poniedziałek, 30 kwietnia 2012

M.A.C BLOT POWDER puder prasowany

Czyli ulubieniec, który szybko odchodzi...

To nie dlatego, że ma nóżki, on w tajemniczy sposób znika z puderniczki.
Puder zakupiłam ok 1,5 miesiąca temu i od razu pokochałam miłością wielką, odcień dopasowany idealnie     (Dark Medium) świetne właściwości matujące, doskonale stapia się ze skórą, nie podkreśla suchych skórek.



Tylko dlaczego tak szybko się kończy, co ja z nim robię nie tak?


Z 12 g po paru tygodniach zostało tyle



CHANEL cień w kremie 82 EMERVEILLE

Widzę, że pielęgnacja i lakiery zdominowały mojego bloga!
Co za niedopatrzenie, działa makijażu został prawie całkowicie pominięty ;) co za wstyd, muszę go czym prędzej rozbudować.

Chciałam pokazać Illusion d'Ombre marki Chanel ( 4g) czyli cień w kremie o bardzo uniwersalnym kolorze o nazwie Emerveille:


Był to najczęściej przeze mnie używany cień od kiedy tylko zagościł w mojej makijażowej kolekcji ( czyli od jesieni), stanowi doskonałą bazę pod inne cienie albo gdy mam mało czasu - występuje solo. Jego odcień pasuje każdej powiece, jest to mieszanka łososia, różu, delikatnych drobinek, metalicznego połysku.


 Na początku rozcierał się elegancko, jak masełko ;) po pewnym czasie zaczął się zbijać, wysychać ( nie wiem dlaczego bo zawsze dokładnie zakręcam słoiczek) i podczas aplikacji powstają osypujące się grudki choć wciąż na powiece wygląda świetnie - trzeba bardziej z nim popracować przy rozcieraniu.



Za zdjęciu widać te grudki

Podsumowanie: fajny cień o idealnym kolorze, dość szybko wysycha więc jestem trochę zawiedziona jego jakością, raczej drugi raz nie kupię, poszukam tańszego odpowiednika.

O.P.I YODEL ME ON MY CELL

Dzisiaj prezentuję inny lakier z moje kolekcji, dział: niebieskie, kategoria: z drobinkami ;)

To O.P.I o zawiłej nazwie Yodel Me on My Cell
Zagościł na moich paznokciach ponieważ świetnie pasował do sukienki z Tatuum.


Aparat niestety zjadł istotę jego koloru, widać tu połyskującą niebieskość ale faktycznie jest to zielony- morski-niebieski z delikatnymi drobinkami.

Jest to lakier o konsystencji żelowej, trzeba zaaplikować przynajmniej dwie warstwy. Rozprowadza się bardzo dobrze, trwałość jak dla mnie bez zarzutu ( ja przypominam: u mnie lakiery bez top coatu nie trzymają się wogóle).

Fajny morsko - letni kolor, pięknie łączy się z opalenizną, przypomina mi wakacje i zieleń morza.

środa, 25 kwietnia 2012

Trochę więcej o kosmetykach z Organique

Wspomniałam już wcześniej o zakupach w Organique



Zaczną od (z angielskiego) CREAMY WHIP gentle cleanse 200 ml, czy pianki do mycia ciała, wybrałam zapach Olive Oil czyli po naszemu ( jak dowiedziałam się z polskiej części opakowania) "Grecki".
Opis: delikatnie myje, silnie nawilża, zawiera organiczną glicerynę i ilości powyżej 30% oraz olejki zapachowe, które mają odprężać lub pobudzać.

Moje odczucia:
Produkt taki sobie, na pewno nie wart ceny regularnej powyżej 30 zł i nie wart nawet ceny po rabacie ;)
Zapach ma dziwny, chemiczny - przypomina gumę balonową, która nie ma z Grecją ani oliwkami nic wspólnego. Nie czuję się ani odprężona ani pobudzona chociaż nie pogardziłabym balonówką ;)
Konsystencja zbrylonego musu ( widać poniżej na zdjęciu, to jest to zielone po prawej) ukryta w słoiku z nakrętką, nie ułatwia aplikacji pod prysznicem ( cóż chyba mogłam o tym pomyśleć wcześniej ). Użyłam go raptem dwa razy a ubytek jest spory, co do właściwości myjących mam pewne zastrzeżenia po powąchaniu swojej pachy ( po ciężkim dniu) po dokładnym wyszorowaniu - jakoś nie oszałamiała świeżością ;))))))))))
Ciało gładkie jak jedwab? No nie normalne raczej, efektu oszałamiającego nie ma.
Plus: brak podrażnień
Podsumowanie: zakup bez sensu, szkoda było wydać tyle pieniędzy.


 Przejdę teraz do SAVON NOIR Classic 200 ml czyli czarne mydło wytwarzane z czarnych oliwek i oleju oliwnego.Ma działanie nawilżające i pilingujące, jest całkowicie naturalne, nadaje się dla każdego w każdym wieku, nie uczula i nie podrażnia. Jest to produkt, który już dobrze znam a opakowanie któreś z kolei i który zasłużył na moje szczere polecenie ;) Koszt ok 39 zł - 20%


Najważniejszą jego zaletą jest faktycznie brak jakichkolwiek podrażnień skóry ( ale jeżeli dostanie się do oka to piecze niemiłosiernie!) używam go głównie do mycia twarzy, bardzo dobrze oczyszcza pory! Więc jeżeli macie tendencję do ich zapychania to proponuję spróbować czarnego mydła. Śmierdzi niemiłosiernie, zostawia paskudny osad, jest trudne w obsłudze bo konsystencja to lepka maź:

o taka

Zaleca się zrobienie w jakimś naczyniu paćki z użyciem niewielkiej ilości wody ale ja nie mam do tego cierpliwości, myje twarz tą mazią, która bardzo dobrze się pieni i dość łatwo spłukuje.

Kolejnym kosmetykiem jest balsam z masłem shea - tym razem o zapachu żurawiny, próbowałam wcześniej innych: piżma, greckiego, afrykańskiego, magnolii - lubię wszystkie. Balsam ma postać gęstej pasty, czasem grudkowatej, czasem gładkiej,  zapach JEST intensywny, po kontakcie ze skórą tworzy oleistą powłoczkę ( jest BARDZO tłusta) dlatego bardzo lubię używać go zimą, traktuję go wtedy jak oliwkę, doskonale radzi sobie z  przesuszeniem skóry w sezonie grzewczym.

Sklep oferuje w sprzedaży takie oto pudełka, uwaga! jeżeli nie zakupicie go na miejscu możecie dostać balsam owinięty w zwykłą folię ;) sprzedawany jest na wagę, 100g kosztuje ok 25 zł ale wystarcza na długo.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Zakupy! Zakupy! czy Potwór ma nowe rózności

Potwór poszedł w sobotę na zakupy a ponieważ posiadał kartę rabatową Glamour liczył na udane łowy :D

Na pierwszy ogień Sephora aby skorzystać z 20% rabatu z okazji dni VIP:

Tym razem perfumy PURE z werbeną - kojarzą mi się z wiosną i zielenią, musiałam je mieć!

Potem wpadłam do PROMOD, przymierzyłam parę ciuszków  ale jakoś większość słabo na minie leżała, zdecydowałam się na bluzeczkę z tygrysem -15%



i luźna ( wzięłam XL ;)) biała bluzeczka ze złotą nitką za 69 zł ( już wcześniej przeceniona)


W L'Occitane -15% rabatu, zakupiłam szampon oraz uzupełniające 500 ml opakowanie z odżywką - razem ok 130 zł, dostałam też masażer ale od razu go gdzieś zgubiłam w domowych otchłaniach.

Zakupy w Organique -20%, Savon Noir czyli czarne mydło z oliwek ( już któreś z kolei opakowanie, napiszę o nim więcej wkrótce) i po raz pierwszy mus do mycia ciała ( zobaczymy, zobaczymy) oraz balsam z masłem shea w postaci białej mazi ( o tym też wkrótce).

Mam też buty ale o tym następnym razem :D




Dior Vernis 908 TUXEDO piękny granat

Dior Vernis 908 TUXEDO

Nie wiem co mi się stało, że kupiłam tak drogi lakier, chyba pomroczność albo chwilowa niepoczytalność, na swoją obronę mogę tylko dodać, że był na wyprzedaży w Douglasie i głośno do mnie wołał a ja przecież, oczywiście nie miałam żadnego ale to żadnego granatu w swojej kolekcji


Przyznać trzeba, że kolor jest po prostu piękny, to taki szkolny, ciemny granat z niebieskimi, iskrzącymi w świetle, subtelnymi drobinkami.


Tak, kolor należy do najpiękniejszych w mojej kolekcji, sam lakier jest dość poprawny w aplikacji i trwałości, równomiernie rozkłada się na płytce, pędzelek z tych szerokich zwężających się na końcu, co z jednej strony ułatwia czasem aplikację a czasem może denerwować ( mnie denerwować ) bo utrudnia wyrównanie linii lakieru tuż przy skórkach.
Natomiast opakowanie lakieru jest zupełnie bez sensu, taaa błyszcząca nakrętka z logo CD a pod spodem kolejna nakrętka, mała i nieporęczna w trzymaniu.








Dwa podrażniacze: Loreal Absolut Repair i balsam Queen Helen


1. Loreal Absolut Repair szampon, który miał w cudowny sposób naprawiać i regenerować suche włosy.
Efekt: pieczenie i swędzenie, zaczyna się już po nałożeniu tego wspaniałego specyfiku na dłonie ;) a kończy się na podrażnionej skórze głowy, skroniach, płatkach uszu i szyi. Nie polecam NIKOMU, komu zdarza się zareagować alergicznie, szkoda pieniędzy ( a ja głupia kupiłam butle 500 ml, nie pamiętam ile kosztował a właściwie to nie chcę pamiętać bo kołacze mi w głowie, że sporo ;))


2. Mango Cocoa Butter Queen Helen, kupiony na allegro, cena ok 15 zł
Pachnie mniej więcej jak kosmetyki z masłem kakaowym, pewnie kojarzycie, konsystencja raczej rzadka, wchłanianie przeciętne. Używałam go ostatnio codziennie, na mojej skórze pojawiły się małe swędzące krostki wypełnione płynem. Pierwszym podejrzanym jest zawsze żel do mycia, zmieniałam je więc na coraz łagodniejsze i nić,efektu brak a swędzonka jest, po odstawieniu natomiast zaczynała znikać ( w tej chwili używam mleczka Biotherm, o którym pisałam tu i jest ok.

 A miał być taki wspaniały...

Pewnie to sprawka dużej ilości Mineral Oil i SLSa?

piątek, 20 kwietnia 2012

RIMMEL 60 SECONDS 825 SKY HIGH

Wskoczył mi lakier do koszyczka, zupełnie sam bo nie planowałam już zakupu lakierów w tym sezonie ( a może w tym miesiącu? ;)) to tylko 8 zł żaden majątek, prawda?


Pojemność buteleczki: 8 ml
kolor: 825 Sky High - jest to morska zieleń a może morski niebieski, w każdym razie mi się z niebem nie kojarzy, jest ładny, wesoły, ożywczy, na paznokciach taki jak w buteleczce.

Na opakowaniu napisali: pokrywa paznokcie jedną warstwą, schnie w 60 sekund.

Taaaa jedną warstwą, akurat, oczywiście...

Tutaj zdjęcie w słońcu, wygląda na niebieski, w rzeczywistości sporo w nim zieleni.

Po nałożeniu jednej warstwy widać jedynie niewyraźne smugi, w ogóle sama aplikacja pozostawia wiele do życzenia, ciężko nim równomiernie pokryć płytkę a szeroki pędzelek utrudnia precyzyjne wyrównanie do skórek. 60 sek schnięcia też mozna między bajki włożyć, pierwszej warstwie zajęło to aż kilkanaście minut, drugiej jeszcze więcej.
Trwałość: jeszcze nie wiem, noszę go dopiero niecały dzień ale nie zapowiada się na coś super trwałego.

Gdy myślałam, że są suche:

Ups, trzeba malować jeszcze raz....


Zdjęcie w sztucznym świetle - tak zakończyłam mój urodzinowy wieczór :)


czwartek, 19 kwietnia 2012

Lierac Coherence krem pod oczy

Żegnam się dzisiaj z moim ostatnim kremem pod oczy



Miło było ale się skończyło ;)

Bye Bye Biotherm Rides Repair Yeux

To był bardzo przyzwoity krem, bardzo bogaty, wręcz masłowaty, dobrze mi służył tej zimy, nie pozwalał na przesuszenie skóry wokół oczu.

Powitałam dzisiaj jego następcę (wraz z miniaturką płyny micelarnego):



LIERAC COHERENCE EYE

Zaczynam dzisiaj testy.



Miły dzień

Dzisiaj dzień moich urodzin :)
To był bardzo miły dzień, pełen uśmiechów, uścisków, buziaków, słodkości.

No mojej toaletce znalazłam piękny kwiat:

własnoręcznie zrobiony przez dziesięcioletnie rączki ;)

Otworzyłam też tajemnicze pudełeczko od Kruka:

Piękne, prawda?


Dziękuję.

Biotherm LAIT CORPOREL

Chciałam przedstawić moje ulubione mleczko do ciała, tadam:


Butla ma pojemność 400 ml, kupiłam ją kiedyś w Douglasie za 79 zł.
Mleczko do ciała z ekstraktami cytrusowymi, ma zapobiegać wysuszaniu skóry. Na opakowaniu widzimy napis: paraben free ;)

Co jest w nim fajnego? Ano to, że fajnie działa i fajnie się je używa.
Mamy higieniczną pompkę, sam produkt ma faktycznie konsystencję mleczka ( czyli dość lejącą) więc pompowanie nie sprawia trudności, jednocześnie nie wylewa się z opakowania w nadmiernej ilości.
Zapach bardzo przyjemny, cytrusowy, produkt błyskawicznie się wchłania, i mimo że nie posiada bogatej, masłowatej struktury, dobrze sobie radzi z nawilżaniem suchej skóry.

Taki skład się u mnie dobrze sprawdza.

 Produkt godny polecenia, tylko cena dość wysoka. Powróciłam do niego po dłuższej przerwie gdy stosowałam inny balsam do ciała, który spowodował u mnie podrażnienie i zapychanie i o nim będzie następny post.



środa, 18 kwietnia 2012

ZOYA - REMOVE Plus Nail Polish zmywacz do paznokci, który polecam!


ZOYA - REMOVE Plus Nail Polish Remover


Szczerze polecam ten produkt osobom, które nie lubią śmierdzących zmywaczy. Ja jestem pod tym względem przeczulona, zwykłe, drogeryjne zmywacze tak potwornie śmierdzą, że np. zużyty wacik muszę pakować od foliowej torebki, szczelnie ją zawinąć i natychmiast wynieść z domu, inaczej nie mogę w nim wytrzymać. Zoya remove ma zapach neutralny, nikomu z domowników nie przeszkadza i to pierwszy i największy jej plus.
Po drugie - świetnie radzi sobie ze zmywaniem lakieru, naprawdę doskonale, nasączam delikatnie wacik, przykładam do paznokcie, chwilę czekam i delikatnie ściągam te wszystkie warstwy, podkłady i top coaty, odżywki - wiecie o co chodzi ;) ukazuje się czysty paznokieć. Nie rozmazuje lakieru po palcach i skórkach, radzi sobie z ciemnymi lakierami bez zarzutu, trudniej z brokatowymi. Przyznam, że nigdy nie miałam tak dobrego zmywacza.
Po trzecie - niesamowita wydajność. Dzięki pompce nasączam wacik dokładnie taką ilością jaka jest potrzebna.


Nigdy za dużo i dzięki temu buteleczka o pojemności ok 250 ml wystarczyła mina wiele miesięcy a paznokcie zmywam i maluję ok 2 razy w tygodniu, nie licząc tych u stóp.

A tutaj pstryknęłam jak wygląda proces zmywania, nasączony wacik na chwilę przyłożony do paznokci, potem delikatnie ściągnięty, ukazuje się czysty paznokieć ( wiem, wiem, zabarwiony ale jakoś moje odżywki podkładowe sobie z tym nie radzą)




Minusem może być cena i dostępność. Kupiłam ją w tym sklepie, kosztowała ok 30 zł ( w tej chwili widzę, że jest dostępna tylko mniejsza pojemność - dostałam ją kiedyś jako gratis do zamówienia, bardzo fajna rzecz na wyjazdy!)



Estee Lauder, Revitalizing Supreme Creme

Estee Lauder, Revitalizing Supreme Creme (Krem przeciwzmarszczkowy)

 Otrzymałam przy okazji zakupów taką oto miniaturkę 7 ml

Krem ma przyjemną, treściwą konsystencję, lekko żółtawy kolor, używam go na noc, ładnie się wchłania ale ponieważ jest gęsty i bogaty używam go na noc. I co ja mogę powiedzieć? Jest dość wydajny, to maleństwo ze zdjęcia mam już 3 tydzień, na twarz wystarczy dosłownie odrobina, rano budzę się z wygładzoną skórą, dobrze napiętą, bez nadmiernego błyszczenia. W super działanie przeciwzmarszczkowe ja nie wierzę ;) i to w przypadku żadnego kremu, o przepraszam, właśnie doczytałam na stronie producenta, że krem ma działanie przeciwstarzeniowe a to znacząca różnica. Na razie jest dobrze, a nawet bardzo dobrze ale... myślę, że trzeba by zużyć przynajmniej połowę słoiczka by móc w pełni zrecenzować krem, na początku większość działa dobrze, potem wcześniej czy później skóra się przyzwyczaja albo np. zaczyna się zapychać.