarz codziennie. Lekarz ostrzegał, że początkowo może podrażniać ale u mnie nic takiego nie wystąpiło. Pewnie niebawem kupią ją ponownie bo znowu moja cera zaczyna wyglądać fatalnie.

Ingrid Millet Nawilżająca maseczka do twarzy z kawiorem Perle de Caviar Masque Creme Moisture Retaining Creamy Mask, 75 ml. Kupiłam ją będąc za granicą mając problem z przesuszoną cerą, generalnie bardzo dobra, lekka, szybko się wchłania i fajnie nawilża, pachnie neutralnie ale na kolana nie rzuca i myślę, że cena jaką napotkałam w sieci ( bo ja nie pamiętam ile za nią zapłaciłam) rzędu 80 $ jest zdecydowanie przesadzona.

 Clarins Super Restorative Replenishing Comfort Mask zrobiłam sobie kiedyś taki prezent na urodziny, maska ta miała przeciwdziałać hormonalnego starzeniu się skóry a ja akurat czułam, że się starzeję ;) Generalnie dobra jest - bardzo gęsta, bardzo odżywcza, delikatnie pachnie i na lato zdecydowanie się nie nadaje ale myślę, że zimą wycisnę z tubki ostatnią kropelkę.

 Clarins Beauty Flash Balm - błyskawiczna maseczka upiększająca, hit internetu, cudo nad cudami ;) owszem wygładza i rozświetla cerę ale mnie jakoś nie zachwyciła to znaczy dobra, miła i przyjemna i nawet może kupią ją kiedyś ponownie ale to wszystko, nie widzę powodu do głoszenia hymnów pochwalnych na jej cześć ;)

 

poniedziałek, 15 października 2012

Essie Watermelon

Watermelon to rewelacyjny lakier, rozprowadza się po prostu pięknie, jak dla mnie to trzy ruchy by perfekcyjnie pokryć płytkę, a wszystko to dzięki odpowiedniej konsystencji, nie za gęsty i jednocześnie kryjący. Ideał w aplikacji. Trwałości też nie można nic zarzucić, ostatnio zmyłam go po tygodniu bo mi się znudził, żadnych odprysków, nawet końcówki były w świetnym stanie.

Na zdjęciu lakier po kilku dniach noszenia, stracił tylko odrobinę blasku, reszta w stanie nienaruszonym ;) ( lakier ZAWSZE zabezpieczam top coatem i taka aplikacja jest dla mnie punktem odniesienia jeżeli chodzi o ocenę jego właściwości ).
Soczysta malina z domieszką czerwieni, pasuje każdemu i do wszystkiego.

sobota, 13 października 2012

Zużycia: Lavera, Dove, Biotherm, Clinique, Estee Lauder, Jadwiga i inni

Lavera Coconut Dream, żel pod prysznic i mleczko do ciała, z biowanilią i biokokosem.
Oba opakowania po 150 ml w postaci wygodnych tub, pozwalających na zużycie kosmetyku do samiutkiego końca ( plastik, z których zrobione są tubki ma odpowiednią miękkość, daje się ściskać w ręce i wycisnąć jak najwięcej bez konieczności rozcinania opakowania). Pachną obłędnie, jeżeli ktoś lubi zapach kokos to gwarantuję, że będzie usatysfakcjonowany, żel jest łagodny i myje bez podrażnień, nie jest jednak zbyt wydajny. Mleczko doskonale nawilża i delikatnie natłuszcza. Używałam tego zestawu latem i teraz żałuje, myślę, ze lepiej by się sprawdził w zimnych miesiącach, może zakupie ten duet ponownie? Tak na pewno to zrobię!!!
Erboristica di Athena's Mousse Doccia z olejem arganowym, dla cery suchej, nie testowany na zwierzętach, bez barwników, parabenów, silikonów, pochodnych ropy naftowej, slsów, zawiera sok z aloesu, pantenol, proteiny z ryżu, kwas mlekowy i glicerynę, jest to kosmetyk włoski zamknięty w tubie o poj. 200 ml. Bardzo fajny, delikatnie pachnący i myjący żel pod prysznic, bez podrażnień, nie wysusza skóry. Jak dla mnie żel idealny, bardzo lubię włoskie kosmetyki, prawda jest taka, że w tamtejszych perfumeriach aż roi się od delikatnie myjących kosmetyków w dobrych cenach, u nas jest odwrotnie, znajdź coś łagodnego i niedrogiego zarazem.....
Dove odżywczy żel pod prysznic, ponoć zawiera lipidy naturalnie występujące w skórze, zawiera sporo gliceryny ( druga w składzie), główną substancją myjącą jest cocamidopropyl betaine - mnie taka mieszanka nie podrażnia, wręcz przeciwnie, żel jest gęsty, to raczej krem, pachnie przyjemnie, intensywnie, myje bez zarzutu, skóra po nim jest miękka, często rezygnowałam z użycia balsamu, czułam wystarczające nawilżenie. Moja butelka miała az 500 ml, kupiona była w promocji za 10 zł, fajny kosmetyk, na pewno kiedyś się jeszcze skuszę.
Biotherm, mleczko do ciała z cytrusowymi ekstraktami, przeciw wysuszaniu skóry. Cena: 79 zł. Aż 400 ml w opakowaniu z pompką co ma uzasadnienie w konsystencji kosmetyku, jest to faktycznie mleczko i bez problemu się higienicznie "pompuje". Z początku byłam zachwycona zapachem - lekkim, świeżym, owocowym, mleczko dodatkowo błyskawicznie się wchłaniało i generalnie jestem zadowolona z działania tego produktu ale niedawno odkryłam jego odpowiednik z Lavery, trochę tańszy, kosztujący ok 25 zł za 150 ml.
Rene Furterer, szampon OKARA do włosów farbowanych, wzmacniający kolor, miniaturka 50 ml, koszt: 15 zł. Kupiony z myślą o ograniczeniu ciężaru wakacyjnej kosmetyczki. Cóż, mył, pachniał, cudów nie robił i jakoś przeżyłam jego działanie mimo zawartości agresywnych detergentów. Myślę, że jego cena to gruuuba przesada.
Estee Lauder, Fresh Balancing Exfoliator dla cery normalnej/ mieszanej, 75 ml, ceny nie pamiętam. Peeling jak peeling, raczej z tych bardziej drapiących ( ja takie lubię), bardzo wydajny i gęsty, używałam go i używałam i końca tuby nie było ;) dobry kosmetyk ale dość drogi, właściwie to wolę 7 day scrub cream Clinique - działanie podobne a jest trochę tańszy i w większej tubie.

Clinique liquid facial soap mild, 200 ml, element trzech kroków o numerze 2, przeznaczony dla cery suchej/ mieszanej. Używałam 3 kroków w systemie mieszanym, tj. delikatniejsze mydło do mycia z zestawu nr 2 oraz lotion i żel nawilżający z zestawu 3, i to tylko latem bo to niby delikatne mydełko zawiera mega agresywne detergenty. Właściwie to chciałam zużyć stary zapas trzech kroków i dalej do tego dążę ;) i na pewno przez dłuży czas do niego nie powrócę, cudo to nie jest na kolana nie powala a słono kosztuje. Na uwagę zasługuje opakowanie: wygodna, sztywna butelka z dobrze działającą pompką.

Jadwiga tonik ziołowy do cery mieszanej, 200 ml, ceny nie pamiętam, tonik jak tonik, cudów nie ma, chyba nie podrażniał ale ciężko mi to stwierdzić bo używałam go sporadycznie, wobec słabej dostępności kosmetyków Jadwigi raczej na siłę nie będę szukała kolejnego opakowania.

L'Occitane ultra matujący fluid z czerwonym ryżem, 30 ml - mój letni ulubieniec, kremo - żel o lekkiej konsystencji, wspaniale i szybciutko się wchłaniał i był mistrzem jeżeli chodzi o matowienie a właściwie o wpływ na produkcję sebum - wpływał tak jak sobie tego życzyłam ;) czyli uspokajał gruczoły łojowe a jednocześnie ładnie nawilżał i rozprasowywał twarz, nie rolował się, ładnie łączył z podkładami. Minusem będzie opakowanie bo konstrukcja pompki nie pozwala na użycie produktu do końca, musiałam się z tym trochę pomęczyć.

No i żegnam się z Code Armaniego - papa mam nadzieję, że pojawi się w mej kosmetyczce ponownie ( jak najszybciej


piątek, 12 października 2012

Yankee Candle: Paby Powder, Garden Hideway, Sun&Sand

1. Baby Powder - zapach beznadziejny, nijaki, prawie go nie czuć - ODRADZAM
2. Garden Hideway - pięknie pachnie świeżo skoszoną trawą - UWIELBIAM!
3. Sun & Sand - prawie go nie czuć :( przypomina baby powder, jestem zawiedziona choc sam zapach dosc przyjemny jestem Raczej na NIE.
4, Jeszcze White Gardenia (której nie ma na zdjęciu) - duszący, mocny, dla mojego nosa nieprzyjemny - ODRADZAM

czwartek, 11 października 2012

Zbliżenie na kosmetyki TOŁPA

Zaprawdę powiadam Wam, kosmetyki Tołpa wpadły w łapy speców od marketingu, opakowania oraz informacje na nich są dokładnie przemyślane, co prawda pewnie niektórzy muszą założyć okulary by odczytać te mikroliterki  ale co tam, przekaz jest ;) i to ważne.

Mam dwa kosmetyki z serii dermo face, sebio - dedykowanej cerze z problemami, tłustej, zanieczyszczonej i przede wszystkim wrażliwej.
Żel normalizujący do mycia twarzy
Składniki aktywne:
torf tołpa®, kwas salicylowy, ekstrakt z kory cynamonowca, cynk-PCA, ekstrakt z mirry.

oraz mikrozłuszczający żel peelingujący - z maleńkimi, ostrymi drobinkami ścierającymi, który ma świetnie odblokowywać pory.
Składniki aktywne:
torf tołpa®, piasek korundowy, kwas salicylowy, ekstrakt z kory cynamonowca, cynk-PCA, ekstrakt z mirry, betaina

jak widać na zdjęciach producent chwali się czego w owych kosmetykach nie ma ;) czyli sztucznych barwników, parabenów, barwników Sls-ów itd.za to mamy delikatne detergenty, roślinne  składniki aktywne i fizjologiczne ph. Zele mają delikatnie oczyszczać, odblokowywać i zwężać pory, wpływać na produkcję sebum i działać antybakteryjnie.

Oba żele stosuję naprzemienni:
- dobrze zmywają resztki makijażu
- są łagodne, nie podrażniają
- zapach mają neutralny
- opakowania po 150 ml wg mnie średnio wydajne, zazwyczaj wyciska mi się więcej produktu niż potrzebuję
- koszt jednego opakowania ok 23 zł

po trzech tygodniach używania jestem na TAK


 Mleczko - olejek do ciała z serii eco spa, rewitalizujące, ujędrniające.

- główną cechą tego mleczka jest zapach - bardzo bardzo intensywny - jak kto lubi, mi pasuje ale przy codziennym użytkowaniu podejrzewam, że zaczął by mnie irytować, olejki eteryczne z werbeny, limonki, cytryny i paczuli to hmmm mocno orzeźwiająca mieszanka.
- konsystencja - faktycznie mleczko, płynna o brutnatnej barwie
- wchłania się bez problemów, dobrze nawilża
- cena ok 35 zł ( dużo!)
ecoprodukt:
NIE zawiera konserwantów (parabenów i donorów formaldehydów), sztucznych barwników, silikonów, peg-ów, sles-ów, oleju parafinowego.
TAK zawiera ekologiczną borowinę TOŁPA, naturalne olejki eteryczne z werbeny, limonki, cytryny i paczuli.
po ok trzech tygodniach używania jestem na TAK

Dermo intima - płyn do higieny intymnej



kupiłam niedawno skuszona łagodnym składem, na razie nie używam, wylądował w zapasach, cena kilkanaście zł

Provivo 35+ krem przywracający młodość skóry, lekki  


składniki:

torf tołpa®, ekstrakt z tarczycy bajkalskiej - odmładza komórki skóry, regenerujący ekstrakt z hibiskusa, nawilżająco-rewitalizujący ekstrakt z senesu wąskolistnego - botaniczny odpowiednik kwasu hialuronowego, skwalen, masło shea, pigmenty rozświetlające
- cena: 35 zł
- aluminiowa tubka zawiera 40 ml produktu, opakowanie kartonowe zabezpieczone przed otwarciem i dodatkowo tuba wymaga przebicia nakrętką
- użyłam krem dzisiaj rano, pod makijaż, pierwsze wrażenie: super, szybko wchłonął, ładnie pachniał, łatwo się podkład na nim rozprowadzał, cera dzisiaj gładka i nawilżona - jednak pełną recenzję będę mogła mu wystawić za jakiś czas ;)


środa, 10 października 2012

Kulinaria: owsianka pieczona

Owsianka pieczona.

Owsianka na śniadanie najlepsza - to oczywiste - ja jednak należę do osób, które nie przepadają za jedzeniem papek, one mnie po prostu obrzydzają!, nigdy też nie cierpiałam kożuchów z mleka, nie lubię też kisielu ( bo glutowaty bleee). Ktoś mi wspomniał o owsiance pieczonej - więc wbiłam hasło w googlu, dostałam mnóstwo wyników i po ich lekturze, stwierdziłam, że właściwie to istnieje dowolność składników podstawowych i dodatków - zaczęłam więc eksperymenty z tym co lubię najbardziej:
podstawą owsianki są płatki owsiane i otręby,  potrzebne jest też coś mokrego: mleko, maślanka, muz z owoca, jajko, odrobina proszku do pieczenia i dodatki.

Moją owsiankę przygotowałam następująco:

- szklanka płatków owsianych
- pół szklanki otrębów owsianych
- pokrojone owoce suszone ( ja głównie śliwki i jabłko)
- garść mieszanki studenckiej

- dodaję łyżkę fruktozy
- odmierzam ok 1/3 szklanki mleka sojowego
- dodaję pół łyżeczki proszku do pieczenia
- dosypuję łyżkę przyprawy do szarlotki i posypuję przyprawą do kaw i deserów w młynku Kamis
- nieduże jabłko obieram ze skórki, kroję i miksuję na mus, dodaję ok pół banana, miksuję
- dodaję jajko i odrobinę ekstraktu z wanilii
- wlewam mokre składniki do suchych, łączę
- napełniam naczynie żaroodporne wyłożone pergaminem do pieczenia
- piekę ok 20 minut w 180 stopniach

- owsianka nie jest papkowata, hurrra


poniedziałek, 8 października 2012

Szaleństwa zakupów nie było chociaż coś tam przybyło

Owszem, byłam w weekend na zakupach ale głównie w roli towarzysza i doradcy ;) - jeżeli chodzi o ciuszki to zakupiłam jedynie parę rajstop ale strasznie ciągnęło mnie ku zakupom kosmetycznym... i w sumie udało mi się im oprzeć bo kupiłam tylko rzeczy potrzebne ( kusiły i szminki i błyszczyki i nowe kolekcje i śliczności z Benefitu).
Ostatnimi czasy chciałam zużyć do końca szampon z Lusha - stosowałam więc go często, chyba zbyt często bo starszliwie podrażnił mi skórę głowy :(((( wyruszyłam zatem po coś delikatnego i kojącego, wpadłam do Rossmanna:
Padło na szampon z migdałem i jojobą ( chyba zadecydował tu napis "sensitive" ;))))) oraz odżywkę z granatem i aloesem. A właściwie co się stało z marką Alterra? miałam wrażenie, że zaczyna powoli znikać z rossmanowskich półek??? Ani olejków do ciała ani wyboru kosmetyków do włosów????
Wszystko to w promocji po 6 zł.


Kosmetyki Pat & Rub z dni VIP z Sephory. Szampon i odzywkę do włosów ciemnych oraz mgiełke do układania włosów już od dawna miałam na oku. Pierwsze użycia bardzo, bardzo obiecujące....;)

sobota, 6 października 2012

Zakupy z nudów... Marion do włosów...

Kupujecie czasem coś czego nie potrzebujecie, nie planowałyście? Ja właśnie poczyniłam taki zakup .... z nudów ;)
Czekałam aż dziecko skończy zajęcia, miałam pół godziny, ruszyłam powoli na spacer po okolicy, przypomniało mi się, że jest tam taka jedna osiedlowa drogeria, zawsze to można zabić trochę czasu buszując wśród kosmetyków.
No i wyszłam z czymś takim: ocet do włosów Marion oraz dwie maseczki w saszetkach tej samej firmy. Coś mi tam świtało w głowie, że to dość popularna firma wśród blogerek więc wybór padł na nią, spróbuję, przetestuję i ja ;)

Zakupy niekontrolowane... zdarzają się Wam?