sobota, 28 lipca 2012

Zużyłam: BU, LRP, Tigi i Alterra

1. Olejek pomarańczowy z Biochemii Urody,
chyba trzecie czy czwarte opakowanie, z cyklu kosmetyków do których powracam, doskonale myje i jednocześnie delikatnie, nadaje się do tłustej cery, pięknie pachnie, na pewno do niego powrócę,

2. Alterra żel pod prysznic kwiat neroli i bambus.
Myje delikatnie i nie podrażnia - to plus składu chemicznego ale zapach mnie trochę drażni - ja lubię pachnącą kąpiel aczkolwiek żel ten kosztował ok 5 zł więc za tą cenę nie ma co narzekać. Mało wydajny jak wszystkie galaretowate, naturalne kosmetyki.

3. Woda termalna z La Roche Posay.
Woda jak woda, dużych różnic w działaniu między poszczególnymi markami nie widzą ( choć tak jakoś wolę Avene ;)) najgorszy w niej był dyfuzor bo zamiast przyjemnej mgiełki spadały mi na twarz dwa bicze wodne - jakoś zmęczyłam do końca.


4. Odżywka dla brunetek Tigi.
Nic szczególnego jak na kosmetyk za ponad 30 zł ( kupiony w TK MAXX) pachniała przyjemnie kokosem i nic ponadto. Nie kupię nie polecam i od tej pory trzymam się z daleka od kosmetyków Tigi, za słabe, za drogie.
5. Próbka peelingu z masą perłową do stóp Gehwol.
Po jednokrotnym użyciu zapragnęłam całego opakowania! Efekt świetny, pachnie przyjemnie, stopy wygładzone i zmiękczone. Lubie firmę Gehwol ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz