poniedziałek, 17 września 2012

Zużycia: peelingi Loreal i Isana, szampon i odżywka Timotei

Zużyłam dwa peelingi, jeden do końca z prawdziwą przyjemnością, drugi wymęczyłam i z radością wyrzuciłam puste opakowanie.
1. Loreal Exfotonic - to mój zdecydowany faworyt, ulubiony zdzieracz, jest ostry a ja lubię zdecydowane pilingi do ciała, naprawdę czuć jego działanie, masaż wykonany z jego pomocą fajnie pobudza krążenie a skóra jest modelowo gładziutka. Zawiera SLESa więc używałam go co ok półtora tygodnia, moje ciało źle reaguje na SLSy i SLESy ale jednokrotne ich działanie znosi całkiem dobrze. Kosztuje ok 40 zł ale z chęcią bym do niego wróciła.


2. Peeling Isana z białą czekoladą i wanilią - cóż był tani i to plus ale niespecjalnie się u mnie sprawdził, działanie pilingujące nijakie, efekty takie sobie - nie byłam zadowolona, zapach też nie specjalnie mi odpowiadał.
3. Szampon i odżywka Timotei z serii Delight do włosów suchych lub zniszczonych. Bez silikonów, siarczanów i parabenów. Oba te kosmetyki sprawdziły sie u mnie, podrażnień skóry głowy brak, własności myjące dobre, odżywka ( podobnie jak inne tego typu odzywki) po aplikacji niemal wsiąkała w moje włosy, które czasem ciężko było mi rozczesać ale znalazłam na nie sposób - po prostu zrezygnowałam z robienia turbanu z ręcznika, włosy delikatnie osuszałam przykładając go i wgniatając, czasem zawijam ale w sposób w jaki arabskie kobiety zakładają chusty na włosy - problemu w rozczesywaniem wtedy nie ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz