poniedziałek, 30 lipca 2012

Oczyszczanie: Glinka Lerosett Mineral Deep Cleanser

Dzisiaj o inne glince: o tzw. ziemi wulkanicznej Lerosett ( z polecenie mojego dermatologa dla wszelkich cer z problemami):
Zakupiłam na razie saszetki po 5 ml, mamy tu maseczkę w formie żelu ( już jest rozrobiona z wodą).
Rozprowadzamy ją na twarzy omijając okolice oczu na ok 20 minut i zmywamy wodą, można stosować ją tylko na miejsca z wypryskami albo nawet na noc, punktowo ( wysusza!). Przy wysypie pryszczy można nakładać ją nawet dwa razy dziennie zmniejszając intensywność stosowania w miarę poprawy stanu cery. Potem używa  się ją regularnie np. raz w tygodniu lub w zależności od potrzeb.

Maseczka oczyszcza i odblokowuje pory, normalizuje pracę gruczołów łojowych i działa przeciwtrądzikowo. Przetestowałam i na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie, glinka absolutnie spełnia obietnice, po zużyciu saszetek zauważyłam mniej wyprysków, moje pory są naprawdę dogłębnie oczyszczone. Szczerze polecam!

sobota, 28 lipca 2012

Zużyłam: BU, LRP, Tigi i Alterra

1. Olejek pomarańczowy z Biochemii Urody,
chyba trzecie czy czwarte opakowanie, z cyklu kosmetyków do których powracam, doskonale myje i jednocześnie delikatnie, nadaje się do tłustej cery, pięknie pachnie, na pewno do niego powrócę,

2. Alterra żel pod prysznic kwiat neroli i bambus.
Myje delikatnie i nie podrażnia - to plus składu chemicznego ale zapach mnie trochę drażni - ja lubię pachnącą kąpiel aczkolwiek żel ten kosztował ok 5 zł więc za tą cenę nie ma co narzekać. Mało wydajny jak wszystkie galaretowate, naturalne kosmetyki.

3. Woda termalna z La Roche Posay.
Woda jak woda, dużych różnic w działaniu między poszczególnymi markami nie widzą ( choć tak jakoś wolę Avene ;)) najgorszy w niej był dyfuzor bo zamiast przyjemnej mgiełki spadały mi na twarz dwa bicze wodne - jakoś zmęczyłam do końca.


4. Odżywka dla brunetek Tigi.
Nic szczególnego jak na kosmetyk za ponad 30 zł ( kupiony w TK MAXX) pachniała przyjemnie kokosem i nic ponadto. Nie kupię nie polecam i od tej pory trzymam się z daleka od kosmetyków Tigi, za słabe, za drogie.
5. Próbka peelingu z masą perłową do stóp Gehwol.
Po jednokrotnym użyciu zapragnęłam całego opakowania! Efekt świetny, pachnie przyjemnie, stopy wygładzone i zmiękczone. Lubie firmę Gehwol ;)

Zakupy: rękawice, odzywka z babassu i Bioderma

Poczynione dzisiaj w Rossmannie:
Moja rękawica do kąpieli całkowicie się zużyła tj. zaczęła się pruć więc zakupiłam nową, a właściwie to dwie, skusiła mnie promocyjna ellite models ( zwykle używam takich jak ta zielona, dobrze szorują i szybko schną)
ale po wieczornym prysznicu strasznie się na niej zawiodłam, na sucho wyglądała na porządnego szoraka, lubię szorstki masaż pod prysznicem tymczasem ta okazało się miękka i delikatna niczym szmatka.
Sławna blogowa odzywka Isana z olejem babassu, użyjemy zobaczymy.
I jeszcze zakup z apteki, Bioderma Sebium była w promocji po 12 zł ( jako dodatek do innych zakupów), kończę Sensibio więc ta zdecydowanie się przyda na jej miejsce.

piątek, 27 lipca 2012

O.P.I Los Cabos Coral

Coś ostatnio chodzą za mną delikatne kolory na paznokciach, wybieram odruchowo, pomarańcze, łososie, róże. Efekt półmetku wakacji i tęsknoty za wyjazdem z dusznego miasta ( jeszcze ponad dwa tygodnie!!!)???
Często wracam do Tart Deco Essie ale przypomniałam sobie o jego dalekim kuzynie z O.P.I, który mieszka ze mną od dłuższego czasu. Los Cabos Coral ( nie wiem z jakiej kolekcji ;)) to odcień perłowy, piękna i delikatna mieszanka koralu, brzoskwini, różu. Daje wyraźny perłowy błysk, który w chłodnych miesiącach ( jak dla mnie) wygląda tandetnie ale za to świetnie współgra ze słońcem i wakacyjnym upałem.





czwartek, 26 lipca 2012

Soraya Summer Slim, balsam wyszczuplający BUBEL I ZAPYCHACZ!

Soraya, balsam wyszczuplająco - antycellulitisowy z zieloną kawą, z serii Summer Slim przywędrował do mnie w wyniku promocji w Superpharm. Kosztował ok 5 zł za 400 ml więc wzięłam, nie oglądałam specjalnie jak prawie dają to brać!
Niestety pierwsze użycie skończyło się pokryciem moich nóg i pośladków drobnymi wypryskami, druga aplikacja tylko pogorszyła sprawę więc odstawiłam go jak podejrzanego. Po pewnym czasie skóra mi się uspokoiła więc użyłam go po raz trzeci i ostatni, sytuacja się powtórzyła.
Dlaczego nie popatrzyłam na skład wcześniej??? Dlaczego?
A tu proszę, parafina na drugim miejscu i znany zapychacz ethylhexyl stearate więc nic dziwnego.
Kosmetyk, który ewidentnie mi szkodzi i klasyfikuję go jako BUBEL paskudny i przechodzi w inne ręce, nie chcę mieć nic wspólnego z tym ZAPYCHACZEM.

środa, 25 lipca 2012

Zakupy: Lavera, body lotion, kokos i wanilia

Nowość w mojej pielęgnacji, zakupiłam na Allegro ( ok 40 zł) balsam do ciała eco- firmy Lavera o zapachu kokosa i wanilii.
Tuba zawiera 150 ml produktu. Pierwsze użycie bardzo pozytywne, balsam szybko się wchłania ( nie jak body butter z Greenland!!! który się beznadziejnie maże po skórze) pachnie bardzo intensywnie ale dość przyjemnie.
Skład chemiczny



wtorek, 24 lipca 2012

Zapach na lato: Stokrotka oczywiście

Mój ukochany, absolutnie ulubiony, świeży, kwiatowy, lekki, z fikuśnym flakonem:

Kocham, uwielbiam, pachnę.

Oczyszczanie: Glinka Ghassoul

Glinka Ghassoul pochodzi z Maroka, bogata w krzemionkę i cenne pierwiastki, wzmacnia i oczyszcza skórę.
Ma postać szarego proszku a wymieszana z wodą wygląda jak błotko i w takiej postaci ją używamy, glinką można umyć twarz, ciało albo stosować jako maseczkę.

Ja cerę mam problematyczną, często odwiedzam dermatologa, który bardzo poleca stosowanie różnych glinek. Problemem mojej cery ( i mnie jako całości) są nie tyle wypryski co nadwrażliwość na leki. Rok temu miałam paskudne zakażenie skóry, wyglądało to tak strasznie, że nawet nie chcecie wiedzieć jak strasznie a ja mam nadzieję o tym zapomnieć ( niestety pozostały ślady, blizny, czerwone plamy). Moim poważnym problemem było to, że zaczęłam uczulać się na stosowane leki, na antybiotyki, na maści, kremy itp. nie było już czym mnie leczyć jeżeli chodzi o konwencjonalną medycynę. Zwróciłam się więc ku temu co znane od wieków  i naturalne: glinki, papki, kwasy i powoli zaczęło mi się poprawiać. Na szczęście mam mądrego lekarza, który naprawdę się mną przejął i uparcie szukał dla mnie lekarstwa.

Glinkę Ghassoul kupuje zwykle na wagę w sklepie Organique, jest to jedna z wielu glinek, które stosuję.

Mieszam ją z tonikiem albo wodą termalną, nakładam błotko na 20 minut. Efekt: gładka skóra i oczyszczone pory, warto stosować ją regularnie wspomagając się np. czarnym mydłem, innymi glinkami.

poniedziałek, 23 lipca 2012

L`Occitane certyfikowane pianka myjąca i mgiełka z oliwką

Ciąg dalszy wyprzedaży w L'Occitane ( przecenione o 50%!!!):
skończył mi się olejek myjący do twarzy więc szukałam jakiegoś łagodnego następcy, w salonie L'Occitane natrafiłam na piankę myjącą oraz mgiełkę zawierającą oliwkę ( wyciąg z liści i owoców) oraz miętę:
Producent chwali się bio - certyfikatami, obiecuje nawilżenie i łagodność.
Piankę używam rano, obietnica łagodności spełniona, nic a nic mnie nie podrażnia, wręcz przeciwnie, natomiast mgiełka jest stosunkowo tłustawa ( w końcu zawiera wyciąg z oliwek) więc używam jej z powodzeniem do ciała.

L'Occitane przedstawia nową linię organicznych produktów, certyfikowanych przez Ecocert, oferujących pełnię dobrodziejstw drzewa oliwnego- od owoców, aż po liście. Odkryj gamę produktów do pielęgnacji skóry, które zapewnią długotrwałe nawilżenie* i ochronę, jednocześnie pozostawiając cerę pięknie promienną! z http://pl.loccitane.com/

Powracam do 3 kroków Clinique


Skończył mi się żel Normaderm Vichy i dumałam co zakupić na jego miejsce, nagle przypomniało mi się, że przecież mam zachomikowane kosmetyki Clinique i przecież nic kupować nie muszę ;)

Mam swój sprawdzony zestaw mieszany. Wiecie, kiedyś gdy próbowałam 3 kroków myślałam, że to wyjątkowe dziadostwo, mnie, posiadaczce cery mieszanej polecono zestaw nr 3: mydło w kostce było jednak beznadziejne, tonik mnie ściągał i wysuszał a żel błyskawicznie znikał z twarzy tak szybko się wchłaniał ale nie mógł ukoić wysuszonej skóry. Następnie spróbowałam zestaw 2 ale  nawilżający lotion mazał mi się po twarzy i wzmagał przetłuszczanie strefy T. Myślałam nawet: nigdy więcej Clinique aż natrafiłam na mądrą konsultantkę tej firmy, porozmawiałyśmy o kosmetykach, dostałam od niej mnóstwo próbek ( których kilka się świetnie sprawdziło i zakupiłam pełnowymiarowe opakowanie) i poleciła mi stosować zestaw mieszany czyli mydełko w płynie i lotion nr 2 + żel z nr 3 i to był strzał w dziesiątkę.

Taki zestaw sprawdza się w ciepłe dni bo:
- dobrze oczyszcza a ja muszę mieć idealnie oczyszczoną cerę inaczej czeka mnie wysyp paskudności.

- żel nawilża bez tłustości

Po aplikacji żelu wklepuję dodatkowo krem na noc ( aktualnie Pat&Rub), który ładnie odżywia mi skórę i taka pielęgnacja pewnie sprawdzi się pewnie do czasu gdy temperatury spadną poniżej 10 stopni. Moja cera będzie się mniej przetłuszczać i zanieczyszczać, wtedy przejdę na łagodniejsze oczyszczanie.



piątek, 20 lipca 2012

Różności z Chin do mnie przyjechały!!!

Świeżutka dostawa maseczek, prosto z Chin:
To naprawdę świetne maseczki pod oczy, efekt nawilżenia, napięcia i odświeżenia natychmiastowy, idealne przed wieczornym wyjściem.


Mam nawet prawdziwe kosmetyki z chińskiej drogerii :D
Jest to ( cokolwiek to jest) cleanser do twarzy, krem nawilżający i maseczka - będziem testować!!!

The Body Shop wyprzedażowo i z osłupieniem

Już myślałam, że w TBS nie będzie w tym roku sensownej wyprzedaży ale wczoraj przechodząc obok sklepu zauważyłam, że w końcu coś się w tej sprawie ruszyło. Były masełka po 35 zł i trochę kolorówki i żele pod prysznic 500 ml za 29 zł.
Ja wybrałam sobie masełko malinowe, żel truskawkowy i lip butter cytrynkowy ( za 11 zł):
Żel z myślą o moim dziecku bo bardzo lubi owocowe zapachy, masełko papaja niedawno mi się skończyło więc na jego miejsce skoczyło cytrynowe, natomiast body butter to moja fanaberia, zwykle kupuję je na wyprzedaży bo nie wyobrażam sobie płacić 65 zł za opakowanie, one zdecydowanie nie są warte takich pieniędzy ale 35 zł to już kwota do przyjęcia a zapach w sam raz na lato.
W zapasam mam jeszcze peeling i masło Cocoa Butter ale na razie czekają, są zbyt tłuste jak na bieżącą porę roku.
Widzę, że TBS angażuje się w akcje społeczne tj rozdaje ulotki:
 Chociaż druga wprawiła mnie w osłupienie:
Czyżbym wyglądała na pedofilkę??? wielbicielkę nastoletnich dziewczynek?
Przecież TBS odwiedzają głównie kobiety i to w wieku zdecydowanie pełnoletnim, lepiej by było porozdawać te karty w knajpach albo dyskotekach....

czwartek, 19 lipca 2012

L`Occitane, Riz Rice, Ultra-Matte Face Fluid POLECAM

Firma L’OCCITANE opracowała specjalny kompleks ryżowy do pielęgnacji mieszanej i tłustej skóry. Połączyliśmy wyciąg z ziaren czerwonego ryżu z cynkiem (ograniczającym przetłuszczanie), octem ryżowym (ściągającym i oczyszczającym) oraz matującym pudrem ryżowym. To znakomity sposób na świeżą, czystą i promieniejącą zdrowiem skórę! to ze strony pl.loccitane.com
 Ten krem to objawienie dla tłustej skóry.
Przy niedawnych upałach czym nie posmarowałabym twarzy to zaraz zaczynałam ociekać tłuszczem, szukałam czegoś lekkiego, co jednocześnie dobrze nawilży skórę i nie będzie wzmagać produkcji sebum. Fluid 'Czerwony ryż" L`Occitane był akurat na wyprzedaży więc klinkęłam go.
Buteleczka ma 30 ml co z jednej strony jest dość małą pojemnością za cenę ok 80 zł, z drugiej strony jesienią znowu będę potrzebować czegoś bardziej odżywczego więc jest szansa, że zużyję ją do końca wakacji i resztki się nie zmarnują.
Konsystencja jest lekka, żelowa, wchłania się u mnie szybko i całkowicie, skóra się nie ściąga ( jak po wielu "matujących" kosmetykach), czuję nawilżenie i faktycznie cera nie przetłuszcza się szybko. Ja właściwie nie wierzę w działanie matujące - tak wiem producenci obiecują cuda pod tym względem a my posiadaczki tłustych twarzy chcemy im wierzyć ;) - raczej w działanie nie wzmagające działania gruczołów łojowych i w tym zakresie Riz Rice uważam za dobry kosmetyk i wart polecenia.
Informacje z opakowania ( ani słowa po polsku ;)):


środa, 18 lipca 2012

The Balm Sexy Mama


Transparentny puder firmy The Balm to idealny kosmetyk do torebki, wybrałam go ze względu na opakowanie, małe, płaskie, lekkie, za to z lusterkiem - dobrze się sprawdza do poprawek w ciągu dnia ( używam do tego małego pędzelka z Clinique). Cudownych właściwości matujących co prawda nie posiada ( Blot Powder o wiele lepszy!!!) ale zdecydowanie się przydaje.

Ciekawe jest to, żer kiedyś posiadałam ten puder przywieziony ze Stanów i był on inny (?!) jaśniejszy, bardziej pylący, ciekawe, ciekawe?

wtorek, 17 lipca 2012

Deeper Whitening Moisturizing Mask prosto z Chin

Mam szczęście posiadać członka rodziny, który często bywa za granicą i to dość w egzotycznych dla nas krajach ;) np. często odwiedza Chiny i po przetestowaniu chińskich "słodyczy", herbaty, grzybów, lotosu i innych dziwnych rzeczy poprosiłam o kosmetyki. Okazało się, że w Chinach wielkim powodzeniem cieszą się maseczki do twarzy w formie nasączanej bibułki w wyciętymi otworami na oczy, nos i usta - nawet widziałam gdzieś podobne w Polsce, kosztowały po ok 10 - 12 zł a moja kosztowała niecałe 2 zł ( chacha)
Na szczęście ma instrukcję obrazkową ;) bo poza tym same znaczki.
Taka maseczka to sposób na miły wieczorny relaksik, prosta w obsłudze, przyjemna, dobrze nawilża i mocno napina skórę.
A oto prawdziwe oblicze Potwora z Bagien:
;)

Zużyłam: pomadki Clarins i Dior, puder M.A.C, świeczka YC

Powoli dobijamy do dna, co prawda wygrzebuję jeszcze resztki pędzelkiem ale trzeba się przygotować na rozstanie ;)
Zużyłam trzy pomadki, które mogę zaliczyć do kategorii kosmetyków, do których powrócę:
Clarins Joli Rouge Brillant Guava 03 oraz Litchi 12
Dior Addict High Shine nr 214
Moim faworytem jest Dior High Shine, jak dla mnie nudziak idealny, który powoduje, że usta wyglądają naturalnie ale są podkreślone, delikatnie błyszczą, są wygładzone, miękkie. Skończyłam już drugie opakowanie w tym samym kolorze i wg mnie szminka Diora w tej wersji bije na głowę Chanel Coco Shine jeżeli chodzi o kolory i trwałość i komfort używania ( chociaż opakowanie ma paskudne ;))
Pomadki Clarins Joli Rouge Brilliant to właściwie masełka do ust z drobinkami, są bardzo miękkie, kremowe, słodko pachną i smakują, moim ulubieńcem była Guava, malinowy róż w kolorze moich warg, które uwodzicielsko podkreślała i uwypuklała. Litchi to róż z fioletowymi podtonami.
Na ręce wszystkie wyszły blado i transparentnie ale w połączeniu z kolorem ust wyglądają seksownie i wyraźnie. Chciałabym jeszcze kiedyś nabyć którąś z tych pomadek albo spróbować dodatkowych kolorów. Na razie mam cichą nadzieję na wspaniała promocję albo zakupy w duty free ;)))

Zużyłam też tubkę klasycznego Carmexu ( obecnie używam wiśniowego) - fajna sprawa, wygodny aplikator i natychmiastowy efekt nawilżenia i wygładzenia oraz masełko do ust z Body Shopu ( aktualnie rozglądam się za czymś innym ale podobnym w działaniu) - z obydwu kosmetyków jestem zadowolona, z tym, że masełko to typowy kosmetyk domowy bo aby go użyć muszę mieć czyste dłonie - zwykle stosuje je na noc, Carmex za to nadaje się do torebki.
Kolejnym kosmetykiem, który zużyłam jest Blot Powder M.A.C w odcieniu Medium/ dark
Uważam, że był świetny, ma doskonałe właściwości matujące, wygląda bardzo naturalnie na twarzy, szybko się z nią stapia. Jego następcą miał być Redness Solution Clinique ale niestety mu nie dorównał i poważnie zastanawiam się nad kupnem drugiego opakowania.

Jeżeli chodzi o denko ;) to ujrzałam je w świecy Yankee Candle Sweet Garden Pea

Bardzo miły i słodki zapach, uwielbiałam go, sprawiał mi przyjemność do samego końca :)