wtorek, 11 września 2012

Clinique kolorówka: cienie i róże

Zrobiłam porządek z kosmetykach, ot taki późno-letni remanent ;)
postanowiłam pokazać to czego nie używam i chcę się pozbyć:

Na pierwszy ogień pójdą dwa cienie i dwa róże Clinique. Przyznam, że te kosmetyki posiadając ogromną pojemność i naprawdę miałam ich dość ;) po prostu nie mogłam już na nie patrzeć, śmiertelnie mi się znudziły.
Po lewej matowy cień FrenchVanilia, po prawej drobinkowy Summer Beige ( mój faworyt jak widać po zużyciu) - oba dość słabo napigmenowanie, używałam ich do rozcierania granic innych cieni.

I dwa róże o bardzo subtelnych i uniwersalnych odcieniach: Po lewej Aglow - kolor dość niejednoznaczny, brudny róż zawierający złotawe drobinki, bardzo delikatny. Po prawej Innocent Peach - matowa brzoskwinka. Podobnie jak cienie róże Clinique mają słabą pigmentację, choć w tym przypadku może to być ich zaletą bo naprawdę krzywdy nie można sobie nimi zrobić a koloru można przecież dokładać aż osiągniemy zamierzone nasycenie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz