środa, 25 kwietnia 2012

Trochę więcej o kosmetykach z Organique

Wspomniałam już wcześniej o zakupach w Organique



Zaczną od (z angielskiego) CREAMY WHIP gentle cleanse 200 ml, czy pianki do mycia ciała, wybrałam zapach Olive Oil czyli po naszemu ( jak dowiedziałam się z polskiej części opakowania) "Grecki".
Opis: delikatnie myje, silnie nawilża, zawiera organiczną glicerynę i ilości powyżej 30% oraz olejki zapachowe, które mają odprężać lub pobudzać.

Moje odczucia:
Produkt taki sobie, na pewno nie wart ceny regularnej powyżej 30 zł i nie wart nawet ceny po rabacie ;)
Zapach ma dziwny, chemiczny - przypomina gumę balonową, która nie ma z Grecją ani oliwkami nic wspólnego. Nie czuję się ani odprężona ani pobudzona chociaż nie pogardziłabym balonówką ;)
Konsystencja zbrylonego musu ( widać poniżej na zdjęciu, to jest to zielone po prawej) ukryta w słoiku z nakrętką, nie ułatwia aplikacji pod prysznicem ( cóż chyba mogłam o tym pomyśleć wcześniej ). Użyłam go raptem dwa razy a ubytek jest spory, co do właściwości myjących mam pewne zastrzeżenia po powąchaniu swojej pachy ( po ciężkim dniu) po dokładnym wyszorowaniu - jakoś nie oszałamiała świeżością ;))))))))))
Ciało gładkie jak jedwab? No nie normalne raczej, efektu oszałamiającego nie ma.
Plus: brak podrażnień
Podsumowanie: zakup bez sensu, szkoda było wydać tyle pieniędzy.


 Przejdę teraz do SAVON NOIR Classic 200 ml czyli czarne mydło wytwarzane z czarnych oliwek i oleju oliwnego.Ma działanie nawilżające i pilingujące, jest całkowicie naturalne, nadaje się dla każdego w każdym wieku, nie uczula i nie podrażnia. Jest to produkt, który już dobrze znam a opakowanie któreś z kolei i który zasłużył na moje szczere polecenie ;) Koszt ok 39 zł - 20%


Najważniejszą jego zaletą jest faktycznie brak jakichkolwiek podrażnień skóry ( ale jeżeli dostanie się do oka to piecze niemiłosiernie!) używam go głównie do mycia twarzy, bardzo dobrze oczyszcza pory! Więc jeżeli macie tendencję do ich zapychania to proponuję spróbować czarnego mydła. Śmierdzi niemiłosiernie, zostawia paskudny osad, jest trudne w obsłudze bo konsystencja to lepka maź:

o taka

Zaleca się zrobienie w jakimś naczyniu paćki z użyciem niewielkiej ilości wody ale ja nie mam do tego cierpliwości, myje twarz tą mazią, która bardzo dobrze się pieni i dość łatwo spłukuje.

Kolejnym kosmetykiem jest balsam z masłem shea - tym razem o zapachu żurawiny, próbowałam wcześniej innych: piżma, greckiego, afrykańskiego, magnolii - lubię wszystkie. Balsam ma postać gęstej pasty, czasem grudkowatej, czasem gładkiej,  zapach JEST intensywny, po kontakcie ze skórą tworzy oleistą powłoczkę ( jest BARDZO tłusta) dlatego bardzo lubię używać go zimą, traktuję go wtedy jak oliwkę, doskonale radzi sobie z  przesuszeniem skóry w sezonie grzewczym.

Sklep oferuje w sprzedaży takie oto pudełka, uwaga! jeżeli nie zakupicie go na miejscu możecie dostać balsam owinięty w zwykłą folię ;) sprzedawany jest na wagę, 100g kosztuje ok 25 zł ale wystarcza na długo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz